Na drzwiach mansardy kamienicy przy ulicy Smolnej 23 w Nowym Brzegu widniały kartonowe tabliczki przybite gwoździami o treści co najmniej niezachęcającej. Precz stąd!, Jestem chory i nie ma mnie dla ludzi, Jeśli wchodzisz, to na swoją odpowiedzialność, Nienawidzę ludzi - głosiły wykaligrafowane ostrzeżenia. Jak każdy mizantrop mistrz Vladimir tak naprawdę zabiegał o atencję i kiedy tylko słyszał kroki na schodach, już układał sobie w głowie wieniec inwektyw, którymi przywita gościa, by tylko wysłuchać, jak ten przeprasza, że zakłóca spokój wielkiemu artyście. W głębi serca mistrz Vladimir cieszył się na każdą wizytę i choć tego nie przyznawał, był smutny, kiedy kroki urywały się na którymś z niższych pięter. A przecież był gotów nawet poczęstować herbatą, gdy tylko gość wyraził odpowiedni zachwyt nad jego talentem.
Przybywszy z Teutonii, mistrz Vladimir przywiózł ze sobą kilka prac, które teraz ostrożnie odwijał z papierów i rozstawiał w przestrzeni mansardy. I czekał na odgłos kroków zwiastujących nieznajomego lub przyjaciela z dawnych lat, który umiliłby samotność staremu Teutończykowi.

Błękitny Październik
* * *

Mikroświaty
* * *

Odnalezienie Leocji
* * *

Słońce się rozlało
* * *

Noc po burzy



