W tym kierunku z całą pewnością bym nie szedł. Głośno natomiast zastanawiam się, czy taki system rozliczeń mógłby działać „w tle”, to znaczy każdemu czynnemu, jakkolwiek by tego nie zdefiniować, przedsiębiorstwu wypłacano by odpowiedni odsetek od obliczonej w skali całego kraju aktywności gospodarczej (ponownie posługując się przykładem portu).
Wówczas przykładowa piekarnia nie musiałaby pamiętać o płatnościach na rzecz firmy budowlanej, elektrowni, gospodarstwa rolnego, młyna, fabryki maszyn, wodociągów. Sprzedała N tysięcy dziennych jednostek pieczywa (ludność narracyjna), raz dziennie system oblicza stosowne odsetki, dokonuje przelewów i generuje raport. Z czym mam zagwozdkę, to czy taki mechanizm byłby łatwo skalowalny — dla każdego z osobna typu przedsiębiorstwa.


