Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Obywatel honorowy
- Lokalizacja: Zielonka
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Oberhauptowy komunikat zjazdowy ukaże się wkrótce...
- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Obywatel honorowy
- Lokalizacja: Zielonka
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Przedruk z forum edelweisskiego:

RAPORT ZWIADOWCZY OBERHAUPTA KOTLINY EDELWEISS
Jako się rzekło, w ostatni weekend, jako Oberhaupt Kotliny Edelweiss, miałem przyjemność reprezentować Naród Edelweisski na Zjeździe Mikronautów anno domini 1925. Niestety czyniłem to w pojedynkę, gdyż jeden z nas pochorował się i nie był w stanie dojechać. Zdrówka dla @Pavel van der Gibson - Tak wiem, Edel całym sercem. ;)
No, ale do sedna... Jako totalnie nie znający realiów "polisz bahn" zdecydowałem się skorzystać z corocznej okazji przejazdu tym wspaniałym środkiem transportu. Przerażała mnie ilośc przesiadek, ale z kim, jak nie z Herr Dyspozytorem, przebyć trasę tak skomplikowaną w moich oczach.
Nazwać, że się udało bez przygód to jakby pwiedzieć, że w Krainie Szarotek nie ma gór. To wszystko zostało już opowiedziane jednak przez samego @Orjon Surma.
Zacznę więc przykrótkawy raport od tego co mnie rzucało się najbardziej w oczy. I nie będzie to raport o dogodnościach lokalu, przyjemnych spacerach, a raczej o relacjach między mikronautami.
Kolejność przypadkowa, z racji wadliwej pamięci starego i poczciwego oberhaupta.
- Różnica wieku na zjeździe pomiędzy najstarszym, a najmłodszym uczestnikiem wyniosła 39 lat, dlatego warto się zastanowić, Ci, którzy nigdy jeszcze się nie zdecydowali na taki ruch, czy nie warto przyjechać. To impreza dosłownie dla wszystkich. Byli żołnierze, członkowie misji konsularnych, handlowcy, studenci, gołębiarze (i nieszczęśni informatycy) to tylko niewielka część profesji jakie wykonujemy realnie.
- Wprowadzam w obieg nową jednostkę czasu - jednego franza - czas ok. 10-15 minut (warunkowo przyjmijmy 12,5 minuty). Termin doczekał się specjalnego nazewnictwa po tym jak byliśmy świadkiem najszybszego "obalenia" wina. :)
Efekt owego i "jeszcze innego" zakończył się wspomnianą "misją ewakuacyjną" Kaisera, którego osobiście do strefy bezpieczeństwa w pokoju hotelowym, doprowadził sąsiad z północy, oberhaupt Grüner.
- Podczas zjazdu dokonało się powstanie Zespołu Pieśni i Tańca "Wandusy" - wykonywanie zdecydownej większości przyśpiewek było dziełem mikronautów, z tzw. kręgu żenady. Znakomite wyczucie rytmu i solówki niczym trio tenorów Pavarotti-Domingo-Carreras (choć w zasadzie powinieniem napisać kwartet).
- Zbieramy na operację słuchu dla Franza Josepha II. Nieposkromiona dusza pewnego Towarzysza, wielokrotnie naruszyła układ wewnętrzny ucha Kaisera. Spodziewam się sporych zmian in minus.
- Towarzysz Ipanienko i jego, chyba już legendarne, flow w opowiadaniu historyjek. Podziwiam i czekam na więcej!
- Konwersacja MON-MSZ = sztos! Kto słyszał ten wie. Długo by pisać, a nie wiem czy nie naruszyłbym "tajne przez poufne" polskiego państwa. ;)
- Edelweiss z klęską dyplomatyczną. Królestwo Voxlandu może spodziewać się reakcji dyplomatycznej na "dalsze zaniechanie potrzeby integracji naszych bratnich narodów".
A tak serio, zapomnieliśmy o tym w ogóle pogadać, @Anastasia Windsachen poza chyba jednym zdaniem, prawda? :D
- Herr @Ronon Dex człowiek z najbardziej pojemnymi plecakami. Czego on nie ma? Pewnie tylko zestawu do malowania paznokci i cerpliwości do słuchania pijackich blubrów (z resztą - tak jak ja :) ). Nieskończoną ilość razy ratował w potrzebie wszystkich tych, którym czegoś zabrakło, dosłownie czegokolwiek! Łopata? - jest, smalec? - jest, taśma izolacyjna? - jest.
Warto także pogratulować za sprawną logistykę bagażnikową, zarówno w faktycznej części bagażnikowej, jak i przy miejscach siedzących.
- Słowo "wypić klina" - powinno zostać przemianowane na "postawić pupkę" - Nie chcesz mieć kaca w dniu wyjazdu? Zestaw wygląda następująco: 2 kielichy wódki, 3 piwa i 1 kielich nalewki (możliwe pewne nieścisłości w liczeniu.. ;) ).
- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
- Topór i tarcza gamellańska - piękna robota wyrobników z tamtych stron.
- Więcej flag niż mikronautów ;)
Było tego ze trzy razy wiecej, ale o tym co jeszcze wczoraj chciałem napisać, zapewne zapomniałem.
P.S. Jeszcze słowo odnośnie polskich kolei - Mikolem pewnie nie zostanę, ale i tak było warto. :)

RAPORT ZWIADOWCZY OBERHAUPTA KOTLINY EDELWEISS
Jako się rzekło, w ostatni weekend, jako Oberhaupt Kotliny Edelweiss, miałem przyjemność reprezentować Naród Edelweisski na Zjeździe Mikronautów anno domini 1925. Niestety czyniłem to w pojedynkę, gdyż jeden z nas pochorował się i nie był w stanie dojechać. Zdrówka dla @Pavel van der Gibson - Tak wiem, Edel całym sercem. ;)
No, ale do sedna... Jako totalnie nie znający realiów "polisz bahn" zdecydowałem się skorzystać z corocznej okazji przejazdu tym wspaniałym środkiem transportu. Przerażała mnie ilośc przesiadek, ale z kim, jak nie z Herr Dyspozytorem, przebyć trasę tak skomplikowaną w moich oczach.
Nazwać, że się udało bez przygód to jakby pwiedzieć, że w Krainie Szarotek nie ma gór. To wszystko zostało już opowiedziane jednak przez samego @Orjon Surma.
Zacznę więc przykrótkawy raport od tego co mnie rzucało się najbardziej w oczy. I nie będzie to raport o dogodnościach lokalu, przyjemnych spacerach, a raczej o relacjach między mikronautami.
Kolejność przypadkowa, z racji wadliwej pamięci starego i poczciwego oberhaupta.
- Różnica wieku na zjeździe pomiędzy najstarszym, a najmłodszym uczestnikiem wyniosła 39 lat, dlatego warto się zastanowić, Ci, którzy nigdy jeszcze się nie zdecydowali na taki ruch, czy nie warto przyjechać. To impreza dosłownie dla wszystkich. Byli żołnierze, członkowie misji konsularnych, handlowcy, studenci, gołębiarze (i nieszczęśni informatycy) to tylko niewielka część profesji jakie wykonujemy realnie.
- Wprowadzam w obieg nową jednostkę czasu - jednego franza - czas ok. 10-15 minut (warunkowo przyjmijmy 12,5 minuty). Termin doczekał się specjalnego nazewnictwa po tym jak byliśmy świadkiem najszybszego "obalenia" wina. :)
Efekt owego i "jeszcze innego" zakończył się wspomnianą "misją ewakuacyjną" Kaisera, którego osobiście do strefy bezpieczeństwa w pokoju hotelowym, doprowadził sąsiad z północy, oberhaupt Grüner.
- Podczas zjazdu dokonało się powstanie Zespołu Pieśni i Tańca "Wandusy" - wykonywanie zdecydownej większości przyśpiewek było dziełem mikronautów, z tzw. kręgu żenady. Znakomite wyczucie rytmu i solówki niczym trio tenorów Pavarotti-Domingo-Carreras (choć w zasadzie powinieniem napisać kwartet).
- Zbieramy na operację słuchu dla Franza Josepha II. Nieposkromiona dusza pewnego Towarzysza, wielokrotnie naruszyła układ wewnętrzny ucha Kaisera. Spodziewam się sporych zmian in minus.
- Towarzysz Ipanienko i jego, chyba już legendarne, flow w opowiadaniu historyjek. Podziwiam i czekam na więcej!
- Konwersacja MON-MSZ = sztos! Kto słyszał ten wie. Długo by pisać, a nie wiem czy nie naruszyłbym "tajne przez poufne" polskiego państwa. ;)
- Edelweiss z klęską dyplomatyczną. Królestwo Voxlandu może spodziewać się reakcji dyplomatycznej na "dalsze zaniechanie potrzeby integracji naszych bratnich narodów".
A tak serio, zapomnieliśmy o tym w ogóle pogadać, @Anastasia Windsachen poza chyba jednym zdaniem, prawda? :D
- Herr @Ronon Dex człowiek z najbardziej pojemnymi plecakami. Czego on nie ma? Pewnie tylko zestawu do malowania paznokci i cerpliwości do słuchania pijackich blubrów (z resztą - tak jak ja :) ). Nieskończoną ilość razy ratował w potrzebie wszystkich tych, którym czegoś zabrakło, dosłownie czegokolwiek! Łopata? - jest, smalec? - jest, taśma izolacyjna? - jest.
Warto także pogratulować za sprawną logistykę bagażnikową, zarówno w faktycznej części bagażnikowej, jak i przy miejscach siedzących.
- Słowo "wypić klina" - powinno zostać przemianowane na "postawić pupkę" - Nie chcesz mieć kaca w dniu wyjazdu? Zestaw wygląda następująco: 2 kielichy wódki, 3 piwa i 1 kielich nalewki (możliwe pewne nieścisłości w liczeniu.. ;) ).
- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
- Topór i tarcza gamellańska - piękna robota wyrobników z tamtych stron.
- Więcej flag niż mikronautów ;)
Było tego ze trzy razy wiecej, ale o tym co jeszcze wczoraj chciałem napisać, zapewne zapomniałem.
P.S. Jeszcze słowo odnośnie polskich kolei - Mikolem pewnie nie zostanę, ale i tak było warto. :)
- Alfred Fabian von Tehen-Dżek • Stempel
- Przybysz
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Byliśmy jakby nie patrzeć na słonecznym tarasie, a wy narzekacie, że Was lekko słoneczko musnęłoHeinz-Werner Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 10:15- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
- Orjon Surma • Stempel
- Dyspozytor Palatynatu Leocji
- Lokalizacja: Dziadów
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
- Heinz-Werner Grüner • Stempel
- Obywatel honorowy
- Lokalizacja: Zielonka
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Taras Słonecznyj użyczył swoich personaliów. ;) Nikt nie narzeka, choć trzeba przyznać, że grzało miłosiernie. :)Alfred Fabian von Tehen-Dżek pisze: ↑05 sie 2025, 11:07Byliśmy jakby nie patrzeć na słonecznym tarasie, a wy narzekacie, że Was lekko słoneczko musnęłoHeinz-Werner Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 10:15- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Powiem tak: o 9:40 wyjechałem z Jedlni, a o 9:20 byłem już w domu. Jak było? Średnio. Znaczy super.
Nie wiem jak wygląda flaga Dreamlandu.
Wódkę można łoić. Piwo trzeba pić. Wina lepiej nie tykać.
Te deklarowane przez Google’a 30 minut na piechotę z ośrodka na stację kolejową to trzeba chyba pokonać wpław.
Ser od razu do sejfu hotelowego.
Towarzysz Pupka chrapie jak maszynownia supertankowca uciekającego przed irańskimi piratami w cieśninie Ormuz. (Musi przestać odkładać wizytę u laryngologa).
Nie wiem jak wygląda flaga Dreamlandu.
Wódkę można łoić. Piwo trzeba pić. Wina lepiej nie tykać.
Te deklarowane przez Google’a 30 minut na piechotę z ośrodka na stację kolejową to trzeba chyba pokonać wpław.
Ser od razu do sejfu hotelowego.
Towarzysz Pupka chrapie jak maszynownia supertankowca uciekającego przed irańskimi piratami w cieśninie Ormuz. (Musi przestać odkładać wizytę u laryngologa).
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Also: Nissan Murano 3.6 litra V6 sprowadzany ze Stanów. Kmwtw
-
Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Przybysz
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
- Orjon Surma • Stempel
- Dyspozytor Palatynatu Leocji
- Lokalizacja: Dziadów
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Staram się tego na poważnie nie brać, ale obawiam się, że komentarze są już na poważnie jak najbardziej.Leszek Ebe-Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 17:08Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
-
Leszek Ebe-Grüner • Stempel
- Przybysz
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Faktycznie są tam komentarze, a one mogą być już mniej żartobliwe. Cóż najlepiej niech sam autor się wypowie czy jego komentarze również były żartobliwe, czy to faktycznie jest to pstryczek od niego w stronę zjazdów.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 17:10Staram się tego na poważnie nie brać, ale obawiam się, że komentarze są już na poważnie jak najbardziej.Leszek Ebe-Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 17:08Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
- Caladea Cousine
- Przybysz
Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
Ja nie rozumiem w ogóle, skąd to jakieś dziwne FOMO ze strony niektórych co nie byli na tym zjeździe. To nie było żadne przełomowe historyczne wydarzenie na którym warto było być, a przynajmniej warto było wiedzieć co tam się działo. Ot, zwykłe „schlali się i pojechali”, cytując klasyka.
Może te całe flagi zrobiły wrażenie czegoś większego i poważniejszego? U mnie jedyne wrażenie jakie zrobiły, to było „Wando, a wy nadal się bawicie w to wszystko na poważnie?!”.
Może te całe flagi zrobiły wrażenie czegoś większego i poważniejszego? U mnie jedyne wrażenie jakie zrobiły, to było „Wando, a wy nadal się bawicie w to wszystko na poważnie?!”.
