Pub Lwi Ryk to mieszczący się w centrum Brzozopól lokal, który zostało otwarty w okresie głębokiej realiozy zdziadziałej ostatnimi czasy Generalissimy. Mieści się na rogu Jutrzejszej w kamienicy, która jest stylizowana (zresztą, jak całe miasteczko) na o wiele starszą niż 7-8 lat. Niektórzy próbują odejmować sobie cyferki z przodu czy z tyłu, inni dodawać, a jeszcze inni godzić się z tym, że przybyło im i na karku, i na wadze. Projektanci, architekci i mieszkańcy Brzozopól byli tym drugim przypadkiem.
Wnętrze do pubu było zdominowane przez ciemne drewno, które walczyło o przestrzeń z kamieniem oraz tartanem. Znana z uwielbienia do nich Anastasia, postanowiła, że kilka tapet oraz obić na meble nikomu nie zaszkodzi. Jak na razie nikt nie zgłaszał problem, a przynajmniej nic nikomu nie wiadomo o jakichkolwiek problemach. Być może powodem tego jest zawsze naładowana strzelba pod ladą...
Lokal jest głównym miejscem spotkań Chmielarzy, którzy w każdą niedzielę siadają tutaj by oglądać mecze brzozopolańskiej reprezentacji. Do czasu otwarcia go, Brzozopola cierpiały na brak miejsca, w którym spokojnie można się napić, oglądnąć mecz i zjeść owczą wątróbkę z pieczonymi ziemniakami. To do niego zaszli również budowlańcy wracający z budowy nad Jeziorem Łabędzim. W ostatnim czasie poczynili bardzo duży postęp jeżeli chodzi o budowę nowej posiadłości Windsachenów. Dzięki stosowaniu w miarę nowego stylu budownictwa i oczywiście dużemu nakładowi finansowemu, rezydencja posiadała już w całości postawiony szkielet z dębowych belek, który już zaczął doświadczać sąsiedztwa ceglanych ścian parteru. Lokalna stolarnia rodziny Hoffmeier przygotowywała futryny, a mieszcząca się w NOP huta szkła kończyła produkcję ponad dwóch setek szyb. Pracownicy, gdy usiedli przy barze i otrzymali po kuflu zimnego Chmielarza, zaczęli rozmawiać o tym, co widzieli w planach czy zasłyszeli podczas rozmowy architekta z kierownikiem budowy. To wywołało małą kłótnię pomiędzy zwolennikami rodziny dzierżawców, a jej przeciwnikami. Jej oponenci mówili o wydawaniu setek tysięcy na własne projekty, zamiast sponsorowanie rozwoju Brzozopól i choćby wymianę nawierzchni dróg. Te komentarze spotykały się z odpowiedzią, że gdyby nie pieniądze Windsachenów to by tutaj nie siedzieli i nie pili.
Po co im kolejna rezydencja? Jedna nie wystarcza? Miasteczko jeszcze nieukończone, a ci wydają na siebie!
Bełkot Erwina Ihmalssona spotkał się zarówno z oklaskami, jak i oburzonymi krzykami. Zarzucono mu, że próbuje zabronić wydawania własnych pieniędzy wedle uznania i zasadza się na cudze bo jest go więcej. Inni dodali, że dzięki prywatnym projektom Windsachenów powstały Brzozopola, miejsca pracy w nich i cały czas coś się dzieje. Przeciwnicy nie dawali jednak za wygraną. Całą kłótnię przerwała jednak nowa kolejka Chmielarza, która przekierowała ich uwagę na temat piłki nożnej i awansu Leocji w Mundialu.