Zagraliśmy w ostatniej kolejce z Trizondalem i muszę powiedzieć, że poradziliśmy sobie wyśmienicie - dużo lepiej niż myślałem. W tabeli awansowaliśmy, ale to niewiele znaczy. Decydująca będzie ostatnia kolejka. Oto kilka słów o ostatnim meczu:
Palatynat Leocji 2 (1 - 0) 1 Trizondal
Kolejka 17 w MUP Sezon 50 Div. A
Sezon 50 w Mikroswiatowa Unia Pilkarska
Stadion Narodowy 2022-05-22 19:00
Posiadanie piłki: 64 - 36 (58-42)
Szanse:7 - 3 (3-2)
Bramki:
21' Tomcio Serdelek asystował Czeslaw Lesniak
87' Micah Langebrunner asystował Hélder Quintino
Poprzedni mecz z Trizondalem przerąbaliśmy równo. Co tu dużo gadać – mimo wysokiej premii i ofensywnego nastawienia dostaliśmy 0:3. Teraz, jeśli mielibyśmy myśleć o utrzymaniu się w Dywizji A, nie mogliśmy sobie pozwolić na stratę punktów. To, co wyróżniało przegrany mecz i na co mieliśmy jeszcze jakiś wpływ, to młodzi zawodnicy, którzy zdobywali doświadczenie - Rudolf Arn w pomocy oraz Yasseen Muslih na bramce. Ci 18latkowie wystawieni zostali do spotkania, ale z racji umiejętności zagrali bardzo słabo i jedyne co można było w drużynie zmienić, to właśnie ich. Jak się domyślacie po widocznym wyniku, to pomogło.
Mecz rozpoczął się od akcji Trizondalu - już w 6. minucie po strzale Regino Garitano na naszą bramkę piłkę złapał Grzegorz Smarzynski. W 19. minucie kontuzji doznał napastnik przeciwnika Fike Baralla. Ponieważ do meczu wystawieni byli wszyscy trzech napastnicy, to z ławki rezerwowych na murawę wszedł pomocnik Cecil Higginson, który na tej pozycji się nie odnalazł (dostał ocenę za grę 5). W 32. minucie prostopadłe podanie wykonał Czesław Leśniak a Tomcio Serdelek nie miał problemu, by pokonać bramkarza. Na stadionie zapanowała wielka radość. w 33. minucie ponownie Regino Garitano próbował przelobować naszego bramkarza. Prawie mu się to udało, bo Smarzyński nie sięgnął piłki. Na szczęście futbolówka otarła się o poprzeczkę o wyszła poza boisko. W rewanżu pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy Tomcio Serdelek próbował główką zdobyć drugiego gola, ale strzał był za lekki i bramkarz przeciwnika z łatwością złapał piłkę. W ostatniej minucie tej części gry Czeslaw Lesniak strzałem z prawej strony próbował oszukać bramkarza, ale piłka znowu została złapana.
W przerwie z boiska zdjąłem Dariusza Prokopa, który bardzo dobrze wykonał swoją pracę w meczu a zamiast niego wskoczył wypoczęty Micah Langebrunner. Jako napastnik spełnił się także Tomcio Serdelek, za którego wkroczył Zdzisek Wilk. Odświeżonym składem przystąpiliśmy do drugiej połowy meczu.
Niestety w 58. minucie padło wyrównanie- na polu karnym Ted Wason podał do Regino Garitano, a ten pokonał naszego bramkarza. To była na szczęście pierwsza i jedyna groźna akcja Trizondalu w drugiej połowie. Natomiast my walczyliśmy dalej o podwyższenie wyniku. W 60. minucie Zdisek Wilk próbował pokonać bramkarza strzelając główką, a minutę później Szczepan Drej z rzutu wolnego - niestety obydwie próby nieudane. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Hélder Quintino ściągnął na siebie uwagę obrońców, a potem podał do Micaha Langebrunnera, który pięknym strzałem z dystansu zdobył gola na 2:1. Idąc za ciosem w doliczonym czasie gry Ryszard Rodziewicz próbował przelobować bramkarza, ale niestety się nie udało. Wynik 2:1 który wyświetlał się na tablicy po zakończonym spotkaniu był i wielkim sukcesem.
To był bardzo ciężki mecz i mieliśmy sporo szczęścia. Gra obrony została oceniona na 13 punktów, pomocy na 12 a ataku na 8. Gra zespołowa to tradycyjnie już 19 punktów, z powodu problemów z komunikacją w obronie (18 pkt).
Mimo zaskakującej wygranej i awansie na 5. pozycję w zestawieniu niestety nie jesteśmy nadal pewni utrzymania się w Dywizji A i ze względu na sytuację w tabeli warto dodać kilka słów. Nasi bezpośredni konkurenci w tabeli w walce o utrzymanie tj. Sclavinia i Teutonia mieli wczoraj spotkania z przeciwnikami będącymi wyżej w tabeli (odpowiednio Austro-Wegry i Dreamland), a które – niestety dla nas - zremisowali. Wprawdzie Dreamland w pierwszym starciu na początku sezonu zaskakująco wygrał, ale w rewanżu z trudem w ostatnim momencie meczu wywalczył remis. Teutonia zdobyła punkt, ale patrząc na przebieg meczu i tak lepiej, że nie komplet punktów, bo miała na to duże szanse. W meczach reprezentacji Austro-Węgier w starciach ze Sclavinią padły dwa remisy, ale w tym ostatnim A-W wyraźnie zagrał zachowawczo – zrezygnowali z premii za wygraną, kosztem linii pomocy wstawili piątego obrońcę i mimo dobrego sędziego (S8, H6) nie grali na spalone. Sclavinia patrząc na statystyki miała dużą przewagę w spotkaniu, ale na szczęście danej szansy do końca nie wykorzystała.
Sclavinię i Teutonię czekają niestety w ostatniej kolejce dosyć łatwe spotkania, w których zaskoczeniem będzie jeśli kompletu punktów nie zdobędą. Sclavinia gra z opuszczonym od dwóch miesięcy Baridasem, a Teutonia… z nami. Różnica punktowa między zainteresowanymi trzema zespołami jest niewielka i jeśli mamy pozostać w Dywizji A, to z Teutonią musimy wywalczyć dobry wynik i wywalczyć chociaż punkt. Wystrzelaliśmy się już z niespodzianek dla rywali, ale ponieważ szansa oczywiście jest to będziemy walczyć do końca. To nic, że w sile Teutonia ma przewagę 12-7 :)
W międzyczasie z zespołem nikt się nie pożegnał.
Do zespołu w międzyczasie nikt nie dołączył.