Zjazd 2025 - 1-3.08.2025 r., Jedlnia-Letnisko koło Radomia - zapisy
: 05 sie 2025, 9:13
Oberhauptowy komunikat zjazdowy ukaże się wkrótce...
Hic habitat felicitas
https://forum.leocja.org/

Byliśmy jakby nie patrzeć na słonecznym tarasie, a wy narzekacie, że Was lekko słoneczko musnęłoHeinz-Werner Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 10:15- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
Taras Słonecznyj użyczył swoich personaliów. ;) Nikt nie narzeka, choć trzeba przyznać, że grzało miłosiernie. :)Alfred Fabian von Tehen-Dżek pisze: ↑05 sie 2025, 11:07Byliśmy jakby nie patrzeć na słonecznym tarasie, a wy narzekacie, że Was lekko słoneczko musnęłoHeinz-Werner Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 10:15- Mikronauci fanami opalania karków - wersja hardcore na jedzonku. Kto do dziś ma problemy?
Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
Staram się tego na poważnie nie brać, ale obawiam się, że komentarze są już na poważnie jak najbardziej.Leszek Ebe-Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 17:08Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.
Faktycznie są tam komentarze, a one mogą być już mniej żartobliwe. Cóż najlepiej niech sam autor się wypowie czy jego komentarze również były żartobliwe, czy to faktycznie jest to pstryczek od niego w stronę zjazdów.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 17:10Staram się tego na poważnie nie brać, ale obawiam się, że komentarze są już na poważnie jak najbardziej.Leszek Ebe-Grüner pisze: ↑05 sie 2025, 17:08Ja tylko krótko się odniosę. Sam też wcześniej miałem pewne wątpliwości co za głupoty piszą w Sokn. Ale jedna rzecz. To się nie bierze na poważnie. To jest memiczna gazeta, coś w rodzaju dziennikarskiej komedii, taka odskocznia, jakby ktoś miał zły dzień i chciałby coś przeczytać śmiesznego. Ja bym tamtych wszystkich treści nie brał nie wiadomo jak na poważnie. Więc podejrzewam autor tekstu najzwyczajniej w świecie po prostu daje komediowe artykuły.Orjon Surma pisze: ↑05 sie 2025, 11:53Muszę się odnieść do artykułu, który pojawił się na SOKN, a także do komentarza pod nim. Chciałem to zrobić w wątku na Bastionie, ale ze względu na konieczność zalogowania się tam nie dotarłoby to do wszystkich zainteresowanych.
1. Gdyby pan Keane zajrzał na leockie forum przed publikacją wątku na forum Bastionu, to zauważyłby, że moja relacja ze zjazdu była tam już od ponad 24 godzin. Nie wiem więc, co jeszcze trzeba byłoby "ujawniać" z mojej strony. To nie jest z mojej strony przytyk pod jego adresem (jeśli tak uważa, to z góry przepraszam); po prostu trochę smutam nad tym, że przed publikacją takiego wątku, w którym pośrednio oskarża się organizatora o utrzymywanie tego, co działo się na zjeździe, w tajemnicy, nie zajrzało się na forum mikronacji, która generalnie to organizowała, i nie przeczytało się tego, co było tam napisane. :)
2. To, że kiedyś fotki ze zjazdów szły szerokim echem po całym mikroświecie, miało może swój urok. Dzisiaj mamy RODO, prawo do bycia zapomnianym i konieczność wyrażenia zgody na publikację fotek przez osoby na nich się znajdujące. Ja nie mam problemu z rozpowszechnianiem mojego ryja, da się go dość łatwo znaleźć, ale...
3. Zjazdy, o ile mnie pamięć nie myli, nigdy nie były wydarzeniem publicznym. Zawsze były "prywatnym sabatem towarzyskim", jak to ktoś określił w komentarzu. "Wykrzesanie" kilkunastu zdjęć może nie uczyniłoby wydarzenia publicznym, ale stałoby się z całą pewnością niefortunne — zwłaszcza jeśli osoby na nich obecne wyraziły chęć pozostania anonimowymi. Nie chodzi tu o paranoję, ale o podstawowy szacunek do współuczestników spotkania, którzy mają prawo do prywatności i sami decydują, czy chcą być częścią "mikrocelebryckiego" obiegu.
4. Udział w zjeździe nie powinien być traktowany jako obowiązek ani przywilej zastrzeżony dla wybranych. Nieobecność nie wyklucza z mikroświata, tak jak obecność nie czyni nikogo jego ambasadorem. Organizatorzy robią to z własnej woli i za własne pieniądze, często poświęcając na to sporo czasu i energii. Relacje moje, Anastasii czy Heinza to nasza dobra wola, nie musieliśmy zdawać relacji, ci, co byli, wiedzą, co się działo, ale jednak chcieliśmy i napisaliśmy. Lepsze to chyba niż nic?
5. Wreszcie – smutne, że zamiast ucieszyć się, że ludzie nadal chcą się spotykać i coś razem robić w tym naszym wirtualnym światku, z miejsca włącza się, przynajmniej u niektórych, tryb podejrzliwości, rozliczania, wytykania. Mamy rok 2025, nie 2008, sytuacja jest taka, a nie inna. Jeśli ktoś uważa zjazd za sabat, no to sorry, nic na to nie poradzę, ale uważam, że wyciąganie tak daleko idących wniosków szkodzi idei zjazdu jako luźnego spotkania towarzyskiego, odbywającego się zazwyczaj raz do roku.
Tyle ode mnie.