Luźne rozważania na motywie powyższych, z niezmiennym zastrzeżeniem świadomości niedoskonałości statystyk forów jako wskaźnika*. Wyobrażam sobie, że aktywność na forum jest w ramach wspólnego systemu uważana także za aktywność gospodarczą. Ile się wypowiedzi danego dnia zamieści, tyle się (po spierwiastkowaniu) następnego dnia zarobi. Dodatkowo, stały dla wszystkich państw uczestniczących odsetek, na przykład 10% tego, co trafiło na rachunki mieszkańców, trafia na rachunek państwa — głównie po to, aby mogło wyrównywać najbardziej rażące niesprawiedliwości wynikające z rozwiązania automatycznego. Kreacja pieniądza odbywa się w naturalny sposób. Z lepszym lub gorszym skutkiem, ale możemy ją symulować — i przeliczać wzajemne kursy walut jak w wypowiedziach wyżej. (Zamknięty obieg wykluczam, bo nie widzę w nim wartości dodanej, za to wiele uciążliwości).
O wiele trudniejszym i wciąż nierozwiązanym problemem jest zagadnienie szeroko rozumianego wydawania pieniędzy, przez co rozumiem ich ściąganie z rynku w dowolny sposób. Najprostszym rozwiązaniem są podatki, ale skądinąd wiem, że podatek majątkowy nie cieszy się, delikatnie pisząc, popularnością, ewentualny podatek od przelewów, sam w sobie, miałby mocno ograniczony skutek (spora część uczestników ograniczałaby się do gromadzenia środków), a obowiązki systemowe pod postacią żywienia czy leczenia szybko stają się uciążliwe. Zatem: na co potencjalnie chcielibyśmy, w trybie ciągłym, wydawać pieniądze?
⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯⎯
* Innego nie mamy, a ten, moim zdaniem, jest lepszy niż żaden.


