Franklin Garamond pisze: ↑16 kwie 2020, 19:46
Kluczowym przesłaniem, które wyczytuję z Waszych wypowiedzi, poprawcie mnie, jeśli się mylę, jest to, że „lenno” powinno być PO COŚ, a nie ZA COŚ.
Jak najbardziej... dla mnie lenno jest PO COŚ... czyli po to by realizować swoje pomysły na zagospodarowanie terenu, w sposób twórczy, ciekawy i systematyczny.
Ametyst Faradobus pisze: ↑16 kwie 2020, 10:39
Co do tej wielkości to ja bym nie celował od razu w 100-hektarowe powiększenia. Najmniejsze majątki ziemskie miały zazwyczaj po kilkadziesiąt hektarów i od takiej skali bym zaczął.
Oczywiście 100 ha to był tylko przykład... ale jak się okazuje nieco trafiony, bo skoro przy tworzeniu (całkiem fajnej) mapy zagospodarowanie Wyspy Leocji ta "najmniejsza działka" to 1 km2 to ten rozmiar jest trafiony... moim zdaniem.
Masz działeczkę o wymiarach 1 x 1 km czyli coś na czym można stworzyć naprawdę dużo. A jednocześnie taka "kostka" to 1/3000 powierzchni kraju czyli nie za dużo, nie tyle by ograniczała cokolwiek innego, bo nawet gdy ludność rzeczywista (a nie narracyjna) osiągnie kilkanaście aktywnych osób to będzie to kilkanaćise kilometrów kwadratowych, a nawet gdy będzie to działanie na tyle aktywne, że będziemy mieli po 3-4 działki to i tak nie będzie to więcej jak 1/100 powierzchni kraju.
Naprawdę na małym obszarze można zrobić ciekawe rzeczy... nie trzeba projektować miast, można zaprojektować dom, nie trzeba być właścicielem rafinerii... przecież można prowadzić stację benzynową. Nie trzeba być armatorem, posiadaczem kilku statków... można mieć kuter rybacki. nawet z "mojej działki"... nie trzeba mieć zakładów zbrojeniowych... w skali mikro (jaką jest Leocja) można mieć zakład rusznikarski. Skala mikro też jest fajna...
Franklin Garamond pisze: ↑16 kwie 2020, 19:46
Zgadzam się też z Czcigodnym Namiestnikiem Romańskim, o ile dobrze odczytuję jego słowa, że narracja „lenna” powinna współtworzyć i wplatać się w narrację Palatynatu, a nie istnieć w oderwaniu od niej.
Dokładnie tak... to powinny być małe, prywatne elementy kraju... np. właśnie gospodarstwo i stacja benzynowa w ciekawym miejscu. Jak będę narracyjnie się przemieszczał przez Kraj to tam zawitam, zatankuję, przegryzę fast fooda, pogadam z właścicielem. Takie pole do narracji w skali mikro...
Osobiście na ten przykład mógłbym sobie otworzyć przy swojej hacjendzie, małą stację benzynową, zakład rusznikarski i strzelnicę - nie muszę jak w Bialenii produkować seryjnie samolotów, czołgów itp. Skala mikro ma swoje uroki... przyjedzie np. taki Ametyst, pogadamy sobie o "starych karabinach", obejrzymy towary i kupi lub nie kupi (np. nową strzelbę)... wyjedzie zadowolony. Potem ja zajadę do niego i popróbuje jego "atrakcji"...
Marzy mi się właśnie coś takiego, niewielki kawałem ziemi, niewielkie działalności gospodarcze, taki trochę "dziki zachód" w cywilizowanym wydaniu współczesnym. ktoś ma sklep, ktoś warsztat, ktoś rusznikarnię, a inny fajny pub przydrożny. Lenna w skali mikro... wyszło Tobie fajnie z jednym małym elementem, zrobiłeś to ciekawie i działasz systematycznie - to możesz dostać kolejny kawałek ziemi i rozwinąć kolejny pomysł.