2. Jeśli chodzi o ludność dzierżawy, wydaje mi się, że temat wyczerpał Czcigodny Garamond. Uważam, ze mnożenie tych 200 przez 10 to przesada, maksymalnie przez 5-6. Ta dwusetka już i tak jest brana ze statystyk polskich, a przecież mamy w Polsce większe zgęszczenie niż ma Gotlandia (no chyba, że pójdziemy po linii Wight). Tutaj trzeba by w zasadzie podjąć ostateczną decyzję po przyjęciu oficjalnej liczby ludności w wyniku dyskusji [02], tak by suma mieszkańców Nowego Brzegu i dotychczasowych dzierżaw zostawiła nam jednak jakiś margines do nadawania nowych dzierżaw, czy też tworzenia nowych prokuratorii.
1. W temacie pierwszy sensowną bazę wyłożył Czcigodny Romański, tutaj zgadzam się z nim bez zastrzeżeń. Pociągnąłbym jednak temat dalej, tak żebyśmy lepiej dookreślili oczekiwaną architekturę i tym sposobem pomagali się innym odnaleźć w oczekiwaniach, a nie stawiali im wysoki próg wejścia. Słowem, powinniśmy stworzyć katalog podpowiedzi dla nierozgarniętych. :D
Jeśli chodzi o obręb w granicach murów miejskich (to nie tylko Stare Miasto!), do którego się na razie ograniczę, wychodzimy oczywiście od Dubrownika. Tutaj mam intuicje zbieżne z tym, co wyraziła już Szlachetna Windsachen.
Anastasia Windsachen pisze: ↑02 cze 2022, 2:02
(…) narracyjnie zerkamy wciąż na Dubrovnik i Morze Śródziemne - stricte obszar Bałkanów, więc powiedziałabym, że nawet tereny wokół Adriatyku ogólnie. Pasowałoby w takim razie szukać (albo robić) coś, co przynajmniej w Starym Mieście współgra z ideą tego klimatu. Oczywiście kusi zamiast piaskowcowego budynku ujrzeć uliczkę z czerwonej cegły, słabo oświetloną i wyłożoną brukiem, ale no jednak SPÓJNOŚĆ. Czy np. neony dopuszczamy? (…)
Z tymże, tutaj nie celowałbym w bałkańskość, tylko we włoskość. To są tereny do XX w. włoskie, albo pod dużym włoskim wpływem, nawet jeśli bywały pod butem osmańskim albo austriackim. Oczywiście zgadzam się, że tropem pierwotnym jest Adriatyk, stąd dołączyłbym do Dubrownika (
Ragusa) także:
Koper (
Capodistria);
Rijekę (
Fiume);
Zadar (
Zara);
Split (
Spalato);
Kotor (
Cattaro).
Osobiście rozszerzyłbym to bardziej, poza Adriatyk. Dodałbym co najmniej syrakuzańską
Ortydżię, z jej wąziutkimi
ulicami Śródziemnomorza. W ogóle Sycylia pasuje mi tutaj do historii internetowej Leocji. Jak pisał
klasyk:
W latach 40. i 50. XVII wieku zuchwałość scholandzkich kaprów sięgnęła zenitu i trzykrotnie rabowali podupadające miasto — w 1631, 1639 oraz 1650 roku, kiedy to po ogołoceniu miasta z resztek bogactwa, podłożyli ogień pod miejski arsenał. Ogień objął blisko 70% drewnianych zabudowań w mieście. (…) Miasto nigdy nie wróciło do swojej dawnej świetności, (...), węzeł handlowy, jakim był dotychczas Brzeg, mocno stracił na znaczeniu. Jesienią 1682 roku szalejący nad oceanem huragan przyniósł ze sobą olbrzymie zniszczenia. (…) Nieliczni ocalali, pozbawieni zarządcy, postanowili porzucić miasto, które przerodziło się w zbiorową mogiłę ich najbliższych. Wraz z ostatnią łodzią opuszczającą Brzeg zakończyła się historia Palatynatu Brzegu. Po kilkunastu latach od porzucenia wyspy przez ich pierwotnych kolonizatorów, gdy splądrowana do cna straciła zainteresowanie kaprów, rozpoczyna się ponowna, powolna kolonizacja — tym razem przez Królestwo Scholandii.
Tymczasem mamy na Sycylii takie miejsca jak
Noto, które zniszczone z powodu trzęsienia ziemi zostało odbudowane zupełnie obok
pierwotnej lokalizacji. Dzisiaj jest do porzygu wymuskaną czysto barokową atrakcją dla hamerykanów. xd Po tej linii więc nie bałbym się zaciągać fotek ze wspomnianego Noto, czy z
Katanii, albo nawet z kontynentalnych Włoch (ot, jakiś podneapolski
Benewent). Oczywiście mówię wyłącznie o częściach zabytkowych tych miejsc. Tutaj problem jest taki tylko, że mówię raczej późnym baroku hiszpańskopodobnym, takiego trudno się spodziewać po Szkolandach. No i pytanie, na ile bardzo odpierniczyliby kolonię karną. Ale wstęnie to są moim zdaniem sensowne kierunki, które jeszcze jakoś trzeba by przesiać.
Problem z tymi miejscowościami (to jest w ogóle „grzech pierworodny” użycia Dubrownika) mam tylko taki, że to wszystko „ciepłe kraje”, a nasz klimat jest bardziej umiarkowany. Trzeba więc też znaleźć jakieś „lokacje zimowe”, co chyba powinno nas cofnąć do wątków organizacyjnych jarmarku.