
Odcinek 2
To jest ***** Kotlina!
9th of Jugust, 5005
Heinz wziął się za ogarnianie kuchni. Koniec z ogniskiem. Pora na piece. Może i wyglądają do dupy, ale działają jeszcze gorzej.

10th of Jugust, 5005
Heinz tym razem zaczął zasypywać pobliskie mokradła. Chcieli powiększyć ich “barak sypialny”.
Ogólnie sytuacja to kalka każdej mikronacji - Heinz niesie ją na swoich barkach, reszta spija śmietankę (czyt. słupki w ISM).

Po południu jedna z ocalałych postanowiła dołączyć do Leocji 2.0. Helwetyk kazał jej się zarejestrować w Stemplu i nadał jej imię Isabella. 46 lat. Rasa Efreet.



Orjon chciął ją „zarchiwzować”, bo to przecież wyjątkowy okaz, ale Helwetyk stanowczo powiedział mu (czyt. opierdolił go), że publicznie to nie wypada. I niech czeka jak „niech ktoś” zrobi „w bliżej niekreślonej przyszłości” osobne sypialnie.
Przed północą skrajem doliny…
11th of Jugust, 5005
Diablica wyzdrowiała. Razem z Heinzem upolowali łosia. Tak to nudy.
Przyszedł posłaniec z Królestwa Voxlandu

Tymczasem grizzly kręcący się koło osady od kilku dni, postanowił zrobić sobie z Heinza śniadanie.
Helwetyk i Swan ruszyli na pomoc.


Udało się ocalić Grunera. Kosztem Romańskiego. Dla ratowania najbardziej aktywnego przyjaciela stracił głowę. Grizzly odciął mu ją pazurami.

Tymczasem Orjon poszedł na spacer. I odkrył… szczątki starożytnego mecha. Pobawił się w doktora i go osłuchał. Transponder nadal nadawał sygnał. Słaby, ale jednak.
Na razie postanowili go zostawić w spokoju. Trzeba najpierw „zarchiwizować” Helwetyka. W południe pochowali go w płytkim grobie.
13th of Jugust, 5005
Tak się wczoraj z niego nabijał. A dzisiaj sam wpadł w katatonię. Tak, Heinz leżał w bezruchu, bez kontaktu ze światem. (jak większość zjazdowiczów trzeciego dnia)


Tymczasem pozostałe dwie uratowane dziewczyny postanowiły odejść. Stwierdziły, że mikronacje to głupia gra, bo nie da się skakać, a w simsach to jest więcej przedmiotów do wystroju.

13th of Jugust, 5005
W końcu zadbali o higienę - postawili wychodek i balię do kąpania. Orjon (z bólem) wykopał masowy grób. Na zwłoki poległych w pamiętnej kosmicznej bitwie. Diablicy zaczęły przeszkadzać muchy latające wokół „osady”

Nawet świat zapłakał nad Orjonem - przyszło zaćmienie słońca. Godzina dwunasta, a ciemno jak w Sarmacji w czasie przerwy technicznej.
Ogólnie to był jakiś dzień pt. kto będzie miał większy odpał - jeden z wróbli wpadł w morderczy szał. Poturbował trochę Orjona, a ten nie reagował zbytnio na zagrożenie (ciekawe dlaczego). Dopiero Isabella pozbyła się problemu.

Wpierdol Obrażenia zadane przez wróbla otrzeźwiły naszego dzielnego archiwistę. Opatrzył sobie rany, ale zakażenie się i tak wdało w prawe ramię…


Heinz wziął się za ogarnianie kuchni. Koniec z ogniskiem. Pora na piece. Może i wyglądają do dupy, ale działają jeszcze gorzej.
Heinz po słuchaniu marudzenia Orjona pisze:Jak ci się nie podoba, to zrób lepsze.

10th of Jugust, 5005
Heinz tym razem zaczął zasypywać pobliskie mokradła. Chcieli powiększyć ich “barak sypialny”.
Ogólnie sytuacja to kalka każdej mikronacji - Heinz niesie ją na swoich barkach, reszta spija śmietankę (czyt. słupki w ISM).

Po południu jedna z ocalałych postanowiła dołączyć do Leocji 2.0. Helwetyk kazał jej się zarejestrować w Stemplu i nadał jej imię Isabella. 46 lat. Rasa Efreet.
Orjon na szybko przeglądający swoje 10TB archiwów pisze: Że co to jest?
Rumburak czytający ze swojego zeszytu pisze: Efreet to nie jest „ulepszony impid”. To jest impid, po roku w Wandystanie.
Zaprojektowani jako chodzące oddziały szturmowe grozy, Efreety istnieją wyłącznie po to, żeby przeciwnik umarł za nim zdąży pomyśleć „O kurwa”. Zwykłe impidy wolą rzucić granat do ogniska i patrzeć na efekty. Elfreet? On jest tym granatem.
Rozrywają wrogów na kawałki z taką pasją, jakby mieli osobistą urazę do anatomii. Kości, mięśnie, morale? Wszystko idzie pod nóż. A raczej pod pazur.
Ogień? Śmieszne pytanie.
Efreet jest całkowicie odporny na ogień. Niby fajnie, ale tylko jak jest po twojej stronie. Albo nie ma ataku piromanii.
Jeśli coś płonie, Efreet jest szczęśliwy.
Jeśli coś nie płonie, Efreet zaraz to naprawi.



Orjon chciął ją „zarchiwzować”, bo to przecież wyjątkowy okaz, ale Helwetyk stanowczo powiedział mu (czyt. opierdolił go), że publicznie to nie wypada. I niech czeka jak „niech ktoś” zrobi „w bliżej niekreślonej przyszłości” osobne sypialnie.
Przed północą skrajem doliny…
…skrajem ketchupu Kotlin przeszedł samotny gość z Austro-Węgier. Popatrzył i poszedł dalej.Wkurzony, niewyspany Heinz pisze:TO JEST KOTLINA!!!
11th of Jugust, 5005
Diablica wyzdrowiała. Razem z Heinzem upolowali łosia. Tak to nudy.
12th of Jugust, 5005Rozczarowany Helwetyk bez szluga w gębie pisze:No i znowu aktywność spada
Przyszedł posłaniec z Królestwa Voxlandu
Isabella z nim pogadała. Chyba się dogadali, bo biegł z płonącym tyłkiem całkiem żwawo i radośnie.Bida u was z aktywnością. Tylko czterech mieszkańców. Dlatego w naszej wspaniałomyślności oferujemy wam ochronę, za jedyne… 195kg srebra

Tymczasem grizzly kręcący się koło osady od kilku dni, postanowił zrobić sobie z Heinza śniadanie.
Helwetyk i Swan ruszyli na pomoc.


Udało się ocalić Grunera. Kosztem Romańskiego. Dla ratowania najbardziej aktywnego przyjaciela stracił głowę. Grizzly odciął mu ją pazurami.
Ostatnie słowa Helwetyka pisze:Kurwa, papieros mi upadł! Gdzie on jest?!

Tymczasem Orjon poszedł na spacer. I odkrył… szczątki starożytnego mecha. Pobawił się w doktora i go osłuchał. Transponder nadal nadawał sygnał. Słaby, ale jednak.
Orjon pisze:Ledwie żywy jak Lumeria!

Na razie postanowili go zostawić w spokoju. Trzeba najpierw „zarchiwizować” Helwetyka. W południe pochowali go w płytkim grobie.
Heinz pisze:Jak zawsze. Ledwo zaczęliśmy się rozkręcać, a ten już pochłonięty realiozą

13th of Jugust, 5005
Tak się wczoraj z niego nabijał. A dzisiaj sam wpadł w katatonię. Tak, Heinz leżał w bezruchu, bez kontaktu ze światem. (jak większość zjazdowiczów trzeciego dnia)
ISM pisze:No i chuj słupki strzelił
Isabella pisze:Ale mogłeś chociaż pola obsiać do końca najpierw...


Tymczasem pozostałe dwie uratowane dziewczyny postanowiły odejść. Stwierdziły, że mikronacje to głupia gra, bo nie da się skakać, a w simsach to jest więcej przedmiotów do wystroju.

13th of Jugust, 5005
W końcu zadbali o higienę - postawili wychodek i balię do kąpania. Orjon (z bólem) wykopał masowy grób. Na zwłoki poległych w pamiętnej kosmicznej bitwie. Diablicy zaczęły przeszkadzać muchy latające wokół „osady”
Ten przymus pracy chyba źle na niego wpłynął, bo nagle stwierdził, że narkotyki to rozwiązanie. (znalazł jakieś prochy przy jednym z ciał)Orjon pisze:Ej, ale w RailRoute to kopałem tunel dwoma kliknięciami!

Nawet świat zapłakał nad Orjonem - przyszło zaćmienie słońca. Godzina dwunasta, a ciemno jak w Sarmacji w czasie przerwy technicznej.
Ogólnie to był jakiś dzień pt. kto będzie miał większy odpał - jeden z wróbli wpadł w morderczy szał. Poturbował trochę Orjona, a ten nie reagował zbytnio na zagrożenie (ciekawe dlaczego). Dopiero Isabella pozbyła się problemu.

Wpierdol Obrażenia zadane przez wróbla otrzeźwiły naszego dzielnego archiwistę. Opatrzył sobie rany, ale zakażenie się i tak wdało w prawe ramię…


Zrozpaczony Orjon pisze:Moja fapping hand!!!
- Czy Heinz wreszcie wstanie?
- Czy Orjon będzie miał czym bić konia?
- Kto się zajmie nic nierobieniem po śmierci Helwetyka?
Odpowiedzi na te i inne pytania w kolejnym odcinku
@Heinz-Werner Grüner
@Orjon Surma
@Isabella Swan
Ku pamięci:
@Helwetyk Romański






