Gdyby lepiej przygotować grę wojenną, też byłoby lepiej.
Cóż, gdyby wrócili, można by coś ciekawego jeszcze stworzyć... :)
A swoją drogą, sprawa ta domaga się zakończenia. Być może, narracyjnego...
Opiekunowie: Helwetyk Romański, Sheldon Anszlus Robingren
W razie czego... Możemy się spiąć - pomogę... ;)Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑14 lis 2021, 21:02Ano, szkoda że z Zaporożem wyszło, jak wyszło. Nie jest to częsta rzecz móc prowadzić w mikroświecie wojnę nie z narracyjnym czy sterowanym przez kogoś z naszej strony wrogiem, lecz ze stroną, którą prowadzą inne, realne osoby. I to tak wpasowaną w nasz klimat i narrację! :)
Gdyby lepiej przygotować grę wojenną, też byłoby lepiej.
Cóż, gdyby wrócili, można by coś ciekawego jeszcze stworzyć... :)
A swoją drogą, sprawa ta domaga się zakończenia. Być może, narracyjnego...
Nie można jednak zakładać, że pojawi się jakaś otwartość na "system walk", jeśli nie uwzględni on odpowiednio rzeczywistej przewagi ludnościowo-aktywnościowej. Po prostu - patrząc praktycznie na ten konkretny przykład, trudno moim zdaniem robić tu Sarmacji zarzut.Karolina von Lichtenstein pisze: ↑17 lis 2021, 0:24Pamiętam, że przy Awarze nie było jakiejkolwiek otwartości w Sarmacji na robienie czegokolwiek, co mogłoby sprawić, że sprawy obróciłyby się na ich niekorzyść.
Podówczas jakikolwiek system, który uwzględniałby rzeczywiste różnice potencjałów (mam tutaj na myśli realną demografię i infrastrukturę), musiałby oznaczać każdorazowe, miażdżące zwycięstwo Sarmacji w wojnie tradycyjnej. Nawet obecnie do przegranej Sarmacji — oczywiście, gdyby trzymać się sensownej narracji, a nie narracji wielomiliardowych sił zbrojnych, w ramach której każdy pluton jest wyposażony w broń jądrową, a każde zwycięstwo wroga znosi komunikat „a wcale, że nie” — wymagana byłaby potężna koalicja międzynarodowa.Karolina von Lichtenstein pisze: ↑17 lis 2021, 0:24Oczywiście, przy założeniu, że byłaby otwartość do stosowania tego systemu. Pamiętam, że przy Awarze nie było jakiejkolwiek otwartości w Sarmacji na robienie czegokolwiek, co mogłoby sprawić, że sprawy obróciłyby się na ich niekorzyść.
Ale my teraz nie mówimy o tej samej operacji, pod którą znajdują się nasze podpisy, prawda? 😜Karolina von Lichtenstein pisze: ↑17 lis 2021, 0:40Nie wszystkim obserwatorom międzynarodowym podobało się atakowanie państwa de facto nieaktywnego.
W takim razie przyjmijmy, że atakowałem, ale się nie cieszyłem.Karolina von Lichtenstein pisze: ↑17 lis 2021, 0:52Są momenty, w których nie idzie się poprzek narodowi, a prywatne opinie zachowuje się dla siebie lub dzieli się nimi tylko na kanałach prywatnych. ;)