Tak, jak w temacie - międzynarodowa współpraca wojskowa. Gwardia się rozwija, sprzętu przybywa, ludzi dochodzi, mundury się szyją, PKB rośnie, gospodarka jest stabilna... dobra koniec żartów. Dzisiejsze realia mówią jasno - bez międzynarodowych współprac i otwartości mikronacje nie mają sensu. Nasze liczby nie są tak wielkie, jak za dinozaurów, które wciąż stąpają po Pollinie. Ba! Jak zajrzymy do MIA to widać pewny wynik - w 2020 roku w badaniu wzięło udział ponad 60 mikronautów. W 2022 jest ich już tylko 21.
Międzynarodowa współpraca wojskowa czyli wspólna zabawa w niszy mikroświata jest czymś wartym rozważenia pod kątem utrzymania aktywności w niej. Wspólne manewry, misje stabilizacyjne, wymiany wojskowe i narracja to potencjał, który warto chyba wygrzebać i wykorzystać.
Jak taka współpraca miałaby wyglądać? Otóż powstałoby coś na kształt NATO/Układu Warszawskiego, byłby to sojusz wzajemnej pomocy, który stawia na obronę swoich i sojuszniczych granic ponad wszystko. Na drugim miejscu jest wsparcie działań wojskowych, misje stabilizacyjne etc. W ramach sojuszu nasza armia wraz z innymi przeprowadzałaby połączone manewry (narracje korzystne dla struktur + forów), rozwijalibyśmy się pod kątem taktycznym (wszelkie gry strategiczne czy nawet sama narracja). Możliwości to niesie ogólnie dużo i postrzegam to jako militarny krok w stronę jakiejś unii polityczno-gospodarczej a'la UE. Naturalnie myślę o Edelweiss jako naszym sojuszniku i... Lumerii. Co prawda ich bojówki wciąż przemycają Produkt Lumeryjski, myląc leocką klientelę, ale właśnie - można by pisać narracje o wspólnych działaniach wojsk leockich i lumeryjskich w celu ukrócenia działań przemytników. Podobnie ma się sprawa z Edelweiss, które ma obok siebie taką ładną dziureczkę, w którą Leocja by chętnie wsadziła palec... No nic, czekam na Wasze opinie, a pod spodem propozycja flagi dla (trututu) Paktu Nowobrzeskiego:







