Majątek Windsachenów rozciągał się wzdłuż drogi, która jechali. Na polach trwała cały czas wzmożona praca. Ludzie w traktorach wykonywali swoje zadania na roli, inni zaganiali owce, które w swoich obfitych runach wyglądały jak wielkie kłęby wełny.
- Może powinniśmy sobie kupić jeszcze jakieś ciepłe swetry, na pamiątkę? - zapytał Lieselotte, wskazując jej na owcę, która odłączyła się od stada i heroicznie wskazywała drogę ucieczki.
Było jasne, że ich wizyta powoli dobiega końca, a więc zwiedzanie kolejnych elementów gospodarstwa nie było już raczej wskazane. Weszli ponownie do rezydencji, gdzie również i teraz przywitali ich @Anastasia Windsachen oraz @Krzysztof Windsor. Gospodyni kręciła się jeszcze w stroju roboczym.
- Widzieliśmy, że praca wre - rzucił Cargalho, który przypuszczał, że Anastasia dopiero co wróciła z prac, podczas których pilnowała, by wszystkie obowiązki były wykonywane należycie.
Chwilę później już siedzieli przy stole i po kolejnych krótkich rozmowach o wszystkim i niczym, zmierzali do właściwej części.
- Nasze rody są świetnym przykładem kultywowania tradycji rodzinnych i spajania ich więzów. - zaczął, w przerwach popijając wino ich rodzimej produkcji.
- Doprawdy rzadko zdarza się, by rodziny potrafiły korzystać tak bardzo że swojego potencjału przy tworzeniu swoich historii. Ale! - zatrzymał się na chwilę - gdyby ten potencjał jeszcze bardziej zwiększyć?
Przeprosił ich na chwilę i wstał od stołu, szybko sięgając do kieszeni płaszcza, z której wyciągnął zwiniętą kartkę papieru. Później, jeszcze wracając do stołu, zaczął czytać:
- Dalej mógłbym przeczytać jak entuzjastycznie mówią sobie tak... - dodał, choć było to oczywiste.Sophie: [...] Ilekroć kierowałam swój słuch w rytm jego podpowiedzi, słyszałam głos “Słuchaj serca”. To za nim ciągle podążałam. Za głosem Krzysztofa...
(Rzuca się w stronę księdza, chwytając go za dłonie)
Sophie: Krzysztofie, to Ciebie cały czas kochałam!!! Teraz to zrozumiałam! Czy to nie za późno?!
[...]
Krzysztof: Nigdy nie jest za późno...
[...]
Sophie: Krzysztofie... Ożeń się ze mną, nim znowu to przemyślę!
(Krzysztof bierze Sophie na ręce, całuje ją w hollywoodzkim stylu i znosi po scenie w kierunku Oberhaupta.)
Krzysztof: Niech Oberhaupt udziela sakramentu!
- Życie pisze różne scenariusze, jednak ten jest jakby skrojony pod nas! - mówił entuzjastycznie. A jego oczy, skierowane w kierunku Anastasii, rozbłyskały tysiącami możliwości, które jawiły się w jego głowie.
- Zobaczcie, w ogóle jak to ładnie wygląda. Krzysztof bierze ja na rękę, pocałunek w hollywoodzkim stylu. Piękna miłość i szczęście! Zero sprzeciwu, tylko miłosne TAK! - opowiadał dalej, by na końcu wymownie spojrzeć na Krzysztofa.





