
Odcinek 3
Affenschande, czyli złoty deszcz na robaki
Nadeszła fala zimna. Na koniec lata. I to nie takie ochłodzenie pt. no w tym tygodniu deszcze i 15 stopni. Przymroziło na całego. O 7 rano było zaledwie jeden powyżej zera. W efekcie wszsytko co zdążył zasiać Heinz przemarzło...
Orjon pisze:I tak nie lubię warzyw

W nagrodę, że dzielnie znoszą trudy życia na obcej planecie Orjon i Heinz złapali... robaki w jelitach. Może i bolą ich teraz żołądki (Heinza pewnie nie, bo i tak nie kontaktuje), ale za to robią się szybciej głodni.


A wieczorem nastał krwawy księżyc... NIE PANOWIE, to nie jest poetyckie określenie miesiączki naszej diablicy. Po prostu księżyc ma czerwony kolor. Ładnie... romantycznie... aż Orjon chciał złapać Heinza za rękę. Niestety. Wszystkie rasy wampiropodobne dostąją świra kiedy następuje to zjawisko. Dobra wiadomość? W kolonii ich nie ma. Zła? Mogą przyjść.Isabella pisze:I niby ja mam wam gotować?

1st of Septober, 55055
Krwawy księżyc minął bezboleśnie...
... co oznaczało początek nowego miesiąca. Początek jesieni. Tak. Bandzie degeneratów (i Isabelli) udało się przeżyć 15 dni.Isabella pisze:POCZEKAJCIE NA MÓJ KRWAWY KSIĘŻYC
Heinz nadal się nie obudził. Orjon pokonał infekcję. Obaj nadal mieli robaki. (A Orjon jeszcze odczuwał skutki zabawy z dragami)
Jak to napisałem... to Heinz wyszedł z katatonii (ma się ten wpływ na ludzi). I co? Złapał swój łuk i poszedł sprzątać szczątki, które walały się po dol... kotlinie od czasów pamiętnej bitwy kosmicznej.
Heinz pisze:Dość pierdoliren, robota czeka!

2nd of Septober, 5505
Nic ciekawego. Orjon zrobił śpiwory, bo od spania na ziemi bolały go plecy i miejsce, gdzie te plecy swą szlachetną nazwę kończą.

Wieczorem spadły kapsuły... z masłem z konopii ;>
Isabella do Orjona pisze:Tylko je dotknij, to nie tylko plecy cię będą boleć!

3rd of Septober
Spokój cisza. Fala zimna minęła. Tylko to jest tajga, więc jesienią i tak są przymrozki. W rolników się już nie pobawią w tym roku.
Heinz postawił Orjonowi szopę pokój badawczy.

Wieczorem skrajem doliny przeszła grupa z Królestwa Hawilandu. Wśród nich była matka Orjona
Heinz pisze:TO TY MASZ MATKĘ? Ja myślałem, ze ciebie to fanden w archiwum między teczkami.

4th of Septober, 5505r
W nocy przyszło lokalne kółko łowieckie z Edelweiss. Wkurzyli jednego z łosi, ale ustrzelili go, zanim wściekłe zwierze ich poturbowało. Potem ruszyli na megaleniwce. Tutaj już było gorzej - jeden Edelek został poważniej uszkodzony. Przyjaciele jak to przyjaciele... go zostawili na pastwę losu.



Nasz nocny archiwista marek zabrał go do baraku i opatrzyłOrjon pisze:Oberheupta nie ma, to oczywiście standardy upadły

5th of Septober, 5505r
W dolinie rozszalały się pożary...
Tak, tym razem było to spowodowane suchą burzą.Isabella pisze:TO NIE JA!!! Tym razem...
Poza tym nudy. Orjon ogarnął jak obrabiać kamienie na cegły. Może "kiedyś" się ta wiedza przyda.

6th of Septober
No i tyle było pożytku z Heinza... Nad ranem znowu wpadł w katatonię.
Tymczasem Isabella upolowała dwa słonie, które odłączyły się od jakiejś karawany. Mnóstwo mięsa... i przy okazji dorwali się do ich sakw.


Wieczorem... huk. Orjon wyleciał z pokoju badawczego, licząc, że popatrzy na kolejną kosmiczną bitwę.
Niestety, ku jego rozczarowaniu, to nie bitwa tylko deszcz meteorytów. Ze złota, węgla i komponentów.Napalony Orjon pisze:Ooo znowu będą dziewczyny z nieba spadać!
W nagrodę musiał bawić się w minecrafta i wszystko wykuć.


9th of Septober, 5505
Heinz się w końcu obudził. Ciekawe na jak długo.
Od razu, póki był przytomny, otrzymał wakujący tytuł Kuratora Leocji. Wygłosił płomienną przemowę. Gdyby nie to, że stali na mrozie i zacinał lekki deszcz to wszyscy by się pospali.

Pierwszą rzeczą jaką zrobił, było nawrócenie Isabelli na kult Matki Prokrastynacji. Żeby przypadkiem nie szerzyła defetyzmu.Heinz w czasie przemówienia do robotników fabryki, 1926, rumburakowane, trzy razy przez translator przerzucone pisze:Meine Damen und Towarzyszen!
Staję przed wami jako nowy Kuratoren auf Leocja!
Wiem, że śmierć Romańskiego (na własnen wishen) wstrząsnęła nami, ale nie wolno nam upaść na duchu! Das ist nie koniec! Śmierć Helwetyka obciąża moje sumienie – mogliśmy, ba, powinniśmy byli wznieść mury wcześniej. Wir haben nie budować ściana i przyszło nam za to zapłacić cenę najwyższą. Jednak wierzę głęboko, że każda kropla potu wylana w tej Kotlinie ma sens. Choć dziś nasze statystyki budzą smutek, a realioza kąsa nas bez litości, to w moich oczach Leocja już jest grossen!
Przyjmuję rolę Kuratora z pełną świadomością moich ułomności. Decydowanie pod ostrzałem nie przychodzi mi łatwo, ale mein Doppelherz jest dla Was. Nie spocznę, dopóki ta placówka nie stanie się hausen, o jakim marzyliśmy. To jest cel mojego życia.
Wir haben nadzieja. A teraz, proszę Państwa, wróćmy do pracy. Leocja sama się nie wzniesie!
Chociaż dziwna ta metoda nawracania pana Oberhaupta - coś tam gadał o ustach pachnących liliami, że Isabella jest jego wiosną... cóż nauka wiary miała swój koniec wieczorem we wspólnym śpiworze.
Zirytowany Orjon pisze:Ale to ja miałem archiwizować! Dobrze, że w nocy nie jestem w baraku.

10th of Septober, 5505
Zdziwiony Orjon pisze:Ej, co jest kuźwa?! Stara Leocja? Na nas?! Helwetyk się w grobie przewraca.
W nocy mieszkańcy gorszej starszej Leocji zaatakowali. Neandertalczycy. Trzech ich było. OCzywiście szli z jakimiś dzidami i nożami. Przeciw łukom to była głupota było wyzwanie. Jednemu Isabella odcięła głowę pazurami. Drugiemu Orjon trafił prosto w serce. Trzeciemu prawie odstrzelili nogi, ale przeżył.Jeszcze bardziej zdziwiony Heinz pisze:Ktoś zorganizował rajd? Beze mnie? Toż to Affenschande!



Zbudował.Heinz wyrwany z objęć diablicy pisze:I teraz niby ich mam budować kampf dla tego jeńca w nocy?!
A od rana zaczął próbował się z nim porozumieć, ale na przeszkodzie stanął brak znajomości języka.
Chyba musiał go tym obrazić, bo gość wpadł w szał berserka i rzucił się z pięściami na Grunera. Dostał jednego strzała od Kuratora i się uspokoił. A Orjon musiał nastawić mu szczękę.Heinz witający jeńca pisze:Meine frojde. Ich libe dich! Wilkomenn in Leocja zwein comma zero!

Wieczorem przybyła karawana z Królestwa Hawilandu. Heinz obchnął im pałki, maczugi, noże, których sporo się walało w dolinie. Kupił lekarstwa (bo przez robaki wszystkie już zużyli) i przy okazji posłuchał paru plotek (za srerbo oczywiście, bo za darmo to może najazd dostać).
Dowiedział się od ludzi z Hawilandu, że jeden gość ze Skarlandu, powiedział im, że niedaleko przybywa ranny uchodźca.




Heinz w trybie Helwetyka pisze:Może w "bliżej nieokreslonej przyszłości" pójdziemy po niego.
[*]Czy Heinz będzie nadal w trybie Helwetyka?
[*]Czy Orjon wytrzyma jęki w baraku?
[*]Jak zabójczy będzie Krwawy Księżyc Isabelli?
@Heinz-Werner Grüner
@Orjon Surma
@Isabella Swan
Ku pamięci:
@Helwetyk Romański






