Strona 4 z 10

Narracja Leocji

: 22 mar 2020, 20:40
autor: Alfred

Ostatnia wiadomość z poprzedniej strony wątku

Wymarcie ludności jest wariantem o tyle problematycznym, że trudniej je wytłumaczyć niż prosty rozpad państwa, a nadto trudne staje się wyjaśnienie, dlaczego nie znajdujemy się wśród ruin i nie śpimy w barakach z kontenerów. Objęcie władzy nad miejscową ludnością może nas z kolei stawiać w kłopotliwej roli kolonizatorów. Trudno sobie wyobrazić, żeby przez ileś lat trwali tu w czymś na kształt stanu natury według Rousseau, a na widok czcigodnych reprezentantów cywilizacji sarmackiej i dreamlandzkiej natychmiast przyjęli ich do swojej społeczności oraz obdarzyli najwyższymi zaszczytami.

Jakimś wyjściem mogłoby być wytłumaczenie upadku Dawnej Leocji przez zewnętrzny podbój, ewentualnie obalenie palatynów i ustanowienie tyranii możnowładców. Wówczas moglibyśmy być siłą zewnętrzną zwalczającą zbrodniczy reżim, co dawałoby naszemu statusowi elity i sukcesji po palatynach pewną legitymację polityczną.

Narracja Leocji

: 22 mar 2020, 22:47
autor: Ametyst Faradobus
W Rosji wystarczyło kilkadziesiąt lat żeby naturalnie i płynnie rządy przejęli rodowici Niemcy udający Romanowów.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 11:55
autor: Helwetyk Romański
Ametyst Faradobus pisze:
22 mar 2020, 20:29
Wydaje mi się, że takie wielokulturowe, nieco kolonialne klimaty całkiem by do Was pasowały.
Lubię tego rodzaju fuzje — przy założeniu, że nie tworzymy kilku odrębnych kultur, a jedną, eklektyczną. Jesteśmy niewielką wyspą, umiejscowioną na szlaku między trzema kontynentami, z silnym akcentem żeglarskim, co naturalnie powinno prowadzić do ukształtowania się kultury leockiej na skrzyżowaniu kultur sąsiednich.

Alfred pisze:
22 mar 2020, 20:40
Wymarcie ludności jest wariantem o tyle problematycznym, że trudniej je wytłumaczyć niż prosty rozpad państwa, a nadto trudne staje się wyjaśnienie, dlaczego nie znajdujemy się wśród ruin i nie śpimy w barakach z kontenerów.
Z zastrzeżeniem niewystarczającej ilości kofeiny w organizmie, dla mnie prostsze (co nie znaczy, że narracyjnie lepsze) byłoby wyjaśnienie zniknięcia dawnej ludności. Leocja jest niewielką wyspą, wobec czego jej dawna populacja mogła liczyć kilkanaście tysięcy osób. Wystarczyłoby, jak sądzę, potężne trzęsienie ziemi, które zniszczyło stolicę, w której mieszkała większość dawnych Leotów, aby z powodów ekonomicznych zdecydowano się na masową emigrację na jeden z sąsiednich kontynentów (to rozwiązanie, naturalnie, oznaczałoby, że Nowy Brzeg odbudowano jak warszawską starówkę).

Alfred pisze:
22 mar 2020, 20:40
Jakimś wyjściem mogłoby być wytłumaczenie upadku Dawnej Leocji przez zewnętrzny podbój, ewentualnie obalenie palatynów i ustanowienie tyranii możnowładców. Wówczas moglibyśmy być siłą zewnętrzną zwalczającą zbrodniczy reżim, co dawałoby naszemu statusowi elity i sukcesji po palatynach pewną legitymację polityczną.
Tylko jak wówczas uzasadnilibyśmy przemianowanie kraju i stolicy? (Wizja osadników, którzy dołączają do akurat trwającej rewolucji jest, niemniej, kusząca).

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 18:13
autor: Alfred
Helwetyk Romański pisze:
23 mar 2020, 11:55
Z zastrzeżeniem niewystarczającej ilości kofeiny w organizmie, dla mnie prostsze (co nie znaczy, że narracyjnie lepsze) byłoby wyjaśnienie zniknięcia dawnej ludności. Leocja jest niewielką wyspą, wobec czego jej dawna populacja mogła liczyć kilkanaście tysięcy osób. Wystarczyłoby, jak sądzę, potężne trzęsienie ziemi, które zniszczyło stolicę, w której mieszkała większość dawnych Leotów, aby z powodów ekonomicznych zdecydowano się na masową emigrację na jeden z sąsiednich kontynentów (to rozwiązanie, naturalnie, oznaczałoby, że Nowy Brzeg odbudowano jak warszawską starówkę).
Z zastrzeżeniem, że są to psychologiczne spekulacje, wyobrażam sobie, że kilkunastotysięczna społeczność wyspiarzy-żeglarzy byłaby jednak na tyle zwarta wewnętrznie i związana ze swoim miejscem na ziemi, żeby nie opuścić go jak jeden mąż w obliczu katastrofy, lecz raczej podjąć wysiłek na rzecz odbudowy.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 18:19
autor: Alfred
Helwetyk Romański pisze:
23 mar 2020, 11:55
Tylko jak wówczas uzasadnilibyśmy przemianowanie kraju i stolicy? (Wizja osadników, którzy dołączają do akurat trwającej rewolucji jest, niemniej, kusząca).
Myślę, że nie musimy upierać się przy przemianowaniu. Niekoniecznie musimy być pierwszą falą imigracji. Jeśli przyjąć założenie, że realowy język polski jest w mikroświecie czymś w rodzaju "wspólnej mowy", to mógł on wpływać na staroleocki i łączyć się z nim już dawno. Ba, Leoci mogli nawet sami tłumaczyć swoje nazwy na tę wspólną mowę, na użytek przybyszów i kupców zagranicznych.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 18:56
autor: Ametyst Faradobus
Jeszcze w poprzednim v-wcieleniu popełniłem na ten temat krótki esej.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 19:37
autor: Helwetyk Romański
Alfred pisze:
23 mar 2020, 18:13
Helwetyk Romański pisze:
23 mar 2020, 11:55
Z zastrzeżeniem niewystarczającej ilości kofeiny w organizmie, dla mnie prostsze (co nie znaczy, że narracyjnie lepsze) byłoby wyjaśnienie zniknięcia dawnej ludności. Leocja jest niewielką wyspą, wobec czego jej dawna populacja mogła liczyć kilkanaście tysięcy osób. Wystarczyłoby, jak sądzę, potężne trzęsienie ziemi, które zniszczyło stolicę, w której mieszkała większość dawnych Leotów, aby z powodów ekonomicznych zdecydowano się na masową emigrację na jeden z sąsiednich kontynentów (to rozwiązanie, naturalnie, oznaczałoby, że Nowy Brzeg odbudowano jak warszawską starówkę).
Z zastrzeżeniem, że są to psychologiczne spekulacje, wyobrażam sobie, że kilkunastotysięczna społeczność wyspiarzy-żeglarzy byłaby jednak na tyle zwarta wewnętrznie i związana ze swoim miejscem na ziemi, żeby nie opuścić go jak jeden mąż w obliczu katastrofy, lecz raczej podjąć wysiłek na rzecz odbudowy.
W tyle głowy miałem przypadek Montserratu, choć, oczywiście, wulkan (którego nie mamy) lepiej spełnia rolę czynnika skłaniającego do trwałej emigracji niż trzęsienie ziemi. Pobieżnie przeglądając listę masowych ewakuacji, sama ewakuacja nie wydaje się nieprawdopodobna; ale już brak powrotu — lub możliwości powrotu — wymaga dobrego uzasadnienia. (Jako inne powody depopulacji rzucam luźno: epidemię, głód, wojnę domową lub wojnę z udziałem państwa trzeciego, niewiarygodnie dobrze skalibrowaną eksplozję doświadczalnego reaktora jądrowego na południu wyspy — same dobre rzeczy).

Ametyst Faradobus pisze:
23 mar 2020, 18:56
Jeszcze w poprzednim v-wcieleniu popełniłem na ten temat krótki esej.
Znajduję ciekawym to, że Pollin był wówczas jeszcze zapisywany przez jedno „l”. Droga upowszechniania się powszechnego (#musiałem) brzmi na wspaniale zapalną politycznie.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 20:48
autor: Alfred
Helwetyk Romański pisze:
23 mar 2020, 19:37
W tyle głowy miałem przypadek Montserratu, choć, oczywiście, wulkan (którego nie mamy) lepiej spełnia rolę czynnika skłaniającego do trwałej emigracji niż trzęsienie ziemi. Pobieżnie przeglądając listę masowych ewakuacji, sama ewakuacja nie wydaje się nieprawdopodobna; ale już brak powrotu — lub możliwości powrotu — wymaga dobrego uzasadnienia. (Jako inne powody depopulacji rzucam luźno: epidemię, głód, wojnę domową lub wojnę z udziałem państwa trzeciego, niewiarygodnie dobrze skalibrowaną eksplozję doświadczalnego reaktora jądrowego na południu wyspy — same dobre rzeczy).
Z tym, że w przypadku przywoływanym przez Czcigodnego populacja wyspy zmniejszyła się z piętnastu do pięciu tysięcy. Można się spodziewać w takiej sytuacji upadku struktur państwowych, ale nie jakiejkolwiek organizacji społecznej w ogóle. Żebyśmy mogli budować tutaj od nowa, musielibyśmy uzasadnić scenariusz w rodzaju wynurzenia się Atlantydy.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 21:15
autor: Helwetyk Romański
Alfred pisze:
23 mar 2020, 20:48
Z tym, że w przypadku przywoływanym przez Czcigodnego populacja wyspy zmniejszyła się z piętnastu do pięciu tysięcy. Można się spodziewać w takiej sytuacji upadku struktur państwowych, ale nie jakiejkolwiek organizacji społecznej w ogóle. Żebyśmy mogli budować tutaj od nowa, musielibyśmy uzasadnić scenariusz w rodzaju wynurzenia się Atlantydy.
Poniekąd ten scenariusz jest scenariuszem domyślnym dla mikroświata. ;-)

Z tym zastrzeżeniem: dopóki osadnicy mają przewagę liczebną nad populacją pozostałą na wyspie, scenariusz „depopulacyjny”, moim zdaniem, zachowuje spójność. W tym momencie współcześni Leoci nie występują już z pozycji kolonizatorów, a zwykłej większości.

Narracja Leocji

: 23 mar 2020, 21:26
autor: Franklin Garamond
1) Zaraza i ewakuacja - prawdopodobne. Znane są przypadki tego rodzaju. Może puszczono z dymem większość domostw, by zutylizować zmarłych, więc ostały się tylko nieliczne budowle kamienne, zatem nie było do czego wracać.

2) Głód - szarańcza czy cokolwiek innego... może, choć tu oczywiście łatwiej przecież dostarczyć zapasy zza morza. Teoria najbardziej naciągana

3) Kataklizm - trzęsienie ziemi, tajfun, bo płyty tektoniczne i inne takie. Tu znów — znakomita większość zniszczona przez kataklizm, bo zabudowa głównie drewniana. Tu za przykład służyć może przytaczana przeze mnie wcześniej Bara. Prosperujące miasto, zniszczone przez żywioł, zostało porzucone.

Jeśli zaś tajfun, to także zapasy żywności stracone, więc ewakuacja masowa z wyspy.
Do tego zaraza z topielców, skażona woda pitna i mamy piękny komplet.

Narracja Leocji

: 25 mar 2020, 9:33
autor: Helwetyk Romański
O ile nie pojawią się kolejne głosy — rozwiązanie trzecie (w wersji, że tak to ujmę, pełnej), połączone z odbudową Starego Miasta przez osadników. Możemy chyba założyć, że 15–20 lat wystarczyło? Przy czym, celowałbym z rozpoczęciem procesu w przełom lat 70. i 80. z uwagi na zgłaszany Palatium postulat umiejscowienia w Nowym Brzegu potworka współczesnej architektury, jakim jest biurowiec typu Lipsk.