M2.r pisze: ↑06 gru 2022, 20:55
Apolinary Montserrat pisze: ↑06 gru 2022, 17:03
Mnie takie dyskusje zawsze do jednej myśli przywodzą - jakie to bezpieczne krytykować niż być krytykowanym.
Daj nam Matko Prokrastynacjo jak najwięcej aktywności, aby
krytykujący recenzujący mieli się czym zajmować.
Tak mi się wrzuciło. Bez związku zupełnie. 😎
Pamiętajcie chłopaki, jakby nikt niczego nie krytykował to wszystko byłoby super, np. taki krytyk filmowy niby komentuje firmy, ale żadnego sam nigdy nie nakręcił... ehhhh.... mhhh...
anon_sucking_himself_off.png
O to to. Nie dostał się do szkoły filmowej to krytykuje tych, którym się udało...
A tak na poważnie... Moja pierwsza mikronacja to była Sarmacja, pięć lat temu. Już na samym początku zderzyłem się ze ścianą, bo chciałem robić coś co już było i się nie sprawdziło. Była blokada, bo mi się też nie uda, bo to swoje dziecko porzucę, bo zniknę... Dziś myślę, że mogłem w Sarmacji zrobić dużo więcej, ba, mogłem robić tam wiele nawet dziś, ale pomyślałem sobie, że skoro mikronacja to ma być odskocznia i przyjemność, to mi się nie chce prosić o możliwość działania. Później przyszła jeszcze akcja z Bordonią, czyli moją miejscowością, i dziś w zasadzie Sarmacja jest dla mnie przeszłością, do której nie wracam w ogóle.
W całej tej historii jedno jest najważniejsze - właśnie ta wszędobylska ocena, że każdy musi robić coś według określonego wzorca, że to musi spełniać czyjeś oczekiwania. Nie patrzymy na to jak mikroświat potrzebuje aktywności. Każdej, jak powietrza. I naukowych artykułów, i
buduję, i dyskusji w parlamencie, i narracyjnego pieczenia bułek, i wyścigów, i kalamburów. Wszystkiego.
Dodatkowo mikronacja to nie tylko sam kontent, ale też poczucie czyjejś obecności. Wiem, że jak się zaloguję i zajmę swoją działką to obok, dwa działy dalej, ktoś buduje albo sobie coś tam tworzy, bo też jest przekonany, że fajnie jest się zalogować i coś razem porobić, nawet jeśli to są zupełnie różne aktywności na forum.