Zanim w drzwiach samolotu stanął Książę Arkadiusz Maksymilian, wyspecjalizowani oficerowie ochrony po raz ostatni upewnili się czy wszystko jest w porządku. Po chwili zgromadzeni na płycie lotniska oficjele, żołnierze i garstka mieszkańców zobaczyli Jego Książęcą Mość ubranego w ciemnogranatowy garnitur. Arkadiusz Maksymilian rozejrzał się po lotnisku, pomachał do wszystkich i z uśmiechem na twarzy wraz z przybyłą delegacją zszedł na płytę lotniska. Przywitał się ze zgromadzonym komitetem powitalnym, a z Czcigodnym Namiestnikiem Franklinem Garamondem wymienił serdeczne słowa powitania.
— Jestem mile zaskoczony tą pogodą, ponieważ w Grodzisku padało — rzekł do Namiestnika sarmacki Książę.