Primera LPPL - Sezon 4. - kolejka 5.
Diana Angemont 2 (0 - 1) 1 NK Ana-Konstanz
Trzeci w krótkim czasie mecz obu drużyn i niewykorzystana przez NKAK szansa na rewanż za pucharową porażkę. Po raz kolejny szkoleniowcy obu drużyn zaserwowali nam znakomite widowisko, prawdziwy pojedynek futbolowych asów. NKAK objęło prowadzenie już w 1. minucie po bramce Vukoty Perovicia (pierwsza bramka stracona przez Dianę w Lidze w tym sezonie) i rozpoczęła się nawałnica Diany. Gospodarze napierali na gości i wykorzystywali przewagę umiejętności do konstruowania zróżnicowanych ataków, ale musieli czekać niemal godzinę, by zapakować gałę do siatki bramkarze NKAK - w 58. minucie strzelił Claus Edvinsen i było 1:1. Pressing trwał dalej i w 79. Diana trafiła na 2:1. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, a obaj szkoleniowcy zostali ocenieni bardzo wysoko. Diana kontynuuje serię meczów wygranych (już 7 licząc Ligę i Puchar łącznie), a NKAK ponownie pokazuje, że mimo bycia beniaminkiem, muszą być szanowani przez nawet najlepszych przeciwników.
LTF Nowy Brzeg 2 (1 - 0) 0 Wandowiczanka
Jednostronny mecz pod dyktando gospodarzy. Wandowiczanka zagrała zdecydowanie poniżej oczekiwań i LTF mogło spokojnie przejąć inicjatywę. Gości pozostawali w zasadzie bez argumentów, szczególnie kiepsko spisywała się ich linia pomocy, co przełożyło się na zerową liczbę stworzonych szans. Obie drużyny na razie grają w Lidze w kratkę, a dziś kolej wygranej przypadła na LTF.
FC Terina Zielonka 4 (2 - 1) 1 OCD Nowy Brzeg
OCD zdecydowanie dziś przesadziło z ostrą grą i odczuło tego konsekwencje. Gospodarze strzelili 3 z 4 dzisiejszych bramek ze stałych fragmentów, w tym jedną z rzutu karnego. Niestety były i negatywne efekty takiej gry - w 18. minucie boisko na noszach opuścił Grzymisław Wawrzyniecki, a zaledwie żółtą kartkę ujrzał Dominik Pawelec. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby piłkarze Namiestnika Romańskiego skupili się na grze w piłkę, a mniej na polowaniu na piszczele.
Tropikana Złote Piaski 1 (1 - 0) 0 Rumteaml Nowy Brzeg
Kolejny nie najlepszy mecz Tropikany, ale liczą się trzy punkty. Być może taki nietypowy dla egzotycznych drużyn styl przypadł do gustu menedżerowi ekipy ze Złotych Piasków, bo to już druga w tym tygodniu wygrana w nieciekawym stylu. Czerwona kartka w 33. minucie, raptem jedna bramka i cudem uniknięty remis to najciekawsze wydarzenia tego spotkania. Drużyna gości z pewnością może mówić o niedosycie, bo remis był blisko - w 75. minucie do siatki trafił Sebastian Dziura, ale sędzia nie uznał bramki i ostatecznie wygrali gospodarze.
Czarne Wilki 0 (0 - 0) 0 Radzivon
Gospodarze trochę zaspali, a goście to wykorzystali. Choć Czarne Wilki przeważały i stworzyły więcej szans, to goście nie dali się złamać i zabrali do domu cenny punkt. Na uwagę zasługuje fakt, że trener Radzivonu wykorzystał tę samą ciekawą taktykę, dzięki której zwyciężył pucharowy bój z Impactem. Tym razem nie dał on bramek, ale pozwolił się skutecznie obronić.
Impact Nowy Brzeg 0 (0 - 1) 2 Kaduki Żmigród
Gospodarze po raz kolejny postawili na taktyczną ekstrawagancję i zarobili w cymbał - doły tabeli LPPL są zdecydowanie bliższe bramie kamienicy w robotniczych dzielnicach Nowego Brzegu niż intelektualnym dysputom w Leockim Instytucie Kultury. Goście grali ostro i się opłaciło, bo prowadzili już od 11. minuty i nie pozwolili odebrać sobie prowadzenia. Taśmowo zdobywane przez graczy Kaduków żółte kartki nie zmniejszały ich ochoty do gry i w 47. minucie podwyższyli na 2:0. Drużyna gości popadała we frustrację, czego kulminacją była żółta kartka dla Janusza Muszyńskiego, kapitana Impactu, który brzydkim faulem wysłał Fahada Muti do gabinetu lekarskiego. Impact nadal szuka swojego sposobu na LPPL, choć na razie bardziej przypomina to uczenie się gry w piłkę nożną.