Wybaczcie, proszę, że w tym dziale piszę, ale to kontynuacja rozmowy, tutaj prowadzonej.
Słowa należy dotrzymać, toteż odniosę się wreszcie do tej wypowiedzi. Przepraszam, że tak późno.
Apolinary Montserrat pisze: ↑25 paź 2020, 18:53
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑25 paź 2020, 17:22
Widzę w Pańskiej wypowiedzi rozgoryczenie postępowaniem niektórych przedstawicieli Kościoła. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że czyny części członków Kościoła nie mogą przesądzać o obrazie Kościoła w całości, choć być może bardziej zapadają w pamięć. Nie można jednak generalizować i rozciągać czynów pojedynczych osób na całą Wspólnotę.
Rozgoryczenie chyba nie, bo ono ma jakąś dziwną
niedokonaność i wyraża nadzieję na zmianę. Raczej rozczarowanie, że tak niewiele stoi za tak wielkim pojęciem, i też obojętne spojrzenie, bo Kościół dziś oceniam jako instytucję w sposób zupełnie chłodny.
Odnoszę wrażenie, że coraz więcej ludzi postrzega grzeszność Kościoła nie jako występki pojedynczych osób, ale całych jego struktur. Jestem skłonny przyznać im słuszność przekonań. Może dlatego, że z ową grzesznością nie robi się nic, a jeśli już robi to nie ma to zbyt wiele wspólnego ze sprawiedliwością.
Na czym Szanowny Pan opiera to przeświadczenie? Uważa Pan, że nic nie jest robione? Dlaczego Pan tak sądzi? Przecież sporo już rzeczy zostało tu naprawione. Wiadomo, że nie jest za dobrze, ale sprawa została już posunięta trochę dalej.
A generalizacja względem członków wspólnoty jest złą rzeczą.
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑25 paź 2020, 17:22
Ponadto, pomimo grzeszności ludzi, Kościół katolicki jest najbliżej z Kościołów i Wspólnot chrześcijańskich do pełnej prawdy.
Skąd u Pana to przekonanie? Skąd przekonanie katolików, że są najbliżej prawdy? Jakie obiektywne mierniki i badania pokazują, że to katolicy mają rację a nie np. scjentolodzy?
Religia chrześcijańska ma to do siebie, że opiera się na wierze i rozumie. Nie można wszystkiego wyjaśnić rozumowo, bo na co byłaby nam wtedy wiara? Są różne przesłanki, ale na niektóre kwestie nie ma aż takich dowodów, żeby pojąć coś
wyłącznie rozumowo.
Po prostu jestem przekonany, że Kościół Katolicki, wypełniając Boże posłannictwo, posłany przez Pana Jezusa, prowadzony przez Ducha Świętego jest dysponentem wszystkiego, co jest potrzebne do zbawienia. Moja wiara bywa naprawdę słaba, ale mimo to staram się w niej wytrwać, raz mocniej, raz słabiej wierząc.
Twierdząc, że Kościół jest święty wcale nie twierdzę, że Jego członkowie nie grzeszą - bo grzeszą, nieraz bardzo ciężko. Kościół jest święty - świętością Boga (Kościół - mistyczne Ciało Chrystusa) - i grzeszny - grzesznością ludzi. Tak to wygląda.
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑25 paź 2020, 17:22
Co do palenia na stosach... nie było ich aż tak dużo, jak niektórzy twierdzą, a zdarzało się to po stronie zarówno katolickiej, jak i protestanckiej. Ponadto było to czynione w dużej mierze (jeśli się nie mylę) przez władzę świecką, która bunt przeciwko Kościołowi uważała jako bunt przeciwko władcy.
Tu nawet nie chodzi o przywołane stosy... Każdy wiek musiał siłą wydzierać Kościołowi wolność w okreśłonych sferach życia i siłą zmuszać go do postępu, czyli odkręcenia śruby myślącym inaczej niż on. Giordano Bruno... Galileusz... Obwołani przez Kościół heretykami za co? Dziś wiemy, że niesłusznie, ten drugi został zrehabilitowany dopiero (!) w 1992 r. i dla zachowania twarzy Kościół ubrał cały proces w procedury i powołał specjalną komisję. A wystarczyło powiedzieć światu - prześladowanie go było błędem i nadużyciem naszej władzy w tamtych czasach. Choć to zrodziłoby kolejny problem - omylności papieża. I tak krok po kroku moglibyśmy ten domek rozmontować i dojść do wniosku, że forma zgubiła treść.
Zacznę od ostatniego: jaki może mieć związek niesłuszne oskarżenie i skazanie kogoś z tym, jakoby dana instytucja zgubiła sens swego istnienia?
Po drugie - skąd przekonanie, że Kościół odbierał ludziom wolność?
Po trzecie - prawdą jest, że heretycy i schizmatycy byli sądzeni przez sądy kościelne. Zdaje się, że wtedy powszechne było przekonanie o tym, że grzech jednej osoby ma wpływ na całą wspólnotę czy społeczeństwo. Dziś raczej uważa się, że każdy ma prawo robić, co mu się podoba, nawet jeśli jego postępowanie nie jest właściwe - żeby tylko nie krzywdził innych, a będzie w porządku. A dawne przekonanie zdaje się być dalej właściwe, ale już nie jest powszechnie wyznawane, przynajmniej w naszym społeczeństwie.
Istotną kwestią jest to, że władcy świeccy wystąpienie przeciwko Kościołowi uznawali za wystąpienie przeciwko sobie. Wystąpienie takie mogło być przyczyną rozruchów społecznych, co dodatkowo zwiększa prawdopodobieństwo, że taki czyn będzie karany.
Przy okazji warto wspomnieć, że najczęściej Święta Inkwizycja nakładała różnorakie pokuty, a kary śmierci zdarzały się raczej stosunkowo rzadko.
Kary były też często wykonywane przez władzę świecką.
Święta Inkwizycja korzystała z metod stosunkowo humanitarnych, jak na tamte czasy, a także rozwinęła sądownictwo - możliwość odwoływania się, posiadania obrońcy.
Co do Giordano Bruno - był on heretykiem i został skazany. Przykra sprawa, ale tak było. Być może słusznie skazany, skoro tyle jest informacji o tej sprawie. Nie wiem. A to, że przy okazji był naukowcem - no cóż, taka sprawa...
Odnośnie Galileusza, to polecam ciekawy artykuł:
https://adeste.org/a-jednak-nie-splona/
Tak wyglądało jego skazanie i kara... :)
Sam nie wiem, czy rehabilitacja Galileusza była zasadna, ale nie wiem...
A o Świętej Inkwizycji:
http://sredniowieczny.pl/19-nieznanych- ... nkwizycji/