Wynagradzanie aktywności, w tym w wielu krajach. Założenie jest proste: tak, jak w realnym i świecie jedną z naczelnych wartości jest pieniądz, tak w mikroświecie taką fundamentalną wartością jest aktywność. Pieniądz realny odzwierciedla aktywność ekonomiczną, pieniądz MBP-owski odzwierciedla aktywność publiczną. (Z pełną świadomością ułomności tego wskaźnika; temu zresztą służą kreacje na rachunki państwowe, aby rządowy czynnik ludzki mógł dokonywać korekt). W żadnym przypadku nie planuję rezygnować z tego założenia; nie ma dla niego, w naszych realiach, żadnej lepszej alternatywy.Pavel van der Gibson pisze: ↑05 sty 2024, 13:08W temacie pieniędzy z nieba. Jaka idea stała za wprowadzeniem renty emisyjnej? Promowanie aktywności i płacenie za nią czy sposób na mniej sztuczne napełnienie rynku pieniędzmi, aby było czym płacić? W skrócie, czy jest plan na zakończenie emisji rent czy wlewamy nieustannie coraz więcej pieniędzy zmniejszając jego wartość?
Argumentu odnośnie do wartości pieniądza nie podzielam. Inflacja jest wzrostem cen. Wartość pieniądza zmniejsza się wtedy, gdy za te same pieniądze możemy kupić mniej. My zaś, jako mikroświat, w praktyce cen nie mamy. Nie ma czemu rosnąć w pierwszej kolejności, żebyśmy musieli się tym w ogóle przejmować.
Oczywiście, pięknie by było, gdybyśmy mieli na co — i c h c i e l i (bo nie sztuką jest wprowadzić sztuczne, uciążliwe opłaty) — wydawać pieniądze w trybie ciągłym. Urozmaiciłoby to naszą zabawę, ale jak do tej pory nie znaleźliśmy na to żadnej dobrej formuły. Na tu i teraz wydaje mi się, że jedynym, co mogłoby zacząć żreć, byłoby legalne kupowanie wyników wyborów, ale tego, myślę, że z bardzo wielu powodów nie chcemy.




