Zbliżamy się do końca rozgrywek i rozpoczyna się korespondencyjna rywalizacja. Zakładając w dwóch ostatnich wygrane wiadomo było, że najważniejszą rzeczą, która będzie decydowała o wyjściu z grupy będzie bilans bramkowy. Dlatego nasz mecz, w którym rozgromiliśmy Muratykę, zszedł na drugi plan, bo najważniejsze było dla nas, by w pojedynku Hasseland - Baridas padł jak najwyższy wynik. Nie poszło jednak po naszej myśli.
W meczu z Muratyką nie mieliśmy problemów z wynikiem. Trener przeciwników od dwóch tygodni jest nieobecny, więc forma zawodników spada z meczu na mecz. Nic dziwnego, że 10 minut po rozpoczęciu meczu nierozgrzany Hannes Cheda upadł na murawę trzymając się za łydkę. Musiał zejść z boiska, na szczęście później okazało się, że to nie zerwane ścięgno ale tylko zwykły skurcz. Dla nas jednak był to sygnał to ataku. W 13. minucie rozpędzony obrońca Staszek Grynkiewicz przebiegł przez całe boisko i próbował trafić do bramki. Stojący pomiędzy muratyckimi słupkami Harry Burkhard nie miał problemu z wyłapaniem piłki. W 15. minucie swoją szansę miał Tomcio Serdelek, jednak on także jej nie wykorzystał. Minutę później Lucek Parufka próbował strzelić obok bramkarza, jednak piłka przeleciała koło słupka. W 25. minucie Ryszard Rodziewicz prostopadle podał do Lucka Parufki, a ten strzelił pierwszego gola! W 32. nasza obrona nieco się zagapiła i dopuściła do groźnej sytuacji, na szczęście nasz bramkarz stanął na wysokości zadania. Co więcej, od razu wykopał piłkę, którą otrzymał Tomcio Serdelek ściągając na siebie całą obronę Muratyki. Jedyne co mógł zrobić to podać celnie do wybiegającego z drugiej linii pomocnika Héldera Quintino, który nie spudłował podwyższając wynik na 2:0. Minęło pięć minut i strzelec bramki podał do dobrze ustawionego kolegi i Micah Langebrunner strzelił trzeciego gola. Zdezorientowani gracze przeciwnika marzyli już tylko o przerwie, co wykorzystał Lucek Parufka, który po dobrym podaniu od Staszka Grynkiewicza uciekł obrońcom i zdobył dla Leocji czwartego gola. Na przerwę nasi zawodnicy zeszli zmęczeni, ale szczęśliwi.
Po przerwie szybkość naszych zawodników spadła. Widać było, że młodzi zawodnicy nie wytrzymują kondycyjnie. Nie mieli okazji do strzałów i dopuścili do kolejnej groźnej akcji Muratyki. Jedyną naszą akcję blisko bramki przeciwnika mieliśmy w 61. minucie podczas której z bliskiej odległości trafił Lucek Parufka zdobywając hat-trick i ustalając wynik na 5:0. Przez resztę meczu zawodnicy obu drużyn nie mając sił walczyli głównie w środku pola.
Nasz zespół wykazał się 100 procentową pracą zespołową. Jej wartość dla całego zespołu jak i każdej z trzech formacji wynosiła po maksymalne 20 punktów. Najlepiej oceniona została gra naszego ataku, gdzie trójka zawodników otrzymała 16 belek. Nieco gorzej zagrała pomoc - 13 belek, a najsłabiej obrona, która oceniona została na 11 punktów.
Palatynat Leocji 5 (4 - 0) 0 Muratyka
Posiadanie piłki:63 - 37 (62-38)
Szanse:8 - 2 (7-1)
Gole:
25' Lucek Parufka asystował Ryszard Rodziewicz
33' Hélder Quintino asystował Tomcio Serdelek
38' Micah Langebrunner asystował Hélder Quintino
40' Lucek Parufka asystował Staszek Grynkiewicz
61' Lucek Parufka asystował Czeslaw Lesniak
W meczu z Muratyką zagraliśmy na najwyższych obrotach. Zdobyliśmy pięć bramek, co na tą chwilę jest w grupie A rekordowym wyczynem, nasi trzej zawodnicy po raz kolejny trafili do Jedenastki Kolejki zdominowanej przez Hasseland i co najważniejsze poprawiliśmy bilans bramkowy. Nie wystarczyło to jednak by przegonić pod tym kątem Baridas. Nasz korespondencyjny rywal stracił tylko jedną bramkę, co nie pomogło nam w walce o wyjście z grupy. Cały czas mają przewagę.
W niedzielę gramy z Turetią licząc na wygraną, a Baridas odpoczywa zbierając siły, bo kolejny mecz ma dopiero za tydzień. Wtedy my będziemy już po wszystkich meczach i siedząc przez telewizorami będziemy liczyć na jak najgorszy wynik Baridasu z Muratyką. Jeśli powtórzymy swój poprzedni mecz zdobywając tylko dwa gole, to może się okazać to za mało by wyprzedzić Baridas.
Bądźmy jednak dobrej myśli i .. Trzeba pisać? Na wszelki wypadek: Trzymajcie kciuki!