Wczoraj dostarczono mi wreszcie z Bialenii jednostki pływające. Odbyło się to z pewnym opóźnieniem w stosunku do pierwotnych planów, ale w między czasie wyszła sprawa z tworzeniem Przedsiębiorstwa Handlowego DEXMOBIL i transport sprzętu z demobilu dość mocno obciążył Bialeńską Żeglugę Morską.
Jednak sprzęt wreszcie dotarł...
Są to dwie barki desantowe oraz łódź patrolowa dla ochrony. Barki desantowe nie są jednostkami nowoczesnymi, to sprzet demobilu, który swego czasu w dość dużych ilościach zakupiła Agencja Ronon Shield gdy prowadziła działania zabezpieczające na Wyspie Suderland.
Większa barka ma wyporność standard 23 tony i wyporność pełną (z ładunkiem) wynoszącą 52 tony. Ma długość 15 metrów i szerokość 4,3 metra, może zabrać ładunek 28-29 ton i porusza się z nim z prędkością 8 węzłów (13 węzłów bez ładunku). Dzięki niewielkiemu zanurzeniu (przód 0,9 metra, tył 1,2 metra) barka może dowieść niepływające pojazdy wprost na plażę, które opuszczają pokład po rozkładanej rampie.
Mniejsza jednostka ma długość 11 metrów i szerokość 3,3 metra oraz zanurzenie 0,9 metra na rufie oraz 0.6 metra na dziobie. jej pierwotnym przeznaczeniem było desantowanie piechoty, ale z powodzeniem może przewieść na brzeg np. samochód terenowy. Porusza się z prędkością 12 węzłów i jest sterowana przez jedną osobę (większa barka wymaga dwóch osób - sternik i motorzysta).
Trzecia jednostka to niewielka łódź patrolowa, która ma długość 10 metrów i wyporność ok. 9,5 tony. Może poruszać się z prędkością 25 węzłów i ze względu na niewielkie zanurzenie (ok. 0,65 m) nadaje się do działania zarówno na wodach przybrzeżnych, jak i śródlądowych. Mój wybór padł na ta jednostkę ze względu na fakt, że na swojej ziemi nie mam jeszcze nawet przystani, a więc potrzebna jest jednostka, która może po prostu dobić do nieprzygotowanego brzegu.
Dzięki tym jednostkom można było wreszcie przetransportować (na raty oczywiście) oczekujące w bialeńskiej bazie pojazdy. Wyładunek został przeprowadzony w niewielkiej zatoczce, która znajduje się około 600 metrów od miejsca, które przewidziałem pod budowę domu i warsztatu rusznikarskiego.
W pierwszej kolejności przywieziono pojazdy ochrony...
... a następnie przybyły pojazdy transportowe, cysterny i ruchomy warsztat oraz agregat prądotwórczy.
Pojazdy trafiły na miejsce, gdzie wkrótce ma się rozpocząć budowa...
Na razie jedyną "budową" było zmontowanie przywiezionego baraku, który będzie służył jako tymczasowe pomieszczenie dla ochrony terenu. Oczywiście docelowo będę musiał wybudować odpowiedni budynek nie tylko dla przywiezionych kilku pracowników Ronon Shield, ale też dla pozostałych pracowników.
Warunki może nie są komfortowe, ale dla kilku osób wystarczy na pewien czas, zresztą to ludzie zaprawieni "w bojach", weterani nie tak dawnych walk z komunistami na Wyspie Suderland.
Przywiozłem zresztą dodatkowo mały generator, który został ustawiony za barakiem - dostarczy prądu dopóki nie uruchomie dużego generatora głównego, który będzie przeznaczony do zasilania całej "osady". Ustawiłem też dwie "polowe" toalety...
... no i rozumiem, że moi ludzie to weterani, ale jakie trzeba mieć "zboczenie", żeby chodzić do kibla w kewlarowym hełmie? 😜
Tak czy inaczej ochrona już działa...
... a skoro teren jest zabezpieczony to można przystąpić do kolejnych działań. Wysłałem więc przywiezionych pracowników pojazdami do Nowego Brzegu w celu zakupienia i przywiezienia najpotrzebniejszych materiałów budowlanych oraz zapasu paliwa.
W zasadzie "odcinek" pt. "Przybycie" można na tym zakończyć... i przejść do kolejnego czyli "Budowa". Ale zanim to się zacznie muszę rozwiązać kilka problemów logistycznych.
Problem zasilania jest rozwiązany - ten duży agregat prądotwórczy na przyczepie może dać 700 kW, co wystarczy na dość długi czas, bo nawet po zbudowaniu domu dla siebie, budynku czy dwóch dla prawników oraz warsztatu, to nie wykorzystam jeszcze możliwości generatora w pełni.
Jednak drugą sprawą podstawową, a może i pierwszą jest zaopatrzenie w wodę... i to nie tylko doraźne (bo to za się załatwić niewielką studnią polową), ale te docelowe. Muszę w jakiś sposób pozyskać wodę oraz doprowadzić ją do budynków. Nijakich "wodociągów" przecież w okolicy nie ma...