Guedes de Lima pisze: ↑13 maja 2020, 16:01
Jasna sprawa, lecz kompromis to w tej sytuacji chyba klucz, do ewentualnego (czysto teoretycznego) zaakceptowania rodzaju złóż. Nie wyobrażam sobie jednak, by „największe” mikronacje były uzależnione od podstawowych surowców, lecz już rzadsze pierwiastki mogłyby stać się domeną tych "mniejszych".
Ponieważ wiadomo, że „nie przejdzie” — uważam, że
w jakimś stopniu powinny. Choćby w nieistniejącym realu jednymi z czołowych producentów podstawowych surowców (oprócz, naturalnie, Chin, Rosji i USA) są kraje takie jak Australia, Brazylia, Chile, Pakistan czy Republika Południowej Afryki.
Guedes de Lima pisze: ↑13 maja 2020, 16:01
Nie wyobrażam sobie jednak, że Bialenia prócz wspomnianych rud uranu musiałaby kupować od Leocji gaz, węgiel i dajmy na to ropę.
Ja również nie, bo przecież to by oznaczało, że to Leocja posiada sporą część strategicznych surowców. 😉 Założenie, które przyjmuję na wstępie, to konieczność handlu z wieloma podmiotami.
Guedes de Lima pisze: ↑13 maja 2020, 16:01
Proszę mnie źle nie zrozumieć - to nie dyskryminacja - lecz początkowa hierarchizacja. Z czasem np. po przekroczeniu pewnych szczebli (?) dana mikronacja mogłaby odkrywać nowe zasoby. I tak Leocja po roku istnienia nagle odkryłaby pokaźne złoża gazu ziemnego.
Orbituję myślami raczej wokół konkurencji o surowce na ziemiach niczyich, których mamy pod dostatkiem… Odkrywanie nowych zasobów w krótszej lub dłuższej perspektywie czasowej oznaczałoby powrót do samowystarczalności, czyli punktu wyjścia. (Z wszystkimi możliwymi gwiazdkami typu „wydobycie może zacząć się opłacać”, w nawiązaniu do współczynników, o których wspomniał
@Franklin Garamond).
Ronon Dex pisze: ↑13 maja 2020, 21:07
Przykład: jeżeli w Bialenii istnieją Zakłady Lotnicze, które od kilku lat są znane w Mikroświecie, eksportowały do wielu krajów itd. - to przy starcie systemu należałoby takie coś przyznać. Podobnie w innych v-krajach - tam gdzie jakaś działalność jest ugruntowana, opisywana od lat to przy "starcie systemu" powinna być uwzględniona...
To się rozumie (rozumiałoby) samo przez się. Na tu i teraz zastanawiam się jednak nad samymi surowcami, które byłyby mniej lub bardziej „stałe” i mniej lub bardziej niezależne od woli uczestników. Na przykładzie zakładów lotniczych najbardziej oczywistym przykładem byłyby złoża rudy żelaza (bo już nawet nie huty stali), które mogłyby, ale nie musiałyby występować w samej Bialenii (czy, z uwagi na jakkolwiek rozumiany realizm wynikający ze skali mapy, których eksploatacja w Bialenii mogłaby być nieopłacalna).