
Kochane Leotki,
Kochani Leoci,
i Wy, Kochani Przyjaciele z każdego zakątka mikroświata!
Pięć lat!
Jak ten czas zapiernicza! W ogóle tego nie czuję, że to już. Ledwośmy deklarację niepodległości podpisywali i lepili garnki z gliny, żeby mieć do czego nie mieć czego włożyć. Przed chwilą zaledwie kłóciliśmy się o średnicę Senatu. A tu już by się nami papież nie zainteresował.
To co, chyba jeszcze dwa tłuste lata przed nami? Ktoś złośliwy mógłby zapytać, to jakie będą te chude lata, jeśli te były tłuste? No ale przecież są. Tłuściuteńkie! Ile planów! Ile pomysłów! A niektóre nawet zrealizowane! Naprawdę się działo. W naszym, emeryckim tempie, oczywiście, ale nieustająco idziemy do przodu. Systemy, paszporty, dowody, pieczątki, znaczki, banki, weksle, kustosze, gazety, czasopisma, szpeje, zjazdy. Trzęsącymi się dłońmi piszemy nie historię, a przyszłość.
Jesteśmy kroplą, która drąży mikronacyjną skamielinę. To się nam naprawdę udało. Nie musimy być pierwsi w rankingach, najlepsi we wszystkim, ale powinniśmy być tą zmianą, którą chcemy widzieć w innych.
Z okazji tych wspaniałych pięciu lat, życzę Wam wszystkim, wielu kolejnych lat fajnej zabawy niezmąconej inbami i realiozą, a koledze Romańskiemu i sobie — wygranej w totolotka.
Szczęść Leocjo!




