Jak już wiemy wczoraj miał miejsce start Starshipa, który jest obecnie najpotężniejszą rakietą na świecie. Zdążyłem już ochłonąć po wczorajszych wydarzeniach i postaram się opisać dlaczego wczorajszy start Starshipa nie poszedł tak jak to zaplanowano i dlaczego mimo to zakończył się sukcesem.
Pozwolę sobie tutaj pominąć kwestię lotu Starshipa w bok, ponieważ nie wpłynęło to negatywnie na cały lot. Przejdę jednak do sytuacji wyrzucenia przy starcie w powietrze kilkunastogramowych kawałków stopionego betonu, które pochodziły spod Stołu Orbitalnego z którego startował cały Starship. Kawałki te uderzyły w silniki Raptor, które zaczęły gasnąć chwilę po zapłonie. Same odłamki uderzyły również w farmę paliwową, której nie ochroniła bardzo wysoka osłona :X Po starcie Starshipa na Stole Orbitalnym widać około 10 metrową dziurę w betonie, którą wykonał startujący Starship...

Przejdźmy do samej separacji, która wymusiła na SpaceX uruchomienia systemu przerywania lotu. Oficjalna przyczyna nie jest jeszcze znana jednak w mojej opinii najbardziej prawdopodobne jest uszkodzenie systemu HPU (Hydrauliczny zespół napędowy) w Starshipie poprzez zalanie go ciekłym tlenem. Uważam to za bardzo prawdopodobne, ponieważ LOX ubywał nie proporcjonalnie względem LCH4 ale powinniśmy poczekać na oficjalne podanie przyczyny wybuchu.
Sam lot jest sukcesem, ponieważ główny cel został zrealizowany: Starship nie zniszczył doszczętnie (nie zawalił) Stołu Orbitalnego po starcie i bez większych problemów wzbił się w powietrze. Co więcej, z powodzeniem przekroczył punkt MAX-Q, co daje nadzieję na pomyślną próbę przy następnym locie Starshipa.