Jeden z celniejszych dialogów w Golden Quotes Księstwa Sarmacji dotyczy Forum Centralnego. Brzmi on jakoś tak:
„A dlaczego mamy Forum CENTRALNE, a nie mamy żadnego innego?”
„Bo osiągnęliśmy najwyższy poziom centralizacji!”
Gdzieś w 2007 czy 2008 roku (a może nawet i wcześniej) jedną z największych bolączek Sarmacji, uporczywie diagnozowanych m.in. przez Helwetyka Romańskiego, był fakt istnienia wielu miejsc dyskusji. Samorząd, miasto, partia polityczna, rodzina, rząd: każdy w praktyce mógł założyć sobie swoje własne miejsce do rozmowy. W przypadku staromodniejszych organizacji była to przeważnie lista dyskusyjna, młodsze (typu Sclavinia czy Trizondal) miały swoje fora.
I każde z tych miejsc generowało naprawdę dużo treści. W szczycie aktywności forum Sclavinii mogło mieć nawet tysiąc postów dziennie, jeśli dobrze pamiętam. Każde takie miejsce miało swój lokalny koloryt, swoje nawyki, a także swój zestaw kodów dostępowych (login + hasło). Na tych forach jeszcze często istniały inne podfora, subfora, tajne i jawne grupy… W efekcie ktoś mógł działać bardzo aktywnie w swojej małej organizacji, a nigdy nie pojawić się w komentarzach pod najnowszym tekstem Bramy Sarmackiej czy przy urnie wyborczej do Sejmu Księstwa. To było utrudnienie przede wszystkim dla Księcia, który musiał zapobiegać „syndromowi nobilitacyjnemu” (tej sytuacji, gdy baron czy hrabia wybiegają z sali z fochem, że nie dostali nawet medalu za całoroczną aktywność), ale oczywiście też ta sytuacja miała swoje inne wyzwania. Zalety zresztą też. Przynajmniej dla tych, którzy mieli czas na mikronacje i śledzenie wszystkich tych forów.
Forum Centralne powstało w odpowiedzi na tę sytuację w ramach postulatów centralizacyjnych, ogłaszanych m.in. przez SRU! (taka partia Helwetyka Romańskiego i zarazem nawiązanie do reklamy Heyah sprzed kilku lat). Chociaż lepiej to opisał Krzysztof diuk Czuguł-Chan:
Tak wyglądało całe Księstwo. Potencjał rozbity na części. Osobne listy dyskusyjne Księstwa, Krajów Korony, prowincji, czasem nawet miast. Kilka, jeśli nie kilkanaście, placów zabaw. W końcu ktoś rozsądnie stwierdził, że trzeba je wszystkie odnaleźć, zgromadzić i w
ciemności złączyć. No i stało się Forum Centralne.
W przypadku gdyby FC nie powstało, czy aktywność tych wszystkich miejsc pozostałaby na tym samym poziomie przez kolejne lata? Nie. Czy były ogromne protesty przeciwko zmuszaniu do korzystania z FC, bo to forum, a nie lista dyskusyjna, i w ogóle kto tego potrzebuje? Tak. Czy się pomysł w końcu przyjął? No, jak widać.
Nieistniejące już Forum Mikronacje czy Organizacja Polskich Mikronacji oraz liczne próby reaktywacji obu platform pokazują, że przez długi czas wiele osób wolało się bawić w swoim, nawet mniejszym gronie, niż „wychodzić” do innych. Nie mam przekonania, że teraz jest inaczej – teraz po prostu mamy więcej obieżyświatów, którzy lubią zaglądać do każdej zagrody i być na bieżąco z tym, co w Grodzisku i w Warszawie.
Być może wspólne forum byłoby ułatwieniem i dla nowych osób, i dla promocji mikronacji, i dla międzymikronacyjnej komunikacji, nie wspominając o ograniczeniu ryzyka wystąpienia klonów, ale wydaje mi się, że aby ten pomysł wypalił, należałoby najpierw wyjść od bardzo luźnej formy. Przykład Unii pokazuje, co się dzieje, gdy nagle się wrzuci państwo z istniejącą infrastrukturą na nowe forum bez przemyślenia tematu. Liczne przykłady z przeszłości pokazują też, że kwestie sporne mogą być nierozwiązywalne: np. podejście do wulgaryzmów, treści NSFW, kolejnych klonów niektórych osób, ale również tak prozaicznych rzeczy jak serwer czy dostęp do panelu administracyjnego/bazy, dający m.in. możliwość czytania cudzych wiadomości czy forów…
Last but not least, hipotetyczne forum mikronacyjne ze wszystkimi państwami na pokładzie byłoby ogromne. Miałoby mnóstwo forów, subforów, ukrytych i jawnych grup. Nie ma szansy, żeby nowy mieszkaniec się w tym wszystkim zorientował w miarę sprawnie. To musiałoby być naprawdę dobrze przemyślane.