RODOAtom przysłało gro swych najlepszych inżynierów-atomistów, by nadzorowali przebieg budowy projektu Leockiego. Z najlepszym wyczuciem słusznym spółce skarbu państwa (a właściwie to- samorządowej), wysłało ich nie tylko za wcześnie, a nawet absolutnie bez sensu (wszakże obecność inżynierów-atomistów do czasu wzniesienia choćby i namiastki płyty reaktora jest absolutnie zbędna).
W delegacji mniej licznej, natomiast lecącej tym samym samolotem, znaleźli się także inżynierowie budownictwa, jak i inżynierowie budowy maszyn z PWK, którzy nie tylko posiadali pionierskie doświadczenia w budowie bloków Atomice-1 oraz Atomice-2 na Małej Furii, a nawet za swój pobyt w Leocji płacili kartą służbową, która pobierała pieniądze z konta tzw. prywaciarza (które oczywiście, podobnie jak inne konta dreamlandzkie, pozostawało zablokowane na czas nieokreślony - pech).
To wyjątkowe Joint-Venture przywieziono na pokładzie transportowego Iła-76TD z Dreamavii wraz z dwoma Tauzenami Nerpa o zabudowie warsztatowo-mieszkalnej (choć teraz raczej odchudz...
skonfigurowanej do długiego kempingu... przynajmniej do momentu ukończenia hotelu pracowniczego na terenie zakładów). Trafiły się khaki i zielony (jeden z zapasów miejscowej gwardii, a drugi prywatny - firmowy).
