Strona 2 z 3
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 28 mar 2022, 16:30
autor: Oswald Baskerville
Ostatnia wiadomość z poprzedniej strony wątku
Rozumiem intencje i mam podobne zdanie co do nazewnictwa na obecnym etapie, więc te kwestie pozostawię.
To, co bym zasugerował w obecnej chwili, to postawienie na urząd z nadania, tak by Namiestnicy mianowali kogoś ze społeczności. Demokratyczne wybory w naszym małym gronie nie dają większych korzyści, a rodzą niepotrzebną biurokrację. Można dla zachowania decorum przyjąć zasadę, że taki mianowany "trzeci namiestnik" musiałby zostać zatwierdzony przez Senat, lub Senat głosowałby nad ewentualnym veto, postawionym przez kogoś z obywateli.
Jednocześnie umieściłbym ten urząd w takim miejscu hierarchii godności, by był ponad Senatem, poniżej Namiestników, ale na tyle wysoko, by był poważnie traktowany przez przybyszów. Być może warto pokusić się o urząd w dużej mierze pokrywający się kompetencjami z Namiestniczym (z wyłączeniem prerogatyw absolutnie strategicznych), by mógł w wielu sprawach zastępować naszych diarchów (np. podczas wizyt państwowych).
Tym tokiem myślenia (bo tym postem niejako "myślę na głos") rysuję wizję swego rodzaju "superministra". Oczywiście należałoby to jakoś sensownie ubrać w narrację i nazewnictwo, żeby wszystko się kleiło i miało "fajność" oraz odpowiedni prestiż, a nie było jedynie stołkiem odźwiernego.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 28 mar 2022, 16:46
autor: Anastasia Windsachen
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 16:30
To, co bym zasugerował w obecnej chwili, to postawienie na urząd z nadania, tak by Namiestnicy mianowali kogoś ze społeczności. Demokratyczne wybory w naszym małym gronie nie dają większych korzyści, a rodzą niepotrzebną biurokrację. Można dla zachowania decorum przyjąć zasadę, że taki mianowany "trzeci namiestnik" musiałby zostać zatwierdzony przez Senat, lub Senat głosowałby nad ewentualnym veto, postawionym przez kogoś z obywateli.
I to jest bardzo dobra myśl, zwłaszcza końcówka. Osobiście byłabym zwolenniczką opcji ewentualnego veta niżeli zatwierdzania przez Senat, chociaż tutaj zależy to od tego czy takowa osoba byłaby powoływana od razu i niezależnie od sytuacji realiozowej/urlopowej Czcigodnych (wtedy jednak dobrze byłoby zatwierdzać właśnie nawet dla samej zasady decorum), czy jednak właśnie powołuje się ją dopiero, gdy zaistnieje potrzeba albo z lekkim wyprzedzeniem, gdy ma się w świadomości, że nadchodzi np. urlop (wtedy zatwierdzanie przez Senat to jedynie opóźniacz).
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 28 mar 2022, 20:28
autor: Franklin Garamond
Jako że w tenisa nie grałem nigdy, pozwolę sobie użyć wyszukanej metafory sportowej.
Z mojej perspektywy problem wygląda następująco — ja bardzo lubię grać, powiedziałbym nawet, że gram całkiem nieźle, ale muszę mieć z kim. No i jak się z kimś umówię na partię, to przyjdę i dam z siebie wszystko. Niestety, jak nie ma z kim, to nie przyjdę sobie poodbijać o ścianę, bo to mnie tragicznie męczy. Oczywiście, jakbym przyszedł, chwilę poodbijał o ściankę treningową, to pewnie po czasie znalazłby się ktoś, z kim szło by pograć. No ale niestety najpierw muszę się zjawić na korcie. Oczywiście codziennie przechodzę pod płotem i jak zobaczę, że ktoś gra, to się dołączę, o ile ktoś faktycznie chce grać, a nie że zaraz idzie na obiad i może wymienimy z dwie piłki. Więc generalnie poza sezonem łapię mocną zniżkę formy, bo nie gram lub sporadycznie odbijam od ścianki, jak już się zmuszę. Do tego mam ten problem, że nie potrafię za dobrze serwować, więc często ciężko mi zacząć grać z kimś innym, niż mój ulubiony sparingpartner, gdy to ja muszę zagrywać. No i jeszcze pieprzę metaforami, to też nie każdy lubi.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 28 mar 2022, 21:18
autor: Heinz-Werner Grüner
Franklin Garamond pisze: ↑28 mar 2022, 20:28
Jako że w tenisa nie grałem nigdy, pozwolę sobie użyć wyszukanej metafory sportowej.
Z mojej perspektywy problem wygląda następująco — ja bardzo lubię grać, powiedziałbym nawet, że gram całkiem nieźle, ale muszę mieć z kim. No i jak się z kimś umówię na partię, to przyjdę i dam z siebie wszystko. Niestety, jak nie ma z kim, to nie przyjdę sobie poodbijać o ścianę, bo to mnie tragicznie męczy. Oczywiście, jakbym przyszedł, chwilę poodbijał o ściankę treningową, to pewnie po czasie znalazłby się ktoś, z kim szło by pograć. No ale niestety najpierw muszę się zjawić na korcie. Oczywiście codziennie przechodzę pod płotem i jak zobaczę, że ktoś gra, to się dołączę, o ile ktoś faktycznie chce grać, a nie że zaraz idzie na obiad i może wymienimy z dwie piłki. Więc generalnie poza sezonem łapię mocną zniżkę formy, bo nie gram lub sporadycznie odbijam od ścianki, jak już się zmuszę. Do tego mam ten problem, że nie potrafię za dobrze serwować, więc często ciężko mi zacząć grać z kimś innym, niż mój ulubiony sparingpartner, gdy to ja muszę zagrywać. No i jeszcze pieprzę metaforami, to też nie każdy lubi.
Szkoda, że takie długie, dałbym sobie w podpisie. :)
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 28 mar 2022, 23:00
autor: Oswald Baskerville
Franklin Garamond pisze: ↑28 mar 2022, 20:28
Jako że w tenisa nie grałem nigdy, pozwolę sobie użyć wyszukanej metafory sportowej.
Z mojej perspektywy problem wygląda następująco — ja bardzo lubię grać, powiedziałbym nawet, że gram całkiem nieźle, ale muszę mieć z kim. No i jak się z kimś umówię na partię, to przyjdę i dam z siebie wszystko. Niestety, jak nie ma z kim, to nie przyjdę sobie poodbijać o ścianę, bo to mnie tragicznie męczy. Oczywiście, jakbym przyszedł, chwilę poodbijał o ściankę treningową, to pewnie po czasie znalazłby się ktoś, z kim szło by pograć. No ale niestety najpierw muszę się zjawić na korcie. Oczywiście codziennie przechodzę pod płotem i jak zobaczę, że ktoś gra, to się dołączę, o ile ktoś faktycznie chce grać, a nie że zaraz idzie na obiad i może wymienimy z dwie piłki. Więc generalnie poza sezonem łapię mocną zniżkę formy, bo nie gram lub sporadycznie odbijam od ścianki, jak już się zmuszę. Do tego mam ten problem, że nie potrafię za dobrze serwować, więc często ciężko mi zacząć grać z kimś innym, niż mój ulubiony sparingpartner, gdy to ja muszę zagrywać. No i jeszcze pieprzę metaforami, to też nie każdy lubi.
Rozumiem i zapewniam, że nie jest Czcigodny sam - ja mam podobnie. Niestety tej przypadłości nie da się rozwiązać zmianą konstytucji :(
A teraz dwa pytania bez ogródek, bo chyba dochodzimy do sedna problemu i trzeba go ostatecznie i precyzyjnie zdiagnozować, by się z nim uporać:
1. Czy potrzeba nam kogoś, kto (przynajmniej od czasu do czasu) podmieni Czcigodnego Romańskiego w Palatium, żeby Czcigodny Romański miał czas na inną zabawę?
2. Czy potrzeba nam kogoś, kto podmieni na stołku Czcigodnego Romańskiego, bo gdy Romański realiozuje, to Czcigodnemu Garamondowi odechciewa się samemu pedłować tym tandemem?
Proszę wybaczyć ton pytań, ale chyba dość celnie zadane.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 29 mar 2022, 13:54
autor: Helwetyk Romański
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 16:30
To, co bym zasugerował w obecnej chwili, to postawienie na urząd z nadania, tak by Namiestnicy mianowali kogoś ze społeczności. Demokratyczne wybory w naszym małym gronie nie dają większych korzyści, a rodzą niepotrzebną biurokrację. Można dla zachowania
decorum przyjąć zasadę, że taki mianowany „trzeci namiestnik” musiałby zostać zatwierdzony przez Senat, lub Senat głosowałby nad ewentualnym
veto, postawionym przez kogoś z obywateli.
Jestem w stanie wskazać argumenty przeciwko demokratycznym wyborom (źródło potencjalnych konfliktów w łonie społeczności), ale biurokracja nie jest jednym z nich. Jesteśmy, po prostu, nazbyt przyzwyczajeni do rozwiązań przyjętych u naszego zachodniego sąsiada. Wyznaczenie terminu na zgłoszenia kandydatur oraz przeprowadzenie głosowania to nie są skomplikowane procedury. Ba, nie trzeba nawet przeprowadzać głosowania, jeżeli z okoliczności jest jasne, że jedna z kandydatur cieszy się poparciem większości.
Jednocześnie — zgłoszenia ze strony wszystkich chętnych, prezentacje programów i wizji na najbliższe miesiące, publiczne dyskusje na ich temat — mogą stanowić wartość (o ile będą miały miejsce).
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 16:30
Tym tokiem myślenia (bo tym postem niejako „myślę na głos”) rysuję wizję swego rodzaju „superministra”. Oczywiście należałoby to jakoś sensownie ubrać w narrację i nazewnictwo, żeby wszystko się kleiło i miało „fajność” oraz odpowiedni prestiż, a nie było jedynie stołkiem odźwiernego.
Czyli… premiera? 😉
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 23:00
Czy potrzeba nam kogoś, kto (przynajmniej od czasu do czasu) podmieni Czcigodnego Romańskiego w Palatium, żeby Czcigodny Romański miał czas na inną zabawę?
W ściśle rozumianym palatium, nie (może z gwiazdką dla wizyt zagranicznych mających na celu podpisanie traktatów dyplomatycznych oraz potężną gwiazdką dla obowiązku wspomnianego na samym wstępie, ale tutaj nie było lasu rąk 😉). W szeroko rozumianym palatium, jak wyżej i wcześniej…
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 29 mar 2022, 14:22
autor: Oswald Baskerville
Helwetyk Romański pisze: ↑29 mar 2022, 13:54
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 16:30
To, co bym zasugerował w obecnej chwili, to postawienie na urząd z nadania, tak by Namiestnicy mianowali kogoś ze społeczności. Demokratyczne wybory w naszym małym gronie nie dają większych korzyści, a rodzą niepotrzebną biurokrację. Można dla zachowania
decorum przyjąć zasadę, że taki mianowany „trzeci namiestnik” musiałby zostać zatwierdzony przez Senat, lub Senat głosowałby nad ewentualnym
veto, postawionym przez kogoś z obywateli.
Jestem w stanie wskazać argumenty przeciwko demokratycznym wyborom (źródło potencjalnych konfliktów w łonie społeczności), ale biurokracja nie jest jednym z nich. Jesteśmy, po prostu, nazbyt przyzwyczajeni do rozwiązań przyjętych u naszego zachodniego sąsiada. Wyznaczenie terminu na zgłoszenia kandydatur oraz przeprowadzenie głosowania to nie są skomplikowane procedury. Ba, nie trzeba nawet przeprowadzać głosowania, jeżeli z okoliczności jest jasne, że jedna z kandydatur cieszy się poparciem większości.
Jednocześnie — zgłoszenia ze strony wszystkich chętnych, prezentacje programów i wizji na najbliższe miesiące, publiczne dyskusje na ich temat — mogą stanowić wartość (o ile będą miały miejsce).
Wydaje mi się, że prezentacja programów to nieco zbyt wiele. O ile pamiętam, Leocja powstała na fundamencie możliwie największej prostoty, by móc skupić się na zabawie, nie robocie. Skoro tak, to postawmy na jak najprostsze rozwiązania, skróćmy ścieżki i procesy. Podtrzymuję również opinię, że funkcję "pomagiera" powinni danej osobie proponować Namiestnicy w oparciu o ocenę zaufania społecznego, umiejętności i aktywności kandydata, a Senat powinien mieć prawo kandydaturę zawetować. Dłuższa ścieżka byłaby trochę
Helwetyk Romański pisze: ↑29 mar 2022, 13:54
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 16:30
Tym tokiem myślenia (bo tym postem niejako „myślę na głos”) rysuję wizję swego rodzaju „superministra”. Oczywiście należałoby to jakoś sensownie ubrać w narrację i nazewnictwo, żeby wszystko się kleiło i miało „fajność” oraz odpowiedni prestiż, a nie było jedynie stołkiem odźwiernego.
Czyli… premiera? 😉
Niezupełnie. "Premier" zakłada jedną osobę, a to przecież nie musi być jeden człowiek :)
Helwetyk Romański pisze: ↑29 mar 2022, 13:54
Oswald Baskerville pisze: ↑28 mar 2022, 23:00
Czy potrzeba nam kogoś, kto (przynajmniej od czasu do czasu) podmieni Czcigodnego Romańskiego w Palatium, żeby Czcigodny Romański miał czas na inną zabawę?
W ściśle rozumianym palatium, nie (może z gwiazdką dla wizyt zagranicznych mających na celu podpisanie traktatów dyplomatycznych oraz potężną gwiazdką dla obowiązku wspomnianego na samym wstępie, ale tutaj nie było lasu rąk 😉). W szeroko rozumianym palatium, jak wyżej i wcześniej…
Tu poproszę o rozwinięcie wypowiedzi. Jak Czcigodny rozumie "ściśle" i "szeroko" rozumiane Palatium? Którędy przebiega granica?
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 29 mar 2022, 14:59
autor: Helwetyk Romański
Oswald Baskerville pisze: ↑29 mar 2022, 14:22
Wydaje mi się, że prezentacja programów to nieco zbyt wiele […]. Podtrzymuję również opinię, że funkcję „pomagiera” powinni danej osobie proponować Namiestnicy w oparciu o ocenę zaufania społecznego, umiejętności i aktywności kandydata, a Senat powinien mieć prawo kandydaturę zawetować.
Zamiast ogłosić nabór kandydatów, palatium musiałoby przeprowadzić co najmniej kilka prywatnych rozmów, podczas których i tak
musiałyby paść pytania o program i dostępność, tylko po to, żeby na samym końcu przeprowadzić głosowanie. To rozwiązanie jest najbardziej czasochłonne z możliwych; zaryzykuję stwierdzenie, że jest nawet w praktyce niewykonalne z uwagi na dostępność rozmówców o różnych porach dnia. W tym trybie można i należy powoływać „komisarzy”, którzy zadbają o fundamenty — wówczas po prostu powołuje się
pierwsze chętne, dostępne i zaufane osoby — ale nie funkcjonariuszy publicznych, na temat których toczy się dyskusja.
Oswald Baskerville pisze: ↑29 mar 2022, 14:22
Tu poproszę o rozwinięcie wypowiedzi. Jak Czcigodny rozumie „ściśle” i „szeroko” rozumiane Palatium? Którędy przebiega granica?
Ta wypowiedź, na zdaniu „(s)koro już wyłożyłem powody, dla których wąsko rozumiane zmiany ustrojowe nie są konieczne […]”. 😉
W wersji TL;DR: sciśle — administrowanie, szeroko — gospodarowanie.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 29 mar 2022, 17:14
autor: Oswald Baskerville
Wygląda na to, że wcześniej nie do końca rozumiałem jaki rodzaj urzędu tu wymyślamy. Skoro już do mnie dotarło, to pokuszę się o kontrowersyjną propozycję: triumwirat. Leocja ma dwóch gospodarzy w osobach Namiestników. Idąc tym tropem, jeśli potrzeba dodatkowego gospodarza, to znaczy, że potrzeba dodatkowego Namiestnika. Skoro trzech Namiestników, to triumwirat. CNW.
A już nieco poważniej: powołanie urzędu, który z racji roli w Leocji byłby niemal równy Namiestnikom, a jednocześnie uczynienie go niższym w hierarchii, byłoby co najmniej dziwnym. Taki urząd miałby bardzo odpowiedzialne zadanie (bo czy jest bardziej odpowiedzialne zadanie w mikronacjach, niż rola animatora?), sam Czcigodny Romański stwierdził, że administracja to pryszcz, więc jeśli tak jest, to nie do końca widzę inną godność stosowną dla tego potencjalnego urzędu, niż Namiestnik. Niemniej ja często się mylę i jestem ciekaw zdania pozostałych.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 29 mar 2022, 19:33
autor: Samuel Radziwiłł
Z tym triumwiratem, to całkiem dobry pomysł jest ;) Myślę, że Namiestnicy/Namiestnik (jeśli zostanie jeden z powodu realiozy), powinien mieć możliwość nadania/wyboru kogoś spośród osób działających/aktywnych jako Namiestnika-Triumwira lub Trybuna Namiestnikowskiego mającego uprawnienia takie jak Czcigodni.
Leocja 2030, czyli dyskusja ustrojowa
: 30 mar 2022, 9:45
autor: Helwetyk Romański
Faktycznie, wybór „po prostu” trzeciego namiestnika wydaje się najprostszym rozwiązaniem, co kusi samo w sobie. Przy czym, jak o tym myślę (proszę o wzięcie poprawki na dopiero pierwszą kawę…), niekoniecznie musiałby być to wybór doraźny, powodowany planowaną lub nagłą nieobecnością. (Celowo przy tym używam określenia
wybór z uwagi na wcześniej wyłożone powody).
Pozwalając sobie wejść w pewne szczegóły, wyobrażam sobie, że wyboru mógłby dokonywać Senat, w sposób możliwie najbardziej zbliżony (choć nieco sprawniejszy…) do pięknych estetycznie
sejmów elekcyjnych w RON, na okres od trzech do sześciu miesięcy. Wykopując archiwalne
pomysły z 2019 roku, rozważyłbym jednocześnie poniższy mechanizm:
Edykt (łac. edictum) – opublikowane zarządzenie lub obwieszczenie, wydawane przez rzymskich urzędników w ramach przysługującego im imperium, ważne przez cały rok urzędowy lub krótszy, z góry określony czas […]. Szczególne znaczenie miały tego rodzaju rozporządzenia wydawane przed objęciem urzędowania, w których zawarty był program działalności danego urzędnika. Duże znaczenie dla tworzenia rzymskiego prawa prywatnego miały edykty urzędników jurysdykcyjnych, do których zaliczano pretorów oraz urzędników sprawujących nadzór nad targowiskami (aediles curules). Ogłaszali oni przed objęciem urzędu, na białej tablicy (album) program swojej działalności w okresie rocznej kadencji. W tym dokumencie zawierano informację, jak dany urzędnik chce korzystać z powierzonej mu, na okres jednego roku, władzy. Pretorzy oraz inni urzędnicy wydając edykt nie byli związani postanowieniami zawartymi w edyktach ich poprzedników. Wykształciła się jednak niepisana zasada, że pretor przejmował z edyktu swego poprzednika wszystkie przepisy sprawdzające się w praktyce, stanowiły one trzon edyktu zwany edyktem przenoszonym (edictum tralaticum).
— z tą różnicą, że program byłby ogłaszany na etapie zgłaszania kandydatur. Chodzi o to, aby wybrany namiestnik posiadał mandat społeczny nie tylko dla swojej osoby, ale także przedstawionych propozycji oraz sposobu sprawowania władzy. Mam tu na myśli w szczególności politykę nadawania obywatelstwa, politykę nadawania odznaczeń oraz sprawy zagraniczne — czyli trzy obszary, w których palatium podejmuje czynności urzędowe w sposób ciągły.