Nowy Rok... czas odwiedzić swoje ziemie i zobaczyć jak się posuwa budowa, do końca roku dom i warsztat miały zostać ukończone, trzeba sprawdzić czy nie ma jakiś "opóźnień".
Zbliżając się do miejsca docelowego, już z oddali zauważyłem, że wiele tutaj się zmieniło...
... leśna droga już na dojeździe do posterunku ochrony została utwardzona.
Natomiast na odcinku gdzie znajdują się zabudowania powstała dość szeroka jezdnia... wreszcie nie trzeba będzie łazić po błocie.
Oba budynki zostały już otynkowane, a wokół nich ułożono chodnik. Pierwsze kroki skierowałem oczywiście do mojego nowego domu, jest już całkowicie wykończony i w trakcie wyposażania...
... podobnie jak warsztat.
Wyposażenie już przybyło i gdy przyjechałem było już wyładowane, a pracownicy szykowali się do wnoszenia sprzętu.
Jak widzę zgodnie z wydanymi dyspozycjami, pojazdy zostały wymienione. Te w kolorze czerwonym przeniosłem do
Infradex, bo postanowiłem że kolor czerwony z elementami białymi będzie "kolorem firmowym". Na działkę sprowadziłem sobie samochody UVM-3-66 w kolorach bardziej "przyjemnych dla oka".
W zasadzie moje nowe miejsce zamieszkania jest już prawie gotowe... w tyłu domu mają jeszcze zostać wybudowane niewielkie garaże, ale trzeba jeszcze poczekać bo większość sił i środków została skierowana do budowy przystani morskiej. Jednak to wszystko już wygląda całkiem dobrze... zastanawiam się jeszcze nad wybudowaniem wieży widokowej naprzeciwko warsztatu. Ale to przyszłość...
Udałem się więc obejrzeć jak poradzono sobie z przystanią i tutaj miłe zaskoczenie, bo nie dość, że ukończono nabrzeża, to jeszcze stanął tam prefabrykowany hangar.
Co prawda pochyłość terenu trochę przeszkadzała w jego ustawieniu (a wydałem polecenia by jak najmniej ingerować w naturalne środowisko), ale poradzono sobie z tym. Trzeba było we wnętrzu zrobić podwyższenie do parkowania pojazdów.
W hangarze znalazło się też miejsce na agregat prądotwórczy - bo nie chciałem by stał przy domu, nie jest to przecież najprzyjemniejsze sąsiedztwo, a pociągnięcie kabli na odcinku nieco ponad 100 metrów nie stanowi problemu. Na razie ułożono je prowizorycznie, ale w czasem zostanie zbudowana odpowiednia linia energetyczna.
Sama przystań jest niezbyt duża, ale nie jest przewidywane przyjmowanie tutaj dużych jednostek. Ma jedno około 60-metrowe nabrzeże oraz dwa osłonięte miejsca z rampami, które pozwalają na dobijanie płaskodennych barek i wyładunek pojazdów...
zgodnie z pomysłem Franklina Garamonda.
Na przystani pojawił się też zabytkowy okręt...
... jest to niewielka korweta, która była dawno temu budowana dla floty mojego lenna Razorno, w czasie gdy moja gwardia reprezentowała poziom techniczny z połowy lat 30-tych. Wtedy budowy nie ukończono, zbudowano tylko dwa niszczyciele i lotniskowiec eskortowy, a w morskiej gwardii dość szybko nastąpiły zmiany (na skutek zwiększenia się moich uprawnień w tej materii) i jej poziom techniczny obecnie to okolice lat 80-tych.
Jednak szkoda było porzucać prawie ukończoną korwetę i obecnie została ukończona, a ponieważ nie pasuje za bardzo do Razorna, to postanowiłem sobie ten zabytek sprowadzić na moje ziemie w Leocji. Praktycznego zastosowania za bardzo pewnie nie ma, ale po prostu "cieszy oko".
Po inspekcji przystani udałem się nad zatokę (
tam gdzie wyładowywałem sprzet w początkach obejmowania ziemi), aby przekazać swoje uwage odnośnie planu jej zagospodarowania.
Droga wiedzie oczywiście przez
teren "sprzętowni"...
... gdzie jak zauważyłem obsługiwany jest akurat mój nowy "ciężki sprzęt".
Gdy dotarłem nad zatokę, to zauważyłem, ze materiały budowlane są już zbierane.
W moich planach ma tutaj powstać dom gościnny i zaplecze gastronomiczne. Obecnie jestem na etapie uzgadniania szczegółów zagospodarowania tego miejsca.