Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑27 lis 2022, 13:48
Znaczy się, mi chodzi o to (chyba mało dokładnie się wyraziłem), czy musimy tutaj zajmować się wszystkim? Możemy uznać, że po prostu już coś istnieje, na przykład taka oczyszczalnia ścieków. Chociaż... chyba leockość wymagałaby tego, by wziąć to pod uwagę w planach, mapach i spisach. ;)
Moim zdaniem —
jak najbardziej, tak. Tutaj tylko jedno zastrzeżenie. Podczas jednej z wielu rozmów, już nie pamiętam, gdzie toczonych, pojawiła się propozycja tego, aby nie przesadzać z „realnym” budowaniem wszystkiego, ponieważ — zwyczajnie — zabraknie nam do tego ludzi i czasu. Pewne obiekty po prostu należy umieścić w określonym miejscu, opatrzyć nazwą, zdjęciem i opisem jako „punkt narracyjny”, i przejść nad nimi do porządku dziennego. Wskazana jako przykład oczyszczalnia ścieków jest tego dobrym przykładem. Trudno zakładać, że współczesna stolica jej nie posiada. Jeszcze trudniej zakładać, że pojawi się ktoś, kto będzie chciał otworzyć i prowadzić Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.
M2.r pisze: ↑27 lis 2022, 14:23
Dlatego tak jak mówię, tworzenie jednego standardu i jednego zarządcy całej infrastruktury jest w naszych warunkach dużo mniej ciekawe i dużo bardziej skomplikowane.
M2.r pisze: ↑28 lis 2022, 1:39
Jeżeli zostanę obrany za operatora infrastruktury w ramach tejże zabawy, to będę realizował zamówienia wyłącznie na bazie widzimisię zainteresowanych. Jeżeli czegoś się technicznie nie da, no to wiadomo, nie zrealizuję.
Przyznam, że mam problem z interpretacją powyższych wypowiedzi, być może na motywie uporządkowania pojęć, a na pewno na motywie bycia kolejowym laikiem. Jak rozumiem, zbliżamy się do konkluzji tego rodzaju, że zelektryfikowane zostaną tylko najważniejsze linie? Nadal jednak wszystkie linie zeletryfikowane będą funkcjonowały w ramach jednego standardu, a wszystkie linie ogółem będą posiadały tę samą sygnalizację (tu proszę o potwierdzenie, że to ułatwi, a nie utrudni sprawę…)? Innymi słowy — jak definiujemy „[mniej ciekawe i dużo bardziej skomplikowane] założenie jednego standardu i jednego zarządcy”?
Jeżeli chodzi o drugi fragment, to być może
triggeruje mnie słowo „widzimisię”.
Koleje w Leocji wydają się posiadać potencjał do tego, aby stanowić prawdziwie zbiorowy, angażujący projekt z udziałem wielu zainteresowanych. Tym samym, „nie powinno być tak, że” ktoś postanowi zbudować linię kolejową przez środek Starego Miasta w Nowym Brzegu czy przez dzierżawę, która sobie tego nie życzy. A skoro sam Transport Fever 2 pokazuje nam koszt budowy torów (i dróg…) oraz zakupu taboru, aż prosi się o to, aby w możliwie najprostszy sposób uwzględnić czynnik finansowy i z automatu włączyć do zabawy przedsiębiorstwa z odpowiednich branż. (Oczywiście, uspokajając, uznając istnienie już zakupionego taboru).
To, że w Leocji zwalczamy regulacje nieudolnie odzwierciedlające realne ustawodawstwo, nie oznacza, moim zdaniem tego, że wszystkie regulacje są z gruntu złe. Niektóre mają w sobie
potencjał do dobrej, wspólnej zabawy, a i, zwyczajnie, warto wiedzieć, czy na planszy gramy w szachy czy w warcaby. Nie wszyscy, przy tym, muszą posiadać zakupioną grę, wystarczy…
M2.r pisze: ↑28 lis 2022, 1:39
Dopuszczam możliwość, a nawet mocno sugeruję, żeby, skoro pojawiły się osoby posiadające TF2 i chcące budować tory, to żeby po prostu wymieniać się, że tak powiem „roboczym” save’em, i kłaść sobie tory na przemian, etc.
…że mapa będzie publicznie dostępna i w razie potrzeby „certyfikowani” przez operatora podwykonawcy będą nanosić na nią stosowne zmiany po zatwierdzeniu kosztów (tak w finansach, jak i towarach i usługach) obliczonych przez prościutki kalkulatorek. Piszę „certyfikowani”, ponieważ skoro już pojawiło się w naszym mikronacyjnym języku pojęcie
ownershipu, mocno opowiadam się za tym, aby dotyczyło ono także naszej infrastruktury. Dla grywalności i sensowności systemu ktoś powinien pilnować tego, żeby wrotki pozostały zapięte.