Anastasia Windsachen pisze: ↑17 paź 2024, 15:52
"Ale my nie możemy mieć ładnych rzeczy". O co chodzi? W tym zdaniu chodzi o mapę.
Mapa, mapa, mapa, gdzie nie spojrzeć ciągle ta mapa!
Anastasia Windsachen pisze: ↑17 paź 2024, 15:52
Polski mikroświat aktualnie potrafi posiadać jedną organizację międzynarodową, która posiada jakiekolwiek zasady i wymusza ich stosowanie - MUP.
Chwila, MUP Anno Domimi 2024 ma zasady? (Inne niż wszechwładza Administratora-Prezesa wspieranego przez Radę Trenerską).
Nie śledzę za bardzo zagranicza (śledziłem tylko angielski, a i to niezbyt aktywnie, gdy jeszcze mieliśmy tam posiadłości kolonialne), ale z tego co wiem to mam wrażenie, że właśnie to nie zachęca (ale i nie zniechęca!), a bardziej jest konsekwencją niewypału starego (bardziej pollinowskiego) modelu funkcjonowania.
Anastasia Windsachen pisze: ↑17 paź 2024, 15:52
Dlaczego najwięcej ludzi przychodziło na Pollin, gdy był on utrzymany jednak w jakichś granicach zasad?
Pytanie czy ten wniosek nie jest błędem logicznym. Czy ludzie przychodzili (i, co ważniejsze, zostawali) bo na Pollinie panowały jakieś
zasady czy po prostu dlatego, że wtedy mikronacje były bardziej interesującą formą rozrywki (czy raczej nie posiadały żadnej konkurencji)? Wydaje mi się że egzystencja takich miejsc jak Nordata wskazuje raczej na tą drugą opcję.
Anastasia Windsachen pisze: ↑17 paź 2024, 15:52
Zapewne wpływ ma na to doświadczenie OPM, która ze słów wielu wychodzi jako twór pełen statutów, umów, prawa itd..
Nie przelewałbym porażki OPM na cały mikroświat (zwłaszcza że pomimo ogólnej starości mikronautów większość z nas zna je tylko z opowiadań), ale nie mogę zaprzeczać, że zapewne niechęć do integracji części (znacznej) z nas wynika ze złych doświadczeń do integracji z przeszłości.
Zwłaszcza że w warunkach jakie mamy mówimy raczej nie o współpracy z
państwami, a z
ludźmi. W pewnym sensie dość dobrze ujął to Swarzewski, mówiąc o sobie, Rononie i Waksmanie - "Swarzewski i Waksman w jednym państwie to za dużo. Swarzewski, Waksman i Dex w jednym państwie to mieszanka przekraczająca granice wyobraźni".
O ile się nie mylę, Dugosz albo Vladerowski. Ogólnie rzecz ujmując - Suderlandczycy (ci
wschodni prawdziwi).
Helwetyk Romański pisze: ↑17 paź 2024, 23:04
W moim idealnym mikroświecie linia brzegowa byłaby niezmienna, a strefy klimatyczne… istniejące i przestrzegane w narracji. Na
„mapie Sheldona” mamy współrzędne geograficzne. Zdecydowana większość mikronacji powinna mieć klimat podzwrotnikowy.
Żeby spełnić wasze marzenie i nie dostać świata z Grand Line na samym środku planety (bo podejrzewam że przy próbie zaprowadzenia trzymania się stref klimatycznych wszyscy zaraz dali by nogę na okołoeuropejskie szerokości geograficzne) musielibyśmy przyjąć wizję mikroświata bodajże Dugosza, w której Pollin, który znamy i oglądamy od czasów antycznych (pozdrawiam obecne wśród nas dinozaury) zajmuje tak naprawdę tylko 1/8 całego Pollinu, obejmujący fragment półkuli północnej.
Ta wizja ma taką zaletę, że pozwala wyjaśnić wiele funkcjonujących narracyjnie
idiotyzmów. Pomijając nieszczęsny cykl dnia i nocy (mieszkańcy Arcadii wykazują się największą aktywnością w arcadyjską noc), pozwala to wyjaśnić dlaczego u diabła zima w Konstantynopolu (półkula południowa) i Voxie (półkula północna) przypada w tym samym czasie, i dlaczego do jasnej anielki można oglądać śnieg w Wiedniu (leżącym prawie że na równiku).
Wurstlandyzm winien być tępiony. ŚMIERĆ WURSTOM MAPOWYM!
Helwetyk Romański pisze: ↑17 paź 2024, 23:47
Kiriańskie Terytoria A r k t y c z n e na r ó w n i k u
A to pretensje do Osieka, oni tam chcieli. Gdy KTA się lokowało rzeczywiście było A R K T Y C Z N E (bo na północnym skraju funkcjonującej w niebycie mapy).
Kamiljan de Harlin pisze: ↑18 paź 2024, 10:43
Moim zdaniem w ramach Wielkiego Geograficznego Resetu powinniśmy umożliwić wędrówkę lądów i relokowanie swoich państw do upragnionej szerokości geograficznej.
Jakkolwiek zgadzam się z tezą że mapa Pollinu jest obrzydliwa, tak mam bardzo poważne obawy, że pozwolenie na choćby pięć sekund wolnej amerykanki na mapie da więcej szkód niż pożytku. Zwłaszcza że grozi to powrotem do starego i klasycznego problemu - "zapytano Arqtic czy leży przy Dreamlandzie, ale czy zapytano Dreamland czy leży przy Arqtic?".