Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑02 sty 2021, 21:27
Podejrzewam, że taki dowód to byłaby raczej przesłanka czy poszlaka, choć nie wiem...
W tym potrzeba wiary, bo takie dowody nie wystarczają dla samego rozumu.
(Poza tym brak dowodów nie implikuje nieistnienia danego bytu.)
No właśnie... Chciałbyś dowodu na nieistnienie? To wbrew logice, na tej samej zasadzie (oczywiście żartobliwie) mógłbym poprosić o dowód na nieistnienie np. Yeti. 😉
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑02 sty 2021, 21:27
A na czym Pan się w tej kwestii opiera? Jakie ma Pan argumenty za tym? Bo ja twierdzę co innego.
Na ponad pół wieku obecności na tym padole łez i właśnie obserwacji tego "cyrku"... ale jak napisałem - cała dyskusja skończy na głoszeniu naszego zdania i tyle, może więc nie ma dalszego sensu?
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑02 sty 2021, 21:27
To prawda, aby oceniać instytucję, nie trzeba być jej członkiem. Ale czy był Pan dostatecznie jej blisko, że poznał i zrozumiał Pan, że tak sprawa wygląda, jak Pan opisuje Kościół?
A jak blisko trzeba być? Co rozumiesz przez blisko? Wystarczająco wielu poznałem klechów kupczących swoją "wiarą" (czasem za flaszkę wódki), by wyrobic sobie odpowiednie zdanie na temat tej instytucji i jej urzędników...
A tego to nie wiem... nie bardzo w to wierzę, ale też Ty nie jesteś w stanie stwierdzić jak to z nimi jest - możesz co najwyżej wiedziedzieć co opowiadają, ale to nie świadczy o tym co myślą. Wierzysz w to, że np. politycy czy handlowcy (obie grupy w sumie są bliskie klechom) mówią to w co naprawdę wierzą? Ja taki (wybacz) naiwny nie jestem...
Nie są...
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑02 sty 2021, 21:27
Przypuszczam, że po prostu nie poznał Pan Kościoła i swój pogląd opiera na jakichś fałszywych mniemaniach.
A na czym polega "poznanie" ich instytucji? Obserwacja nie wystarcza? Przecież nie trzeba być ich członkiem czy poplecznikiem by ich wystarczająco dobrze poznać...
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑02 sty 2021, 21:27
Pan nie rozumie, że sprawy duchowe dla wielu ludzi stanowią fundament życia, nadający mu sens?
Rozumieć nie rozumiem... bo trudno się wczuć w tok rozumowania kogoś, dla kogoś jakieś wyimaginowane moce nadprzyrodzone stanowią "sens życia". Natomiast rozumiem skąd się biorą religie, jakie są zasady powstawania religii i wierzeń, na jakiej zasadzie wymyślano bogów i jak wykorzystywali i wykorzystują to wszelkiego rodzaju "szamani"... w sumie od "zarania dziejów".
A w ogóle cały ten temat (od początku - ale nie ja go zacząłem) jest bez sensu... Jak sam zauważyłeś te całe religie to coś opartego na "wierze", nikt nikogo nie przekona, każdy i tak pozostanie przy swoim zdaniu itd.
Może dajmy sobie spokój? Bawimy się w Mikroświat w celach rozrywkowych, w celu oderwania się od problemów realnego życia, od pracy, od codzienności itd. Po co mieszać do tego takie obrzydliwości?
Myślę, że przyjęliśmy do wiadomości jakie są nasze realne poglądy w temacie i... wystarczy. Nie widzę powodu by dalej się spierać czy wręcz doprowadzić do głupich i nic nie wartych niesnasek z powodu jakiś realowych ideologii.
Bawmy się dalej w zgodzie w nasz wyimaginowany świat...