Góra Hajl
: 15 gru 2020, 17:49
Góra Hajl
Górę tę określa się także łacińską nazwą Capsicum annuum Mountain. Oznacza ona na język polski ziemniaczana górę. Z Górą i terenem okalającym ją, związana jest bowiem legenda. Wedle przekazów, kiedy na Leockiej wyspie pojawili się ludzie, nie mieli co jeść, zauważyli pewnego dnia wystające z ziemi liście, kiedy zaczęli je wyrywać z ziemi ujrzeli bulwy. Nie znali się jeszcze na roślinach, stąd nie wiedzieli co to. Jednak byli na tyle głodni że zjedli wszystko co wyjęli z ziemi a to czego nie zjedli zabrali ze sobą do obozu. Tam wrzucili bulwy do ziemi a po roku wyrosły kolejne. Niestety ale po jakimś czasie, wszyscy zaczęli chorować i czuć się źle.
Nikt nie wiedział skąd pochodzi ich ból i nikt nie mógł im pomóc. Plemienny kapłan modlił się i medytował, nie potrafił jednak znaleźć rozwiązania problemu oraz leku na nieznajomą chorobę. Wreszcie pomyślał o bulwach które ludzie zabrali z góry i wsadzili do ziemi niedaleko obozu. Owe jedzenie które zabrali musiało być święta i bogowie pokarali ludzi. Zdecydował aby wszystkie bulwy wykopać z ziemi i wrzucić do ognia, aby Bogowie dostali to co posadzili na ziemie i aby oddalili klątwę choroby. Wrzucono wszystkie bulwy do ognia, ale chwilę potem zaczął padać mały deszczyk, dlatego tubylcy przysypali ziemniaki mała warstwą ziemi. Ciekawość ludzka nie zna granic i niedługo potem, jeden z mieszkańców spróbował zjeść nadpalonego ziemniaka. Smakował całkiem inaczej, a teraz nawet już bolał go brzuch. Wieść szybko się rozeszła po wiosce. Latem następnego roku u podnóży góry znowuż pojawiły się ziemniaki. Szaman uznał to jako cud i znak bogów. Odtąd zanim zjedzono ziemniaka, odprawiano modły, a potem piekło się go na ogniu, po przyjęciu chrześcijaństwu zwyczaje uległy małym zmianom. Teraz już rodziny Leockie nie muszą odprawiać specjalnych modłów chroniących przed klątwą ziemniaka, ani piec ziemniaków w ognisku. Nad naszymi ziemniakami czuwają ojcowie Kartoflanie, i z najwyższa dbałością o szczegółu uprawiają i opiekują się waszymi ulubionymi ziemniakami.
Nikt nie wiedział skąd pochodzi ich ból i nikt nie mógł im pomóc. Plemienny kapłan modlił się i medytował, nie potrafił jednak znaleźć rozwiązania problemu oraz leku na nieznajomą chorobę. Wreszcie pomyślał o bulwach które ludzie zabrali z góry i wsadzili do ziemi niedaleko obozu. Owe jedzenie które zabrali musiało być święta i bogowie pokarali ludzi. Zdecydował aby wszystkie bulwy wykopać z ziemi i wrzucić do ognia, aby Bogowie dostali to co posadzili na ziemie i aby oddalili klątwę choroby. Wrzucono wszystkie bulwy do ognia, ale chwilę potem zaczął padać mały deszczyk, dlatego tubylcy przysypali ziemniaki mała warstwą ziemi. Ciekawość ludzka nie zna granic i niedługo potem, jeden z mieszkańców spróbował zjeść nadpalonego ziemniaka. Smakował całkiem inaczej, a teraz nawet już bolał go brzuch. Wieść szybko się rozeszła po wiosce. Latem następnego roku u podnóży góry znowuż pojawiły się ziemniaki. Szaman uznał to jako cud i znak bogów. Odtąd zanim zjedzono ziemniaka, odprawiano modły, a potem piekło się go na ogniu, po przyjęciu chrześcijaństwu zwyczaje uległy małym zmianom. Teraz już rodziny Leockie nie muszą odprawiać specjalnych modłów chroniących przed klątwą ziemniaka, ani piec ziemniaków w ognisku. Nad naszymi ziemniakami czuwają ojcowie Kartoflanie, i z najwyższa dbałością o szczegółu uprawiają i opiekują się waszymi ulubionymi ziemniakami.