Najdziemy się na posiedzeniu Rady Języka Leockiego.
Panowie! Po co te nerwy. Pogódźcie się Panowie! Dalekopis to coś innego niż telegraf.
Na takie dyskusje powstało specjalne miejsce. Jest dużo powierzchni płaskich do ostentacyjnego uderzania otwartymi dłońmi, miękkie siedzenia i szeroki wybór materiałów źródłowych do uwadniania swoich racji.
Po 760 dniach od ostatnich prac prowadzonych w Prokrastynoborze na placu budowy zjawił się kierownik budowy, inż. Janusz Wiśniewski oraz konstruktor, inż. Mariusz Stefaniak, a także kilku cieśli. Dokonali oni inspekcji całej konstrukcji, a zwłaszcza więźby dachowej, która była narażona przez ponad dwa lata na bezpośrednie działanie czynników atmosferycznych.
Zjawiwszy się na poddaszu w celu oceny stanu więźby dachowej, rozpoczęli dokładne oględziny konstrukcji. Dokonano pomiaru wilgotności drewna i stwierdzono wysoko przekroczone normy (ponad 40%). Ponadto wiele belek okazało się podpróchniałych, a stwierdzono także obecność kornika. W dzienniku budowy zanotowano:
Stwierdzono: wypaczenia, spękania, podpróchnienia oraz ślady ksylofagów (drewnojadów) [Fot. 1]. Zauważono także miejscowe występowanie grzyba [Fot. 2]. Murłata, krokwie i płatwie w stanie niepozwalającym na kontynuację budowy.
Decyzja kierownika budowy: zgodnie z opinią konstruktora nakazuję natychmiastową wymianę całej więźby dachowej.
Dokumentacja z miejsca budowy:
Fot. 1. Murłata z widocznym śladem próchnienia, a także obecności kornika.