Jesień powoli witała na południu Leocji. Jak pełzający pomiędzy nogami dym obejmowała kolejne skrawki ziemi. Na razie delikatnie, żegnając letnie ciepłe wieczory i zastępując je chłodniejszymi, które mobilizowały do wyjęcia z szafy robionych na drutach swetrów i zagotowania wody na herbatę. Mgła tak rzadka w lecie coraz częściej witała o poranku lub późnym wieczorem, gdy latarnie przejmowały zadanie zachodzącego słońca.
W Brzozopolach nie było inaczej, chociaż... chociaż nie. Jednak było. Specyficzna dzierżawa leżąca u zwężenia wyspy wyrywała się z ram pogodowych i wraz z końcem sierpnia powitała jesień o wiele wcześniej. Ludzie z zewnątrz powiedzieliby - anomalia, mieszkańcy - jesień. Tak jak ci, którzy mieszkają w Baskervillanowie, Nowym Brzegu czy Wertingham chrupiące pod nogami liście i pomarańczowy kolor zaczną witać dopiero za dwa tygodnie, tak Brzozopolańczycy już teraz obserwowali jak Szepczący Las powoli łysieje, a drogi usłane są powoli jesiennym dywanem.

Jesień w Brzozopolach oznacza też kolejne specyficzne dla nich zjawiska. Pola kukurydzy już dojrzały i sprawiają, że nawet w środku dnia masz ciarki koło nich przechodząc. Ostatecznie nie wiesz czy to sroka lub jeleń skacze pomiędzy kolejnymi łodygami, czy raczej coś czego nie chciałbyś spotkać. I to dziwne uczucie obserwowania. Mgiełka wijącą się pomiędzy twoimi nogami, gdy idziesz mniejszą uliczką lub przez park. I to chrupanie liści u skraju lasu, gdy świętujesz ostatnie dni lata i początek jesieni piknikiem z widokiem na miasteczko.
Cmentarz leżący u początku Szepczącego Lasu jest zarówno zmorą jak i atrakcją dla mieszkańców. Zależy ostatecznie kto, co lubi i kiedy się na nim zjawi. Cieszy się popularnością wśród miłośników cmentaryzmu i romantyzmu, którzy przychodzą na pełne "nawiedzonej" atmosfery spacery (i czasem z nich już nie wracają), ale i złą sławą wśród tych, którzy zmuszeni byli koło niego przejechać wieczorem lub w nocy.

Wrzesień to jednak nie tylko miesiąc jesieni w tym roku dla Brzozopól. Po długich walkach z epidemią realiozy, staraniach i kolejnych przesunięciach terminów ku uciesze mieszkańców samej dzierżawy jak i jej sąsiadów otworzono w końcu obiecaną przez GPL klinikę zdrowia, która ma zapewniać podstawową opiekę zdrowotną dla południowego okręgu Leocji. Jednak Brzozopola i ich klimat nie byłyby sobą gdyby z kliniką nie było coś nie tak. Budowlańcy mogliby przysiąc, że gdy stawiano napis to na froncie budynku napisane było, jasno jak owcza wełna "Klinika". Tymczasem, gdy zrzucano zasłonę by go odsłonić oczom ukazała się kompletnie niezrozumiała mieszanka liter. I choć trzy razy napis już naprawiano to każdego ranka wracał on do pomieszanego stanu.