Po linii językowej, czy po linii, że nadal zbyt wiele pozycji? Z krótkimi przerwami siedzę w PKD i pokrewnych systematykach od godziny.
Po linii rozwoju leockiej biurokracji w kierunku, który jako, jak lubię sobie pochlebiać, mistrz niebieskiej magii, uważam za absolutnie niedorzeczny.
Przekonuje mnie postulat, by „władza [zebrała działalności] w tabelę... aby potencjalny klient mógł łatwo znaleźć przedsiębiorcę, który spełni jego oczekiwania”. Także ten fragment wątku o ułatwianiu i uatrakcyjnianiu narracji. Każdą krytykę w imię naczelnych zasad konstytucyjnych przyjmuję jednak w całej rozciągłości. Szklaną pułapką starym habitom (patrz: szaleństwo).
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan LEOCKA PARTIA FASZYSTÓWJĘZYKOWYCH
Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy. IGNATS IK RUTH
Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk@gmail.com
Głośno się zastanawiam, czy amerykańskie Standard Industrial Classification Code (odpowiednik naszego PKD), w wersji z 1941 roku, a do tego w postaci samego spisu treści, nie byłoby poczytalniejsze…
A ja sądzę, że należy od podstaw stworzyć bardzo prostą klasyfikację, która miałaby maksymalnie 30 pozycji.
Jako przedsiębiorca postaram się w interesie nas przedsiębiorców troszeczkę stopować Namiestnika w takich nadmiernie biurokratycznych "zapędach"...
Można i należy — nawet nie trochę! 😉 (Piszę to z całą powagą, Czcigodnemu @Franklin Garamond zawdzięczamy brak niezliczonej liczby nikomu niepotrzebnych aktów urzędowych). Z tym zastrzeżeniem, popełniłem roboczą wersję spisu przedsiębiorstw, które wynotowałem w oparciu o kilka działów forum. Jeżeli przeoczyłem lub źle opisałem którąś działalność, proszę o korektę.
Szeroko rozumianych instytucji kultury nie uwzględniłem programowo; podobnie nie wpisałem kilku swoich działalności na motywie graficzenia, gdzie jeszcze zastanawiam się nad formułą. Wielu potencjalnych przedsiębiorstw w wykazie jeszcze nie ma (wydobycie surowców, czerpanie i dostarczanie wody, transport kołowy, w tym przewóz osób, usługi telekomunikacyjne etc.). Tutaj akurat narracja, wydaje mi się, uniemożliwia — i dobrze — wrzucanie do jednego worka np. produkcji żywności. Bekonu nie zastąpimy ciecierzycą; byłoby to niemoralne.
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan LEOCKA PARTIA FASZYSTÓWJĘZYKOWYCH
Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy. IGNATS IK RUTH
Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk@gmail.com
Jeżeli miałbym coś proponować od siebie, to instytucję P transferowego - w którym rozlicza się większe transakcje w połączeniu z modelem subskrypcyjnym dla przedsiębiorstw produkcyjnych.
Załóżmy, że wytwarzamy bułkę.
Żeby wytworzyć bułkę potrzebna nam jest nam piekarnia, surowce i prąd.
Gdybyśmy chcieli na samym początku zainwestować w piekarnie - to zapłacenie za to, dajmy na to, 1000 P, jest niewspółmierne do rzeczywistego kosztu piekarni, a zarazem jest w naszych realiach całkiem pokaźną i jednorazową sumą pieniędzy, której prawdopodobnie nigdy nie odzyskamy.
Gdy kupimy działkę, zatrudniamy przedsiębiorstwo budowlane X do budowy, przedsiębiorstwo maszynowe Y do maszyn, przedsiębiorstwo energetyczne Z do prądu, farmę F do zboża i młyn M do mąki to rzeczywisty zysk z jednej bułki byłby w najlepszym wypadku mizerny, więc nie opłacałoby się stawiać piekarni (i Leoci jedliby masło z ręki!). W dalszym ciągu pomijamy natomiast istotny czynnik - czyli ciągłą amortyzację środków produkcji (bo zasadniczo w mirko zakłada się, że zdecydowana ilość produktów jest po prostu niezniszczalna).
W idealnym modelu płacilibyśmy jakąś drobną zaliczkę (dajmy na to 100 P) za postawienie całości, a potem ze sprzedaży tony bułek za 50 P - 3% płacili firmie budowlanej za utrzymanie dachu w porządku, 2% płacili elektrowni za prąd, 10% farmie za zboże i 10 % młynowi za zmielenie na mąkę, czy wreszcie 3% za amortyzację maszyn, firmie od maszyn. W tym (dość zbytnio rozbudowanym) przykładzie wszyscy zarabiają z inwestycji swojego czasu w dane przedsięwzięcie w zależności od jego powodzenia, nie przepala się naraz ogromnych ilości pieniędzy z którymi niewiadomo co zrobić i wreszcie - zapewnia się ciągły przepływ pieniędzy w gospodarce, nawet z pojedynczej transakcji i dalej ma się 78% zysku (trochę dużo, no ale zakładam, że firmy, które odnoszą się w jakiś sposób do całego przemysłu, powinny pobierać grosze i żyć z ilości klientów).
Jeżeli miałbym coś proponować od siebie, to instytucję P transferowego - w którym rozlicza się większe transakcje w połączeniu z modelem subskrypcyjnym dla przedsiębiorstw produkcyjnych.
Nikogo nie zaskoczę tym, że co do zasady uwielbiam tego typu mechanizmy. Pytanie natomiast brzmi, czy dałoby się to zorganizować w taki sposób, żeby całość była grywalna i sprawiała przyjemność uczestnikom obrotu gospodarczego. @Ronon Dex przestrzegał przed „gospodarką księgowych”, którą kilka lat temu próbowano wdrożyć w Bialenii; wierzę na słowo, że to może się łatwo rozbić o czynnik ludzki…
Dygresja (jakżeby inaczej…). Możemy wziąć tutaj poprawkę na „narracyjną ludność” i symulować konsumpcję pieczywa nie w skali rzeczywistych mieszkańców, a kilkudziesięciotysięcznej populacji Nowego Brzegu; podobnie, jak symulujemy zużycie towarów w nowobrzeskim porcie.
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan LEOCKA PARTIA FASZYSTÓWJĘZYKOWYCH
Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy. IGNATS IK RUTH
Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk@gmail.com
W idealnym modelu płacilibyśmy jakąś drobną zaliczkę (dajmy na to 100 P) za postawienie całości, a potem ze sprzedaży tony bułek za 50 P - 3% płacili firmie budowlanej za utrzymanie dachu w porządku, 2% płacili elektrowni za prąd, 10% farmie za zboże i 10 % młynowi za zmielenie na mąkę, czy wreszcie 3% za amortyzację maszyn, firmie od maszyn. W tym (dość zbytnio rozbudowanym) przykładzie wszyscy zarabiają z inwestycji swojego czasu w dane przedsięwzięcie w zależności od jego powodzenia, nie przepala się naraz ogromnych ilości pieniędzy z którymi niewiadomo co zrobić i wreszcie - zapewnia się ciągły przepływ pieniędzy w gospodarce, nawet z pojedynczej transakcji i dalej ma się 78% zysku (trochę dużo, no ale zakładam, że firmy, które odnoszą się w jakiś sposób do całego przemysłu, powinny pobierać grosze i żyć z ilości klientów).
Przerabialiśmy to w 2014-15 w Bialenii... konieczność wykonywania transakcji, ustalania komu i ile trzeba płacić itd. doprowadziło do sytuacji, że stopniowo wykruszyli się wszyscy prócz dwóch osób czyli Macieja Kamińskiego i mnie, a i tak ciągnęliśmy to w końcu na siłę i raczej z obowiązku niż z przyjemności zabawy.
Nie ma sensu komplikować spraw... trzeba pamiętać, że gospodarka finansowa powinna być tylko dodatkiem, i to niezbyt upierdliwym do narracji, która jest sensem naszej zabawy.
Oczywiście również sprzeciwiam się nadmiernej księgowości, a systemowe pieniądze nie przedstawiają dla mnie żadnej wartości, natomiast gdyby kiedykolwiek miał powstać system do automatyzacji tego... To moim zdaniem powinien działać właśnie w powyższy sposób.
Przerabialiśmy to w 2014-15 w Bialenii... konieczność wykonywania transakcji, ustalania komu i ile trzeba płacić itd. doprowadziło do sytuacji, że stopniowo wykruszyli się wszyscy prócz dwóch osób […].
W tym kierunku z całą pewnością bym nie szedł. Głośno natomiast zastanawiam się, czy taki system rozliczeń mógłby działać „w tle”, to znaczy każdemu czynnemu, jakkolwiek by tego nie zdefiniować, przedsiębiorstwu wypłacano by odpowiedni odsetek od obliczonej w skali całego kraju aktywności gospodarczej (ponownie posługując się przykładem portu).
Wówczas przykładowa piekarnia nie musiałaby pamiętać o płatnościach na rzecz firmy budowlanej, elektrowni, gospodarstwa rolnego, młyna, fabryki maszyn, wodociągów. Sprzedała N tysięcy dziennych jednostek pieczywa (ludność narracyjna), raz dziennie system oblicza stosowne odsetki, dokonuje przelewów i generuje raport. Z czym mam zagwozdkę, to czy taki mechanizm byłby łatwo skalowalny — dla każdego z osobna typu przedsiębiorstwa.
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan LEOCKA PARTIA FASZYSTÓWJĘZYKOWYCH
Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy. IGNATS IK RUTH
Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk@gmail.com