Mikronacje uznawane przez Palatynat Leocji
: 02 sty 2022, 0:36
Tak mi wychodzi z danych ISM. Na przedwczoraj — zajrzałem do bazy danych przed pobraniem danych za wczoraj — 153 unikalnych mieszkańców z co najmniej jedną wypowiedzią w ciągu ostatniego miesiąca. Nawet jeżeli nie wychwyciłem wszystkich podwójnych tożsamości — porównywałem co do zasady alfabetycznie, kierując się dziurawą pamięcią i niepełną wiedzą — pozostawia to kraje, które są ujęte zbiorczo, na pewno to dodatkowych kilkanaście osób z Bizancjum, Niemiec, Turetii i Santery. Sam ranking Stempla to 80 osób. Jest nas mało, ale nie tak mało. Zwłaszcza, gdy weźmie się poprawkę na lurkerów.
W moim odczuciu, społeczność już mamy. Mamy świadomość funkcjonowania w ramach uniwersum Pollinu większego od naszych mikronacji, nawet jeżeli większości z nich nie kojarzymy zupełnie (tutaj kieruję się już wyłącznie intuicją). Dla mnie to wystarcza.Andrzej Płatonowicz Ordyński pisze: ↑01 sty 2022, 23:18A ja jednak jestem mocno przywiązany do ideowania i bynajmniej nie uważam, że niewidzialna ręka wszystko rozwiąże. Nie wystarczy wrzucić grupy ludzi i czekać aż powstanie z nich społeczność. Konieczne jest zaczęcie od góry, tj. od wizji, planu, projektu. Oczywiście należy liczyć się z tendencjami oddolnymi i z tym, że projekt nie zostanie zrealizowany w pełni. Jednak najpierw musi być ktoś, kto postawi tezę (koncept teoretyczny), by dialektyka procesu dziejowego mogła ruszyć.
W plany, w przeciwieństwie do wizji, przesadnie mocno nie wierzę. Nawet nie dlatego, że czasami nie da się ich zrealizować; głównie dlatego, że w mikronacjach niezliczona ilość rzeczy powstała w ramach potrzeby chwili, a kurczowe trzymanie się planu spowodowałoby jedynie tyle, że zabawa stałaby się drugą pracą, kosztem rzeczy, do których miało się wenę. (To czysto subiektywny fragment, ani myślę uogólniać swojej postawy na resztę społeczności).
Czego jednak nie chciałbym, to tego, aby utopijny projekt miał rozbić się na samym początku o zagadnienia „tożsamościowe”. W „mojej unii” byłoby miejsce i dla kosmopolitycznych globalistów apatrydów, i dla szowinistycznych nacjonalistów ksenofobów.
Jako były prawicowiec zauważę, że to substancja Europy, nie Unii Europejskiej. Dla mnie Unia Europejska to głównie cztery swobody, ze wskazaniem na swobodę przemieszczania się, i brak roamingu. Niestety, bo chciałbym więcej, ale to nie miejsce na dyskusję o federalnej Europie…Andrzej Płatonowicz Ordyński pisze: ↑01 sty 2022, 23:18Sokrates, Cezar, Nazarejczyk, średniowiecze, oświecenie i Wielka Rewolucja Francuska. I wiele więcej. ;)Helwetyk Romański pisze: ↑01 sty 2022, 22:29Jezuicko odpowiedziałbym pytaniem „co jest substancją Unii Europejskiej?”
Myślę, że jedno drugiego w tym kontekście nie wyklucza. Jest złowroga oś Berlin—Paryż, są Rada Bałtycka, Rada Nordycka, Grupa Wyszehradzka, Beneluks…Andrzej Płatonowicz Ordyński pisze: ↑01 sty 2022, 23:18A mi się marzy koncert mocarstw, ponieważ pozwoliłby on na interesującą politykę zagraniczną. Co nie wyklucza oczywiście inicjatyw globalnych.
Oczywiście, ja również. Myślę, że różni nas jedynie (aż…) to, co nas w mikroświecie najbardziej interesuje. Tutaj, oczywiście, zdecydowanie wolę narrację od polityki, ale też i swoje się napolitykowałem, więc, zwyczajnie, ten rozdział mam ukończony. Nie musimy wszyscy być na Pollinie dla tego samego w tym samym czasie. Myślę, że i tak koniec końców jesteśmy tutaj dla konkretnych jednostek, więc jeśli zajdzie potrzeba, będzie trzeba wyciągnąć strzelby z szafy. Oczywiście, wyłącznie w ramach sprawiedliwej wojny obronnej. 😉Andrzej Płatonowicz Ordyński pisze: ↑01 sty 2022, 23:18Ja patrzę przede wszystkim na to, by Mikroświat był miejscem interesującym i wciągającym. Oczywiście rozumiem perspektywę tych, którzy optują za spokojnie rozwijającymi się mikronacjami, ale — mówiąc bez ogródek — skoro mnie taka wizja nudzi, to tym bardziej będzie ona nudzić ludzi jeszcze młodszych ode mnie. Nie dla opisywania wioch tu przyszliśmy, nie opisy wioch sprawiały, że chciało nam się zarywać noce, nie opisy wioch związały nas z mikroświatem emocjonalnie.
