Btw. po dłuższym okresie dłubania, stworzyłem (realisticzque) mapę Palatynatu Leocji do gry Transport Fever 2.
https://steamcommunity.com/sharedfiles/ ... 2891303051
Jest oparta na rzeczywistej mapie Gotlandii, na którą nałożyłem miasta Leockie oraz przemysł. Mapa jest w skali 1 do około 15. Przy większych metrażach niestety zdecydowanie traci się na stabilności (już obecnie, przy większej liczbie modów, stabilność jest słaba/b. słaba).
Odżegnuję wszystkich od skupiania się na maszynie. Maszyna ma wybitnie słaby moduł tworzenia tras. Jest to typowy symulator do jeżdżenia, a nie do budowania. (Wiem to z własnego doświadczenia, parę tras do maszyny napisałem). Jako coś do focenia składów - no okej, ale moim zdaniem jest to w dalszym ciągu bez sensu, ze względu na ograniczoną ilość dość brzydkich scenerii (tak z głowy, "morskie scenerie" to Bałtyk, gdzie morza nie widać... spróbujcie focić tam w interesujący sposób pociągi, jak 70% proponowanych linii kolejowych znajduje się nad oceanem, albo prowadzi do miast nad oceanem). Natomiast TF2 zapewnia całkiem pokaźną bibliotekę różnych modułów, które można tam wpiąć (oczywiście, przy założeniu, że się nie przegnie pały, ponieważ TF2 nie jest jakoś wybitnie stabilny). W dodatku stworzenie np. malowania jakiejś lokomotywy w celu jej późniejszego sfocenia na trasie nie jest nawet w 1/30 tak czasochłonne jak w MaSzynie. Jeżeli byłoby zainteresowanie jestem w stanie poukładać trochę torów w sposób sensowny i popuszczać po nich składy, które ktoś sobie zażyczy, z zastrzeżeniem, że większa upierdliwość przy robieniu takiego składu zajmuje mi więcej czasu (jakieś customowe malowania np).
TF2 niestety nie posiada modów, które umożliwiałyby sensowną symulację tego, co na torach polskich, a uwierzcie mi, czytałem ir-1 do ir-7, więc cośtam wiem. Natomiast są tam sygnalizacje inne, niemieckie, amerykańskie, brytbongowe, czy nawet szwedzkie. Przy założeniu pewnej konwencji i budowaniu z tego, co jest, o ile zapewnimy w tym wszystkim jakąś spójność, możemy np. korzystać z szwedzkiej sygnalizacji, brytyjskich znaków i amerykańskich posterunków. Jeżeli chodzi o szeroko pojęty tabor, to jego biblioteka jest gruba. Można go również, z pewnymi zastrzeżeniami, do woli przemalowywać, w sposób, powiedzmy, prosty, (jak na teksturowanie czegokolwiek w czymkolwiek) a efekt końcowy jest zadowalający. Zresztą, ten cały model polskiej sygnalizacji to nie jest jakiś wybitny wynalazek, korzystamy z niego ze względu na to, jak funkcjonuje kolej w ogóle w świecie realnym, a nie dlatego, że metodyka podawania sygnałów ma jakiś wybitny sens. Biorąc pod uwagę, że Leocja ma własne fonty i własne tablice, to może się też pokusić o jakiś bardziej interesujący i nowoczesny system sygnalizacji świetlnej, niż to co dało nam PKP.