M2.r pisze: ↑27 sty 2021, 0:03
...chociaż, no właśnie, po coś ten bezpiecznik w końcu jest.
W broni krótkiej bardzo często już bezpieczników nastawnych nie ma... W broni długiej pozostał, ale w moim zdaniem w dużej mierze ze względu na takie "okazje" jak poruszanie się w pojazdach oraz na fakt, że armie muszą zakładać obecność w swoich szeregach ludzi też o wyszkoleniu minimalnym czy pospiesznym.
Helwetyk Romański pisze: ↑26 sty 2021, 22:26
À propos — macie jakąś hipotezę na temat tego, jak to było możliwe?
Onet jako źródło wiedzy o broni? Nie polecam... dziennikarstwo popularne bazuje na "sensacji", a wszystko można odpowiednio ubarwić. Przy czym nie twierdzę, że ta broń jest bez wad - mam pewną wiedzę od ludzi ją eksploatujących i niektóre problemy występują rzeczywiście oraz dość i powszechnie (kwestia regulatora gazowego).
Czytając takie "źródła informacji", obojętnie na jaki temat należy "przepuszczać to przez filtr".
M2.r pisze: ↑27 sty 2021, 0:03
Myślę, że ma swoją niszę - zwłaszcza gdy długość broni może potencjalnie przeszkadzać strzelcowi w manewrowaniu - czy jest odpowiedzią na wszystko - nie wiem, dzisiejsze konflikty lubią się z miastami, raczej odchodzi się od wizji książkowego natarcia przez zielone pole na rzecz klaustrofobicznych przestrzeni - pewnie stąd i takie zainteresowanie bull-pupem. Austriacy sobie ponoć chwalą i z AUGiem w najbliższym czasie rozstawać się nie planują.
Nie twierdzę, że bull-pup jest zły, moim zdaniem jego wady przeważają nad zaletami, ale tutaj jest sporo miejsca na indywidualne odczucia i preferencje. Trochę się bronią param od wielu lat, trochę moich "wypocin" swego czasu opublikowano w prasie tematycznej i wiem jedno - pomiędzy bronią "rewelacyjną", a "kompletnie do kitu" jest ogromna ilość "stanów pośrednich" oraz wiem też to, że broń bez wad i problemów nie istnieje i nigdy nie zaistniała.
M2.r pisze: ↑26 sty 2021, 23:09
zwłaszcza, że Tantalo-Beryl, był raczej projektowany jako "przejściówka" - *ile się potem z tej koncepcji ostało - to inna sprawa ;).*
I były też przykładem, że jak się pewni ludzie do czegoś zabiorą to nawet "kałacha" potrafią schrzanić". Niektóre rzeczy to wręcz kuriozum i krok wstecz, jak rozdzielenie funkcji bezpiecznika i przełącznika rodzaju ognia.
Dlaczego u nas broń produkowana dla wojska wygląda tak, a nie inaczej? Moim zdaniem doskonale ilustruje to pewna, osławiona wypowiedź przedstawiciela Radomia sprzed kilkunastu lat. Na pytanie dziennikarza prasy branżowej nt temat usunięcia pewnego problemu w Berylu padła bardzo szczera odpowiedź:
A po co? Wojsko i tak to musi od nas kupić.
Niestety dalej "musi"... i to jest moim zdaniem główna przyczyn kiepskiej jakości produkcji zarówno broni, jak i amunicji (z innej fabryki od której wojsko musi kupować).
M2.r pisze: ↑26 sty 2021, 23:09
Przede wszystkim, patrząc na dotychczasową jakość produktów Łucznika - zdarza się mnóstwo fuszerki, żeby nie przeciągać - sprawa pistoletów, które, w skrócie, wybuchały policjantom w twarz z powodu wad fabrycznych.
Trochę przesadzone... w zasadzie bijnik "wypadał" z broni z dużą siłą w tył i oczywiście masz rację, to kwestia jakości produkcji. Miałem szczęście swego czasu mieć do czynienia z eksploatacją P-99, ale wytwarzanych przez Walthera, a potem z pewną ilością tych z Radomia... różnica jakościowa była spora. I żeby było jasne... bardzo lubię ten typ pistoletu, lepiej mi "leży" od Glocka, choć bezkurkowych "plastików" w ogóle nie preferuję... dlatego prywatnie używam kompaktowej CZ-75BD.
W ogóle jestem w tej materii (broń strzelecka) miłośnikiem raczej "klasyki" i może to też trochę wpływa na mój subiektywny pogląd na bull-pupy.
Inna sprawa, że przykładów na kiepską jakość produkcji było więcej... choćby szybkie zużycie luf (a konkretnie zbijanie się tylnej ściany komory nabojowej) w Glauberytach, co w sumie poprawiono dopiero wtedy gdy usiłowali tym zainteresować odbiorców pozawojskowych, którzy kupic od nich nie "musieli". I tych przykładów można by trochę jeszcze podać.
M2.r pisze: ↑26 sty 2021, 23:09
Bo znowu w "cyrku" zamiata się sprawy pod dywan, choć nie byłby to pierwszy raz, gdy takie postępowanie kończy się dużo gorzej dla głównych zainteresowanych, niż gdyby przyznało się po prostu rację.
Kompletną paranoją jest to popularne u nas "zwalanie na użytkownika"... znane zresztą już sprzed lat i sprawy pistoletu Wist-94 (choć oczywiście to broń innego producenta). Ci ludzie nie chcą przyjąć do wiadomości, że jeżeli spory procent użytkowników ma z jakimś elementem broni problem, to nie jest to wina użytkownika, ale dany element został po prostu źle zaprojektowany - skoro stwarza dość powszechne problemy.
Należy się temu przyjrzeć i to poprawić. Jak słusznie zauważyłeś wiele typów broni cierpiało na "problemy wieku dziecięcego", była wśród nich też broń, która potem, po ogarnięciu problemów była uznawana za bardzo dobrą.
Nawet powszechnie uznawany (czasem wręcz na wyrost) za bardzo niezawodny karabinek AK wcale taki na początku nie był... to co znamy obecnie jako AK to przecież dopiero trzecia seria produkcyjna, pierwsze dwie wykazywały wady i problemy, które rozwiązywano. Taki Garand swój ostateczny kształt osiągnął dopiero pod koniec 1940, włącznie z kompletnym przeprojektowaniem sposobu pobierania gazów. I można tak dość długo...