W tym roku nie pisałem kroniki, więc relacja nie będzie tak szczegółowa jak rok temu. Może to i lepiej ;) Wielu rzeczy nie pamiętam, więc wierzę we zbiorową pamięć i chętnie przeczytam wasze relacje!
Piątek -
pora ruszać. Sama podróż, z racji niewielkiej odległości, nie trwała długo - po niespełna godzinie zameldowałem się w Poznaniu. Pogadaliśmy trochę z
@piwski, po czym udałem się na małą wyprawę do jednej z miejskich bibliotek. Szybkie załatwienie formalności i pora ruszać do Puszczykowa.
Jest tylko mały problem - po drodze dowiadujemy się, że
@Alfred Fabian von Tehen-Dżek ma małe problemy lokalizacyjne. Poznański Chlebak okazuje się nie być zbyt przyjazny, ale ostatecznie jakimś cudem świeżo upieczony król Lumerii zdążył na nasz
pociąg.
Na miejscu zastaliśmy już całą Trójcę Namiestnikowską*, a także
@Ronon Dex, Avrila von Levengothon i Tomasza Ivo Hugo. Chwilę później dojechała również delegacja wandejska. W międzyczasie luźne rozmowy, bez których nie obejdzie się w sumie każdy zjazd.
Pierwsze
flagi zostały powieszone około 17. Polecamy usługi
@Oswald Baskerville - najlepszego operatora sznurka po tej stronie Warty!
Po 19:00 dojeżdżają
@Gd'O i jego towarzysz, dawno niewidziany w mikroświecie Gauleiter Kakulski. Projekt Kompanii Południowoawarskiej wciąż żyje i ma się... jakoś. Podobno niedługo ma być jakiś sequel, ale jak coś, to nie słyszeliście tego ode mnie. ;)
O 20:00, pomimo zjazdowej pory i okropnego zasięgu (komórkowego praktycznie w ogóle - witamy w środku lasu!), bardziej aktywna część społeczności pobiera zjazdowy
znaczek. "
a Wy to się bawcie a nie na znackzi czatujecie 😛" - komentarz
@Ludwik Tomović z Discorda. Zabawa zabawą, ale znaczek trzeba mieć!
Godzinę później delegacja w składzie: ja,
@Helwetyk Romański,
@Oswald Baskerville odbiera
@Krzysztof Windsor. Po drodze ożywiona dyskusja o zarobkach, podczas której Kurator coraz bardziej podnosi głos na wieść o tym, ile można zarobić na stacji benzynowej.
@Franklin Garamond miał jakieś potrzeby, ale klucz do pokoju miała delegacja ze dworca, więc
sorry Winnetou, trzeba było poczekać.
W zeszłym roku do mikronacji skaptowano
@Izabela Trotylska. W tym roku jest spora szansa na to, że do naszego wspaniałego świata dołączy kolejna przedstawicielka płci pięknej. Nie wiadomo, gdzie, aczkolwiek sądząc po tym, czego byłem świadkiem, Osiek nie jest bez szans.
@piwski lubi gadać. Długo gadać.
Okazuje się, że oprócz tradycyjnych
prezentów leockich w tym roku postarali się również przedstawiciele największej polskiej mikronacji. Delegacja sarmacka przygotowała bowiem takie oto
przypinki. Powiedziałbym, że grafik płakał, jak projektował dół, ale nie ma co narzekać - i tak fajnie!
Pierwszy dzień zjazdu kończymy około 1:30 (to znaczy - ja kończę, z tego co wiem pewien anonimowy Namiestnik był do trzeciej). Pamiętajcie: wedle standardów mody polskiej skarpet NIE ZAKŁADAMY do sandałów, a koszuli do klapek.
Sobota - o 9:00 powitanie przybywającego ze stolicy Wielkopolski
@Vladimir ik Lihtenštán. Rozmowa o tym, czemu Teutonia jest taka mała na mapie Ronona i dlaczego proces ustalania wielkości Sarmacji na tejże mapie trwa już z dwa lata i efektu nie widać. Po 11 połowa zjazdu opuszcza Puszczykowo, udając się pociągiem do pobliskiego Lubonia. Na miejscu zostaje m.in. Ronon, który martyrologii nie uznaje. Piesza wędrówka do muzeum. W drodze powrotnej robimy małe zakupy w Biedronce, a niektórzy również w pobliskiej Centrali Piwnej.
Dojeżdżamy taksówką do lokalu, gdzie chcieliśmy coś zjeść, gdy okazuje się, że tenże lokal chyba nie chce naszych pieniędzy, bo jest zamknięty. Idziemy zatem w głąb Puszczykowa, gdzie zamawiamy kebaby i pizze (pizza całkiem dobra, choć nienadzwyczajna). Rozważania o przyszłości mikronacji i o tym, czemu ciągle gadamy o tym, co było (odpowiedzi nie znaleziono). Zostawiamy Namiestników i jedziemy autem do ośrodka.
Na miejscu w najlepsze rozmawiają sobie Vlad, Ronon i delegacja wandejska. Około 17 jedyny przedstawiciel Cesarstwa Teutonii na zjeździe niestety nas opuszcza. Dzięki za przybycie i
pamiątkę!
Tuż po 19:30 transmisja ze dwóch spotkań Sarmackiej Ligi Piłkarskiej, w których grały zespoły
@Heinz-Werner Grüner i Leszka Karakachanowa. Obie drużyny wysoko wygrały. Mało tego, będący na przedostatniej pozycji w Pierwszej Klasie Kasztelan Czarnolas, prowadzony przeze mnie, też zwyciężył. Wniosek? Trzeba było być na zjeździe! :P
Około 19:47 dochodzi do odnowienia zjazdowej tradycji: za zgodą obecnych na zjeździe przedstawicieli Naczelnej Izby Architektury
wyłączono stronę Księstwa Sarmacji. Tym faktem przejęło się w Sarmacji niewiele osób, nad czym ubolewamy.
Na następnym zjeździe wyłączymy Forum Centralne...
Mniej więcej w tym samym czasie podpisywane są traktaty między Osiekiem a Nan Di oraz Osiekiem i Lumerią (jeśli pomyliłem, proszę o poprawkę). Na uwagę zasługuje
audyt koloru herbu dokonywany latarką z telefonu.
Delegacja wandejska, Oswald, Heinz i nie-wiem-kto-jeszcze poszli na saunę i bilard. Zwycięzcą, z tego co pamiętam, okazał się o dziwo ppłk Alojzy Pupka. Gratulacje!
Komentarz z Placu Żenady w kwestii miejscówki:
Cóż, tak bywa :P
Niedziela - ten czas płynie zdecydowanie za szybko. Około 9:00 zaczynają się pożegnania - najpierw zwijają się Hewret i jego towarzyszka, potem delegacja wandejska, Ronon, Heinz i wreszcie Namiestnicy wraz z Tomaszem Ivo Hugonem. Ja przekraczam bramę ośrodka o 11:57:58, odprowadzam Avrila, Alfreda i Oswalda na
regio do Poznania o 12:24, a sam wsiadam do pociągu 20 minut później.
Papa, Puszczykowo!
* - nie wiedzieliście, że @Oswald Baskerville został trzecim Namiestnikiem? ;p