
Wykład
Małżeństwo prawa i rozsądku,
czyli kilka słów o adhokracji leockiej
tematem dzisiejszego wykładu jest – mówiąc przewrotnie – ożenek prawa i rozsądku, czyli adhokracja. Chciałbym, abyśmy w trakcie tych rozważań zastanowili się czym w ogóle jest adhokracja i czym jest adhokracja w wydaniu leockim. Spróbujemy odpowiedzieć sobie przy okazji na pytanie czy szczęśliwe jest małżeństwo wspomniane w temacie dzisiejszego wykładu.
Na początek trzeba powiedzieć czym jest adhokracja. Może to być system prawny, może to być również model zarządzania, ale jego główną cechą jest podążanie decyzji za wydarzeniem lub potrzebą czasu, a nie odwrotnie - to bardzo istotne. W definicji adhokracji często przywołuje się łacińskie pochodzenie tego pojęcia od słów ad hoc, czyli do tego, inaczej mówiąc - decydujemy doraźnie do tego konkretnego przypadku. Jak powiedziałem adhokracja to podążanie decyzji za wydarzeniem lub potrzebą czasu. Co to oznacza konkretnie?
Jeśli mówimy o adhokracji jako sposobie budowania państwowości, a to jest przewodnim motywem tego wykładu, to musimy zdać sobie sprawę z tego jak funkcjonuje państwo. Państwo rozumiane w uproszczeniu jako zbiorowość ludzka, która wymaga ram do funkcjonowania. Takie ramy tworzy prawo rozumiane jako zbiór norm zapisanych w konkretnych przepisach i tych norm niepisanych, zakorzenionych w historii, kulturze i obyczajowości. Teraz zastanówmy się jak możemy owo państwo zbudować.

Możemy stworzyć dla tej zbiorowości jakąś liczbę kodeksów, ustaw, rozporządzeń i zarządzeń, które określą co można a czego nie wolno, co jest dopuszczone pod pewnymi warunkami, co jest prawem obywatela a co jego obowiązkiem. Wyobraźmy sobie piaskownicę, ogrom piasku i dziecko, które przychodzi z foremkami, aby zbudować zamek. Zamek ułożony z elementów stworzonych z wykorzystaniem foremek. W tym przypadku piasek ma się dopasować do gotowych już foremek, bo w tej piaskownicy taka jest wizja budowania zamku. Niestety wiele mikropaństw rozsiadło się w tej piaskownicy i nic nie zapowiada, żeby zrezygnowały z już wysłużonych i połamanych foremek.
Można też inaczej – można dać dziecku wolność budowania zamku, oczywiście z wykorzystaniem foremek w ograniczonym zakresie i w razie potrzeby. Generalnym założeniem będzie swobodne działanie, kreatywność i obserwacja z dystansu jak wszystko składa się w całość. W tym sposobie budowania nie jest potrzebny nadzorca, który będzie sprawdzał czy dany element został przygotowany z wykorzystaniem odpowiedniej i prawidłowej foremki, bo on będzie mógł się różnić od przyjętych rozwiązań w innym miejscu, może nawet w tej innej formie będzie bardziej przyciągał uwagę albo będzie bardziej funkcjonalny. W tym przypadku nie jest również potrzebny dostarczyciel odpowiednich foremek, bo bez nich budowa będzie postępowała, ona w założeniu nie może być ograniczona szablonem.
Pierwszy sposób dla wielu osób będzie doskonały, bo wszystko jest szablonowe, łatwokalkowalne ze świata realnego, pozornie również stabilne. Rozbudowane prawodawstwo z dużą liczbą instytucji i organów ma zabezpieczyć państwo przed chaosem i na każdą możliwą sytuację. Drugi sposób jest dużo prostszy, choć istnieje ryzyko, że coś nie będzie idealne i że pojawi się niespodziewany problem do rozwiązania. Jednak jego główną zaletą jest to, że jest mniej stresujący i obciążający zarówno dla sprawujących władzę oraz dla społeczeństwa. Ten system opiera się na społecznym zaangażowaniu i rozsądku w realizowaniu zadań.

Wiele osób zapyta który system jest lepszy? W dzisiejszych warunkach mikronacyjnych, czyli uwzględniających aktualną demografię, wydaje się, że ten drugi jest najdoskonalszy. Czy to nie w tym drugim zamku, zbudowanym przez twórcze dziecko, mieszka szczęście z dewizy Leocji? Przypomnę, że w momencie, gdy powstawała Leocja doświadczenia prawne, głównie sarmackie, spowodowały, że w akcie o formie rządów wpisana została adhokracja jako rama funkcjonowania naszego społeczeństwa. Przestrzegam w tym miejscu przed uproszczeniem samego pojęcia adhokracji, bo adhokracja leocka i w o ogóle adhokracja, nie może być rozumiana jako zasada braku zasad i anarchia. Jest wręcz przeciwnie, bo prawo w Leocji powstaje, ale ma ono bardzo ograniczoną formę i określa tylko to co najbardziej konieczne.
Posłużę się tutaj dekretem Namiestników o funkcjonowaniu Leockiej Akademii Nauk. Przypomnijmy, że adhokracja to podążanie decyzji za wydarzeniem lub potrzebą czasu. Potrzebą czasu, która pojawiła się w przestrzeni publicznej, był krajowy ośrodek naukowy. Namiestnicy dali zielone światło dla jej utworzenia oraz określili tylko to co najbardziej podstawowe, zawierzając niejako rozsądkowi członków Akademii, że sami sobie ułożymy pracę i sposób funkcjonowania. Akademia jest krajowym ośrodkiem naukowym, który prowadzi badania oraz działalność edukacyjną, dogląda parków narodowych, nadzoruje system pogody, sporządza mapy, bada pomniki przyrody, odkrywa pomniki historii, dba o odpowiednie ich zabezpieczenie. Mógłbym te zadania wymieniać w nieskończoność, bo jest ich bardzo dużo, ale nasze funkcjonowanie określa dekret złożony z jedynie sześciu artykułów. Definiuje najbardziej podstawowe sprawy, czyli to czym możemy się zajmować, kto jest w to zaangażowany i jakie mamy obowiązki. Reszta jest rozsądkiem, w którym zmieścić się muszą ewentualne akty własne, ale bez których instytucja może się obejść.
Czy leocki model prawny sprawdził się? Póki co nie potrzebowaliśmy wykładni prawnej Trybunału Leockiego, ba, nie potrzebowaliśmy samego trybunału i sądów. Czy potrzebowaliśmy urzędu prokuratora lub policjanta w realnym rozumieniu? Nie, bo jesteśmy na tyle małą społecznością, że rozsądkiem możemy ocenić ewentualne uchybienia normom zwyczajowym. Leocja nie buduje tych urzędów i nie tworzy regulacji, bo jako obywatele wiemy jak bardzo pochłaniają one aktywność i jak mocno mogą zniechęcać społeczność. Dla zdeklarowanych legalistów mam mały prezent - poradnik tworzenia przepisów w adhokracji:

Na zakończenie tego wykładu powiedzieć trzeba, że to leockie małżeństwo prawa i rozsądku obchodzić będzie niedługo już czwartą rocznicę pożycia. Obserwując Leocję można powiedzieć, że całkiem nieźle sobie radzi to małżeństwo, i uznać je można za bardzo udane.
Szczęść nam wszystkim Leocjo.
Bardzo dziękuję za uwagę.
Przewodniczący
Leockiej Akademii Nauk

