Mecz z Baridasem był meczem o wszystko. I wszystko z siebie zespół dał. Niestety mimo chęci i statystyk z naszej strony takich samych jak w meczu z reprezentacją Hasselandu, nie udało się wywalczyć ani jednego punktu. Co tu ukrywać - poprzednia wygrana była wynikiem braku ustawienia strategii przez trenera przeciwników, więc tym razem przyłożył się dwukrotnie lepiej. A nawet trzykrotnie, bo tyle bramek straciliśmy.
Mecz obfitował w wiele groźnych akcji wyprowadzanych przez obydwie drużyny, chociaż początkowo atakował tylko Baridas, co skończyło się w 31. minucie zdobyciem gola główką przez Ignazio Romea. Zawodnicy bez moich wskazówek wiedzieli co to oznacza i jakie mają zadanie. Ruszyli do ataku. Już w 34. minucie Czesław Leśniak mocnym strzałem z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza przeciwnika i... udało sie! Padła wyrównująca bramka, ale zaraz potem przez krzyki kibiców słychać było gwizdek sędziego odgwizdujący wcześniejszy faul - gol nie został uznany. Po wznowieniu gry udało nam się przejąć piłkę i przeprowadzić akcję. W 35. minucie Lucek Parufka otrzymał prostopadłe podanie od Ryszarda Rodziewicza i trafił na 1:1. Przez chwilę na trybunach było cicho, jakby kibice oczekiwali najgorszego. Na szczęście sędzia uznał bramkę, więc do końca pierwszej połowy wszyscy wierzyli, że punkt za remis był w zasięgu.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, w 46. minucie, Lisandro Galván wykonał perfekcyjny rzut wolny, że piłka wleciała prosto w okienko i Baridas przejął prowadzenie. W 49. minucie ponownie mieliśmy szansę na wyrównanie, ale Lucek Parufka omijając bramkarza pomylił się i stracił piłkę. Nerwy wszystkim puszczały i za niebezpieczne zagranie Ryszard Rodziewicz otrzymał żółtą kartkę, co ochłodziło naszą drużynę. Do walki ruszyli przeciwnicy raz po raz atakując stojącego w bramce Grzegorza Smarzynskiego. W 80. minucie nieco zasłonięty przez własnych obrońców dał się zaskoczyć strzelającemu z pola karnego Darwinowi Saviola, który ustalił wynik na 1:3.
Obydwa zespoły prace zespołową miały na poziomie 100%. Jej wartość dla całego zespołu jak i poszczególnych trzech formacji również w obydwu zespołach wynosiła po maksymalne 20 punktów. Gorzej z oceną gry, bo wprawdzie Obrona i Pomoc zagrały na 12 punktów, a Atak na 11 pkt. (tyle samo co z Hasselandem), to porównując Obronę Baridasu z 16 punktami widać duże braki.
Baridas 3 (1 - 1) 1 Palatynat Leocji
Posiadanie piłki:57 - 43 (56-44)
Szanse:7 - 4 (3-2)
Gole:
35' Lucek Parufka asystował Ryszard Rodziewicz
Co dalej? Matematycznie mamy jeszcze szanse. Musimy wygrać z Turetią i Muratyką, a w meczu Baridasu z Hasselandem musi paść (bardzo) wysoki wynik dla jednej ze stron i to najlepiej do zera :)
Jeśli wygra Baridas to nam na chwilę obecną brakuje 9 bramek by przeskoczyć Hasseland i wyjść zamiast niego z lepszym bilansem bramkowym. Jeśli Hasseland wygra np. 7:0, to wtedy zrównujemy się bramkowo z Baridasem i o wszystkim zadecyduje ostatnia kolejka.
To wersja optymistyczna. O pesymistycznej nie będę pisał. Staramy się wygrać kolejny mecz, bo bez tego nawet nie ma co gdybać.
Trzymajcie kciuki!
Zapomniałem o to poprosić przed poprzednim meczem, więc może to przez to przegrana? ;)