Od kilku tygodni trwa leocka misja szkoleniowa w Surmeńskiej Republice Demokratycznej, która ma na celu przygotowanie wojsk nowo odrodzonego państwa do współczesnych wyzwań oraz wsparcie w stawianiu nowej infrastruktury, systemów oraz ogólną pomoc logistyczną. Surmeńskie wojsko ramię w ramię z małym oddziałem Gwardii ćwiczy po kilka dni w tygodniu zarówno części teoretyczne takie jak planowanie, rodzaje strategii, metody walk w rejonach zabudowanych i otwartych, a także praktycznie na poligonach, strzelnicach czy za sterami symulatorów maszyn bojowych.
W ramach wsparcia surmeńskiej armii GPL przekazała na jej wyposażenie wycofywane z użytku maszyny, które wciąż przedstawiają wartości bojowe oraz są przydatne w tamtejszych warunkach. Wymaga to ze strony leockich wojskowych przeszkolenia swoich surmeńskich kolegów, którzy przyzwyczajeni są do innych konstrukcji i rozwiązań technicznych. Wciąż pozostaje wiele do nauki i przyswojenia, ale gospodarze są bardzo chętni do pozyskiwania kolejnych porcji wiedzy.
Nie obyło się jednak bez kilku incydentów, które lekko raniły żołnierzy z obu państw. Wynikały one z błędu obsługi lub uszkodzonego w trakcie transportu wyposażenia. Stan wojskowych jednak jest dobry i już niedługo wrócą do dalszej służby. Miał też miejsce incydent z ludnością cywilną w okolicach. Mieszkańcy okolicznej wsi zgłosili serię skarg na hałas spowodowany ćwiczeniami. Zauważają, że dopóki nie rozpoczęto misji szkoleniowej w okolicy było cicho i spokojnie, a obecnie ciągle jeżdżą wojskowe samochody, słychać strzały i wybuchy, a szyby w oknach się trzęsą, gdy po niebie przeleci klucz myśliwców.
Dowództwa surmeńskiej armii oraz leockiej gwardii przewidują, że misja szkoleniowa potrwa do końca roku realnego. Wciąż wiele jest do opracowania, wprowadzenia i nauczenia. Jednak z biegiem czasu leocka pomoc ma być coraz mniejsza i przerodzić się w obserwację działań Surmeńczyków pod kątem zbadania czy wszystko działa tak jak powinno, czy nie występuje potrzeba powtórzenia, naprawy.