Obywatelstwo, ostracyzm i życie polityczne

Tu dyskutujemy na wszystkie tematy związane z mikronacjami
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański
Namiestnik

Obywatelstwo, ostracyzm i życie polityczne

Post autor: Helwetyk Romański »

Wczoraj w nocy rozpoczęliśmy na Discordzie z Namiestnikiem Garamondem kilka rozmów niedokończonych na temat kształtu ustrojowego, roli namiestników, polityki karnej i obywatelstw — w wolnej chwili zachęcam do rzutu okiem na nasze (bardzo luźne) rozważania.

W ich toku Namiestnik Garamond rzucił pomysł, który bardzo mi się podoba, choćby miał być to jedynie eksperyment — mianowicie nadawanie obywatelstwa po otrzymaniu listu polecającego od obecnego obywatela. Nasuwa mi to na myśl skojarzenia z tradycyjnymi, angielskimi klubami (wiadomo…), do których trzeba być zaproszonym. Co nie mniej istotne, takie rozwiązanie — przynajmniej na papierze — skłania do tego, aby już na samym początku obecności w Leocji nawiązywać bliższe kontakty ze społecznością; praktyka niewątpliwie dowodzi tego, że jednoosobowa aktywność ma, w dłuższej perspektywie czasu, mniejsze szanse powodzenia. Potencjalne minusy tego rozwiązania są dość oczywiste, ale: może warto spróbować? (Nadawanie obywatelstwa w tym trybie należy ujmować łącznie ze sporządzaniem oficjalnego biogramu obywatela, posadzeniem drzewa w Parku Leotów/wpisem do księgi obywateli, ślubowaniem, otrzymaniem kolejnego prola etc.).

Naturalnym uzupełnieniem tematu obywatelstwa jest kwestia szeroko rozumianego życia politycznego. Projekt Aktu o formie rządu przewiduje obecnie dwa przywileje o charakterze politycznym — prawo do petycji oraz referenda rozstrzygające w przypadku braku porozumienia namiestników. Trzecim przywilejem mógłby być wspomniany wyżej przywilej listów polecających. Czwartym — tu odsyłając do wspomnianych na wstępie rozmów niedokończonych — ostracyzm, który, oczywiście, stoi w zupełnej sprzeczności z paradygmatem współczesnego państwa prawnego, ale wydaje się dobrze odpowiadać faktycznym potrzebom niewielkiej społeczności mikronacyjnej.

Wreszcie, kwestia współuczestnictwa obywateli w sprawowaniu władzy jako takim. Władza absolutna władzą absolutną — schodząc na poziom bieżącego funkcjonowania, znaczna część (większość?) decyzji powinna zapadać przy udziale społeczności. Dopóki jest nas kilkoro, łatwo ustalić konsensus. Powyżej pewnego progu liczby obywateli wyobrażam sobie, że naturalnym rozwiązaniem będzie system plebiscytowy, w praktyce opierający się na odformalizowanych, jawnych lub tajnych, ankietach na forum, rozstrzygających o konkretnych, punktowych zagadnieniach (nie: ustawach). Szczegółów na tym etapie, ma się rozumieć, nie zaproponuję — powinny się skrystalizować w organiczny sposób.
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) Helwetyk Romański, ʟᴀɴ
Namiestnik Palatynatu Leocji, kawaler Rewelacyjnej Komandorii ORF
Awatar użytkownika
Franklin Garamond
Namiestnik

Obywatelstwo, ostracyzm i życie polityczne

Post autor: Franklin Garamond »

Obywatelstwo w moim odczuciu powinno być czymś wartościowym, upragnionym, a nie pierwszym, najłatwiejszym do osiągnięcia punktem bytowania w Leocji, które jest bez znaczenia, bo wystarczy być te X dni i napisać X postów. Jeśli ktoś faktycznie zapracował na "trudno dostępne" obywatelstwo i je dostał, to najprawdopodobniej już w mikronacji zostanie, bo ciężko się pozbyć/porzucić ot tak czegoś na co faktycznie się zasłużyło.

W mikronacjach pokutuje myślenie, że nowemu mieszkańcowi trzeba coś dać, żeby został. W znakomitej większości jest to obywatelstwo właśnie. Widzicie tę przewrotną optykę? Nie mieszkaniec stara się o obywatelstwo, a my chcemy mu je dać, żeby został. Kuriozum.

Korzystając z prostych mechanizmów uzależnień, trzeba po prostu stworzyć taką sytuację, że mieszkaniec obywatelstwa będzie pożądał, bo będzie wartościowe, będzie się, za przeproszeniem, opłacało.
Obrazek Obrazek
(—) Franklin Garamond, Namiestnik Palatynatu Leocji
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański
Namiestnik

Obywatelstwo, ostracyzm i życie polityczne

Post autor: Helwetyk Romański »

Franklin Garamond pisze:
18 lis 2019, 11:10
W mikronacjach pokutuje myślenie, że nowemu mieszkańcowi trzeba coś dać, żeby został. W znakomitej większości jest to obywatelstwo właśnie. Widzicie tę przewrotną optykę? Nie mieszkaniec stara się o obywatelstwo, a my chcemy mu je dać, żeby został. Kuriozum.
Drugą stroną medalu jest, oczywiście, potencjalnie zbyt wysoka bariera wejścia. Moje zdanie jest tutaj idealnie pragmatyczne — zdecydujmy się na to rozwiązanie, które będzie skuteczniejsze z punktu widzenia realizacji celu: jak największej liczby zaangażowanych, sensownych obywateli. W konkluzji, skoro możemy sobie pozwolić na eksperyment (a możemy…), jestem za tym, aby spróbować tego, czego do tej pory w mikronacjach nie próbowano.
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) Helwetyk Romański, ʟᴀɴ
Namiestnik Palatynatu Leocji, kawaler Rewelacyjnej Komandorii ORF
Awatar użytkownika
Iwan Koniew
Obywatel

Obywatelstwo, ostracyzm i życie polityczne

Post autor: Iwan Koniew »

Elitarność zawsze nieźle się sprzedaje, vide wytwory z fabryki Apple.
I w sumie... to może się sprawdzić. Rzeczywiście, obywatelstwo jako coś elitarnego... ja się cieszyłem, że mam "Obywatel". W razie czego nie przyjmuję łapówek za listy polecające ;)
(—) Iwan Koniew
1. Na początku byli Regenci
2. Potem przyszłem ja
ODPOWIEDZ