Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Tu dyskutujemy na wszystkie tematy związane z mikronacjami
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański Stempel
Namiestnik Palatynatu Leocji
Lokalizacja: Nowy Brzeg

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Helwetyk Romański »

Autorem poniższego wykładu jest Jego Ekscelencja Andrzej Swarzewski, Minister Spraw Zagranicznych Republiki Bialeńskiej i Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego. Przedruk za zgodą, za którą serdecznie dziękuję. Źródło: http://spolecznosc.bialenia.org.pl/show ... p?tid=1319.

Na dzisiejszym wykładzie chciałbym wprowadzić do dyskursu naukowego pojęcie pasjonarności, dotychczas w mikroświecie nieobecne. Zajmiemy się też wprowadzeniem do problemu etnogenezy narodów wirtualnych (rozwinięty zostanie w przyszłości w ramach wykładów z historii najnowszej mikroświata). Klamrą spajającą dzisiejszy wykład jest postać Lwa Gumilowa, wybitnego rosyjskiego etnologa i historyka, eurazjanisty.

Pojęcie pasjonarności
Pasjonarność jest to nadmiar energii biochemicznej żywej substancji, przejawiający się w zdolności człowieka do ponadnormalnego wysiłku (L. Gumilow, Od Rusi do Rosji). Przekształcając na bardziej przystępny język naukową definicję zjawiska, które, co należy uczciwie podkreślić, nie zostało powszechnie przyjęte, jest to zbiór cech ludzi energicznych i ambitnych, którzy realizują się poprzez dokonywanie rzeczy trudnych. Wysiłek ten jest nazywany mianem ponadnormalnego, gdyż nie ogranicza się do polepszania własnego bytu, choćby materialnego, lecz jest zorientowany na zewnątrz. Pasjonariusze, choć uważani są przez Gumilowa za siłę pozytywną, nie muszą być ludźmi o nieskalanej moralności. Nadmiar energii może być wykorzystywany w sposób konstruktywny lub wręcz przeciwnie. Jednak to właśnie ludzie obdarzeni tą siłą przekształcają świat w sposób gwałtowny i radykalny, a jakkolwiek byśmy jakieś konkretne zmiany oceniali, świat ludzi funkcjonuje dzięki temu, że się zmienia.

Pasjonarność w mikroświecie
Jeśli pasjonariusze pojawiają się w świecie realnym, muszą pojawiać się też w świecie wirtualnym. Może nawet zwłaszcza w wirtualnym, bo już sam fakt, że ktoś chce działać tutaj robiąc coś sensownego (bo np. spam niczym nadzwyczajnym nie jest, o czym można się przekonać czytając komentarze na różnych portalach), świadczy o tym, że ma w sobie pierwiastek pasjonarny. Zamiast przeznaczać swoją energię na pracę nad dobrobytem materialnym lub zamiast ją oszczędzać siedząc przed telewizorem, mikronauci chcą działać. Nawet jeśli nie jest to wysiłek ponadnormalny, bo taki byłby czymś nieadekwatnym (czasem się zdarza, ale niekoniecznie ma dobre skutki), na pewno wykracza ponad nasze codzienne obowiązki. Za mikronacyjnych pasjonariuszy w mojej opinii należałoby uznać osoby, które podejmują wysiłek znacznie przewyższający innych obywateli. Są to ludzie zdolni do przekształcania mikroświata, zarówno konstruktywnego, jak i wprowadzania chaosu. Czasem jednak chaos ten jest twórczym fermentem, wtedy jest finalnie również konstruktywny.

Aluś de la Ciprofloksja stwierdził niedawno, że do istnienia państwa potrzebni są tytani pracy oraz specjaliści w swoich dziedzinach, którzy gotowi są do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem. (A. de la Ciprofloksja, Discord KD). Można śmiało wysunąć tezę, że takimi właśnie osobami są mikronacyjni pasjonariusze. Chciałbym dodać, że pojęcie pasjonariusza jest o tyle przydatne, że wykreować może etos pracy wśród większej grupy mikronautów. Może na większą skalę odnieść ten sam efekt, jaki odniosła idea katechoniczności dla krzewienia etosu głów państw wirtualnych. Nie każdy może być katechonem, ale każdy (przynajmniej w świecie wirtualnym, realnie jest trudniej) może dzięki swojej pracy zasłużyć na miano pasjonariusza, realizując się w wybranej przez siebie dziedzinie.

Problem etnogenezy
Lew Gumiłow uważał, że narody, tudzież etnosy są tworzone przez pasjonariuszy. Adam Wielomski z kolei, będąc zwolennikiem państw narodowych, dopuszcza możliwość tworzenia narodu przez państwo i wskazuje, że było tak w przypadku Francji, gdzie kilkudziesięciu królów stworzyło narodów francuski (A. Wielomski, Status na Facebooku z 28.06.19). Wspominam o tym dlatego, że te dwa elementy są istotne dla kształtowania się narodów wirtualnych. Do ukształtowania się wspólnotowej tożsamości potrzebny jest dłuższy czas funkcjonowania państwa oraz osoby, które poprzez swój ponadnormalny wysiłek stworzą jego formę: fundamenty ideowe, infrastrukturę i kulturę w dowolnych jej przejawach. Naród wirtualny nie może powstać w efemerycznych, tymczasowych państwach. Nie stworzą go też osoby, które nie wkładają w państwo nadzwyczajnego zaangażowania, choćby przez pewien czas. Wiem, że są osoby, które preferują socjologiczny opis mikroświata. Dla nich można określić etnogenezę w mikroświecie jako proces osiągania wyższego stopnia spójności przez grupę ludzi zebranych wobec projektu tworzenia konkretnej mikronacji.

Musimy brać pod uwagę, że w mikroświecie etnogeneza odbywa się znacznie szybciej niż realnie i możliwe są nawet zmiany narodowości. O zmianie możemy jednak powiedzieć dopiero, gdy dana osoba przez dłuższy czas identyfikowała się z określonym etnosem, była uczestnikiem jego kultury i angażowała się w życie publiczne, by następnie przejść do innej grupy, angażując się w jej działanie i identyfikując się z nią. Zmiana nie jest natomiast możliwa w przypadku multipaszportowców, ludzi nieustannie przemieszczających się między państwami. Oni nie należą do żadnego narodu, są nomadami, co bynajmniej nie jest obelgą, lecz prosty stwierdzeniem faktu.

Problemem pasjonarności przywódców państw wirtualnych zajmę się również w najbliższym wydaniu czasopisma „Acta Microsophica”, a być może jeden z kolejnych numerów w całości będzie poświęcony pasjonarności. Zachęcam do nadsyłania swoich tekstów. Przypominam, że tematem jest przywództwo i przywódcy, aczkolwiek przyjmujemy wszystkie dotąd niepublikowane teksty związane z tematyką mikrozoficzną. Mają Państwo czas do końca lutego. Zachęcam również do dyskusji.
Z uwagi na porę, dyskusję pozwolę sobie odłożyć na później, ale cały wykład znajduję ciekawym i polecam jako lekturę albo do snu, albo do porannej kawy.
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan
LEOCKA PARTIA FASZYSTÓW JĘZYKOWYCH

Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy.

IGNATS IK RUTH

Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk​@​gmail.com
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański Stempel
Namiestnik Palatynatu Leocji
Lokalizacja: Nowy Brzeg

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Helwetyk Romański »

Nie wiem, na ile poprawnie interpretuję słowa o „robieniu czegoś sensownego” w kontekście takich słów, jak „wysiłek” czy „obowiązek” i w opozycji do „spamu”. Jeżeli jednak moja intuicja jest tutaj trafna, byłbym jak najdalszy zarówno od wykluczania z grona pasjonariuszy osób, których aktywność „ogranicza się” do udziału w dyskusjach, jak również od postrzegania zaangażowania w mikronacje jako swojego rodzaju nakazu.

Zagadnienie to wydaje mi się szczególnie istotne w kontekście Palatynatu Leocji, oficjalnie istniejącego od zaledwie dwóch i pół tygodnia. W chwili, gdy piszę te słowa, statystyki wskazują, że w ciągu ostatnich 24 godzin na forum Leocji zarejestrowano 42 sesje, z czego zdecydowaną większość stanowią sesje gości — osób niezalogowanych, prawdopodobnie w ogóle nieposiadających kont. W tym samym czasie na forum wypowiedziało się czterech mieszkańców, a w porcie działało ośmiu armatorów. Co zrozumiałe, chciałbym, aby odsetek uczestnictwa był zauważalnie wyższy.

Naturalnie, „nadzwyczajne zaangażowanie”, którego skutkiem są systemy informatyczne, instytucje, inicjatywy, jest potrzebne, ale w równym stopniu potrzebni są czynni odbiorcy, wchodzący w stałe interakcje z autorami, choćby ograniczające się do zdawkowych komentarzy. Oni także kształtują, choćby nie wymagało to od nich najmniejszego wysiłku, atmosferę przestrzeni publicznej, kulturę słowa, wzajemne relacje. Nade wszystko — motywują do dalszego działania. Mikronacje ze swojej natury są społecznościami, tworzonymi przez nas i dla nas, nie do cyfrowej szuflady.

Odnosząc się do „obowiązku”: JKW Piotr Paweł I popełnił ostatnio artykuł „Znikanie”, w którym postuluje wyciąganie sankcji wobec osób, które znikają z dnia na dzień. Jakkolwiek trudno się z nim nie zgodzić co do tego, że nagłe zniknięcia, zwyczajnie, utrudniają zabawę pozostałym, uważam, że w absolutnie pierwszej kolejności należy się zastanowić nad przyczynami. Doświadczenie podpowiada mi, że — wyłączywszy siłę wyższą — deaktywujemy się zazwyczaj wtedy, gdy obecność zaczyna się dla nas wiązać z (poniekąd z definicji przykrym) obowiązkiem*. Obowiązków życzyłbym i Leocji, i całemu mikroświatowi, jak najmniej.

Co do osób posiadających wiele obywatelstw — nawet jeżeli ktoś nie identyfikuje się z danym narodem (czy, jak kto woli, państwem), nie wyklucza to w najmniejszym stopniu zaangażowania w jego kulturę i życie publiczne, a tym samym dokładania swoich cegiełek w procesie jego budowy czy utrzymania. W duchu krytyki wobec tego zjawiska wypowiedział się ostatnio JE Kaspar Waksman-Dëter w „Problemie multiobywatelstw”. Wyłączywszy symboliczne konflikty międzynarodowe (innych nie mamy i mieć nie będziemy) i kwestie, które umownie nazwałbym estetycznymi (trochę „nie wypada”, żeby głowy państw kolekcjonowały obywatelstwa), oddałbym głos Jego Ekscelencji, który retorycznie pyta: „nie po to przecież posiada każdy paszport mikroświata, żeby się nudzić, prawda?”. Ano prawda.

───────────────────────────
* Przyznaję, że dość bezrefleksyjnie umieściłem to słowo w projekcie Aktu o formie rządu.
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan
LEOCKA PARTIA FASZYSTÓW JĘZYKOWYCH

Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy.

IGNATS IK RUTH

Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk​@​gmail.com
Awatar użytkownika
Andrzej Płatonowicz Ordyński Stempel
Republika Bialeńska

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Andrzej Płatonowicz Ordyński »

Dyskusja też może być żywiołem pasjonariusza, nie przeczę. Natomiast mówiąc o obowiązku, tudzież nakazie, mam na myśli wewnętrzną samodyscyplinę, która pcha do realizacji czasochłonnych inicjatyw, do lojalności wobec wspólnoty (zamiast przechodzenia z kraju do kraju, gdzie akurat coś się dzieje), do stawiania sobie ambitnych celów i realizowania ich.

Zgadzam się, że potrzebni są też ludzie nie będący pasjonariuszami, muszą być zachowane pewne proporcje. Niebezpieczni są natomiast subpasjonariusze, którzy motywowani strachem zwalczają nie tylko osoby najbardziej energiczne, ale w ogóle wszystkich, którzy nie stoją w miejscu.

Zgadzam się co do przyczyn zniknięć.

Co do multipaszportowców, z mojego doświadczenia wynika, że dla państwa bywają bardziej balastem niż pomocą, zwłaszcza jeśli udzielają się w polityce. Swego czasu byli zmorą Bialenii. Istotnym elementem stabilności w państwach demokratycznych jest przewaga liczebna lojalnych obywateli nad multipaszportowcami, którzy muszą dzielić swoją lojalność.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański Stempel
Namiestnik Palatynatu Leocji
Lokalizacja: Nowy Brzeg

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Helwetyk Romański »

Andrzej Swarzewski pisze:
08 lut 2020, 13:10
Dyskusja też może być żywiołem pasjonariusza, nie przeczę. Natomiast mówiąc o obowiązku, tudzież nakazie, mam na myśli wewnętrzną samodyscyplinę, która pcha do realizacji czasochłonnych inicjatyw, do lojalności wobec wspólnoty (zamiast przechodzenia z kraju do kraju, gdzie akurat coś się dzieje), do stawiania sobie ambitnych celów i realizowania ich.
Taka definicja do mnie zdecydowanie przemawia, choć zapewne użyłbym innego określenia. „Wysiłek, [który] wykracza ponad naszą codzienną obecność”…? Odnośnie do lojalności — niżej.

Andrzej Swarzewski pisze:
08 lut 2020, 13:10
Zgadzam się, że potrzebni są też ludzie nie będący pasjonariuszami, muszą być zachowane pewne proporcje.
Co do proporcji — pełna zgoda, przy czym dość mocno optowałbym za tym, aby za pasjonariuszy — w naszym, mikronacyjnym kontekście — rozumieć raczej „osoby, które podejmują wysiłek znacznie przewyższający innych obywateli” aniżeli „ludzi energicznych i ambitnych, którzy realizują się poprzez dokonywanie rzeczy trudnych”. Pierwsza definicja obejmuje także czynnych uczestników, a — niestety — powyżej pewnego progu większość obywateli ogranicza się do zaglądania co jakiś czas. Nie wspominając już o tym, jak wąską grupę stanowią entuzjaści mikronacji w ogóle…

Andrzej Swarzewski pisze:
08 lut 2020, 13:10
Niebezpieczni są natomiast subpasjonariusze, którzy motywowani strachem zwalczają nie tylko osoby najbardziej energiczne, ale w ogóle wszystkich, którzy nie stoją w miejscu.
Z tym zjawiskiem się albo, szczęśliwie, nie spotkałem, albo, co bardziej prawdopodobne, inaczej zinterpretowałem pewne zachowania. Kusi mnie, żeby poprosić Waszą Ekscelencję o przykłady, ale wyczuwam w tym wątku potencjał do „gwałtownej, zażartej dyskusji”. 😉

Andrzej Swarzewski pisze:
08 lut 2020, 13:10
Co do multipaszportowców, z mojego doświadczenia wynika, że dla państwa bywają bardziej balastem niż pomocą, zwłaszcza jeśli udzielają się w polityce. Swego czasu byli zmorą Bialenii. Istotnym elementem stabilności w państwach demokratycznych jest przewaga liczebna lojalnych obywateli nad multipaszportowcami, którzy muszą dzielić swoją lojalność.
Pojęcie „lojalności” nie daje mi do końca spokoju. Z jednej strony, wyczuwam — jak sądzę — co ona oznacza, z drugiej, jak rozumiem, bycie balastem dotyczy tutaj przede wszystkim niewystarczającego zaangażowania czy nawet wspomnianych zniknięć? (Jeżeli tak: moja obserwacja jest taka, że zjawisko to dotyczy w nie mniejszym stopniu osób posiadających jedno obywatelstwo, choć, naturalnie, nie dysponuję twardymi danymi liczbowymi na poparcie tego odczucia).

Korzystając z okazji, serdecznie witam Waszą Ekscelencję na gościnnej, leockiej ziemi!
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan
LEOCKA PARTIA FASZYSTÓW JĘZYKOWYCH

Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy.

IGNATS IK RUTH

Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk​@​gmail.com
Awatar użytkownika
Ametyst Faradobus Stempel
Przybysz
Lokalizacja: Dziadolin-Dwór

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Ametyst Faradobus »

Ja całe życie jestem multipaszportowcem i żadnemu krajowi to jeszcze na złe nie wyszło.
PROCESOR DOKTÓR NAUK NET. MAGISTER
Ametyst z rodu Faradobusów

Urlopowany Król Hirschbergii i Weerlandu,
Ponownie Prezydent Republiki Bialeńskiej


Obrazek
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański Stempel
Namiestnik Palatynatu Leocji
Lokalizacja: Nowy Brzeg

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Helwetyk Romański »

Ametyst Faradobus pisze:
08 lut 2020, 20:55
Ja całe życie jestem multipaszportowcem i żadnemu krajowi to jeszcze na złe nie wyszło.
Wieloobywatelstwo wieloobywatelstwem — w przypadku demokratycznych mikronacji nawet rozumiem naturalną chęć ograniczenia praw politycznych do grona osób mocniej związanych z krajem (cokolwiek by to miało oznaczać w praktyce, wyłączywszy wojny o piksele i z zastrzeżeniem estetyki) — ale w zdecydowanej większości przypadków obywatelstwo nie jest do niczego potrzebne. Sam nie wykluczałbym obecności za granicą poza sferą oficjalną, gdyby nie wyjątkowo utrudniony dostęp do informacji, a i w niektórych przypadkach — do miejsc publicznych jako takich (pozdrawiam administratorów odnośnych serwerów Discorda ;-)).
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan
LEOCKA PARTIA FASZYSTÓW JĘZYKOWYCH

Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy.

IGNATS IK RUTH

Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk​@​gmail.com
Awatar użytkownika
Andrzej Płatonowicz Ordyński Stempel
Republika Bialeńska

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Andrzej Płatonowicz Ordyński »

Wasza Ekscelencjo, proszę wybaczyć zwłokę w odpowiedzi. Ze względu na Szczyt RPN ciężko mi wyrwać się z Bengazi. ;)
Helwetyk Romański pisze:
08 lut 2020, 13:55
Taka definicja do mnie zdecydowanie przemawia, choć zapewne użyłbym innego określenia. „Wysiłek, [który] wykracza ponad naszą codzienną obecność”…? Odnośnie do lojalności — niżej.
Mam wątpliwości odnośnie aż takiej inkluzywności tego pojęcia. Byłoby to chyba aż nazbyt dalekie odejście od koncepcji Gumilowa. Codzienna obecność to za mało, to podstawa. Nie wszyscy dobrzy i wartościowi muszą być pasjonariuszami, tak samo jak nie wszyscy pasjonariusze muszą być dobrymi i wartościowymi obywatelami. Czasami w początkowej fazie etnogenezy (obserwowałem to wiele razy na Nordacie) pasjonariuszy jest aż za dużo; kłócą się, robią rozłamy, zamachy stanu, nie potrafią ograniczyć swoich ambicji.
Helwetyk Romański pisze:
08 lut 2020, 13:55
Z tym zjawiskiem się albo, szczęśliwie, nie spotkałem, albo, co bardziej prawdopodobne, inaczej zinterpretowałem pewne zachowania. Kusi mnie, żeby poprosić Waszą Ekscelencję o przykłady, ale wyczuwam w tym wątku potencjał do „gwałtownej, zażartej dyskusji”. 😉

Ja zaobserwowałem, z resztą nie tylko w Sarmacji, którą to obserwację chyba Ekscelencja przeczuwa. ;) Mechanizm jest prosty. Jest osoba bardzo zasłużona dla kraju, ale mająca coraz mniej czasu na mikronacje. Ma swoją wizję państwa, ale nie ma czasu i energii na jej realizację. Nie chce utracić swojej pozycji i pozwolić innym na zupełną zmianę koncepcji państwa, więc "utrąca" co bardziej pasjonarnych, mających więcej czasu i energii przeciwników politycznych. Nie demonizuję takich osób, ale oceniam ich działania negatywnie. Czasami trzeba zejść ze sceny, niekoniecznie ostatecznie, i pozwolić działać osobom z większą energią biochemiczną niż my.
Helwetyk Romański pisze:
08 lut 2020, 13:55
Pojęcie „lojalności” nie daje mi do końca spokoju. Z jednej strony, wyczuwam — jak sądzę — co ona oznacza, z drugiej, jak rozumiem, bycie balastem dotyczy tutaj przede wszystkim niewystarczającego zaangażowania czy nawet wspomnianych zniknięć? (Jeżeli tak: moja obserwacja jest taka, że zjawisko to dotyczy w nie mniejszym stopniu osób posiadających jedno obywatelstwo, choć, naturalnie, nie dysponuję twardymi danymi liczbowymi na poparcie tego odczucia).
Ekscelencja pochodzi ze spokojniejszych stron mikroświata i chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z zagrożeń, które czyhają na mniejsze mikronacji. Np. Michael Wolferine, będący prezydentem jednocześnie Bialenii i Unii Trzech Narodów (poprzednik Federacji Nordackiej), stworzył wspólne forum państw Nordaty (uczestniczyła w tym jeszcze Brodria), gdzie Bialenia była całkiem zmarginalizowana i ponoć upokorzona (tego nie wiem, bo nie byłem wówczas obecny w mikroświecie). Jest to jedna z naszych traum z okresu Wielkiej Smuty.
Mikronacje są przeważnie na tyle małe, że jak ktoś energiczny przyjdzie z jeszcze dwoma kolegami, to jest w stanie doprowadzić do "wrogiego przejęcia".
Mniejsze zaangażowanie to nie jest wielki problem (lepsze małe niż żadne), a zniknięcia są problemem głównie w przypadku głów państw.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński
Awatar użytkownika
Helwetyk Romański Stempel
Namiestnik Palatynatu Leocji
Lokalizacja: Nowy Brzeg

Andrzej Swarzewski: „Pojęcie pasjonarności. Etnogeneza w mikroświecie”

Post autor: Helwetyk Romański »

Andrzej Swarzewski pisze:
10 lut 2020, 17:11
Wasza Ekscelencjo, proszę wybaczyć zwłokę w odpowiedzi. Ze względu na Szczyt RPN ciężko mi wyrwać się z Bengazi. ;)
Mnie, z kolei, z budowy portu — całkowicie rozumiem. ;-)

Andrzej Swarzewski pisze:
10 lut 2020, 17:11
Helwetyk Romański pisze:
08 lut 2020, 13:55
Taka definicja do mnie zdecydowanie przemawia, choć zapewne użyłbym innego określenia. „Wysiłek, [który] wykracza ponad naszą codzienną obecność”…? Odnośnie do lojalności — niżej.
Mam wątpliwości odnośnie aż takiej inkluzywności tego pojęcia. Byłoby to chyba aż nazbyt dalekie odejście od koncepcji Gumilowa. Codzienna obecność to za mało, to podstawa. Nie wszyscy dobrzy i wartościowi muszą być pasjonariuszami, tak samo jak nie wszyscy pasjonariusze muszą być dobrymi i wartościowymi obywatelami. Czasami w początkowej fazie etnogenezy (obserwowałem to wiele razy na Nordacie) pasjonariuszy jest aż za dużo; kłócą się, robią rozłamy, zamachy stanu, nie potrafią ograniczyć swoich ambicji.
Ma się rozumieć, że próbuję zaadaptować tę koncepcję (jej powierzchowne rozumienie…), którą uważam za interesujący punkt odniesienia, do własnego rozumienia idei mikronacji. W Gumilowskiej idei zbyt mocny, jak na nasz kontekst, wydaje mi się nacisk położony na „wielkie jednostki” tak, jakby funkcjonowały one w oderwaniu od reszty społeczności. Domniemaniem jest, że „wszyscy inni” zawsze są obecni, co w mikronacjach nie zawsze, niestety, jest prawdą. Przyjmując założenie, że mikronacyjne narody dzielą się na (pierwotnie rozumianych) pasjonariuszy i jakkolwiek rozumianą resztę, tracimy zdolność różnicowania między zaangażowanymi członkami społeczności, faktycznie budującymi, choć w różnym stopniu, mikronacyjne narody, a lurkerami. Przy czym, jeżeli pojęcie pasjonariusza pochodzi od pasji, tak po prostu nie odbierałbym jej „zwyczajnie” aktywnym członkom społeczności.

(Fragment o zastępowalności pokoleń z pełną premedytacją pomijam, jednocześnie sądząc, że zdecydowanie zasługuje na odrębną dyskusję).

Andrzej Swarzewski pisze:
10 lut 2020, 17:11
Helwetyk Romański pisze:
08 lut 2020, 13:55
Pojęcie „lojalności” nie daje mi do końca spokoju. Z jednej strony, wyczuwam — jak sądzę — co ona oznacza, z drugiej, jak rozumiem, bycie balastem dotyczy tutaj przede wszystkim niewystarczającego zaangażowania czy nawet wspomnianych zniknięć? (Jeżeli tak: moja obserwacja jest taka, że zjawisko to dotyczy w nie mniejszym stopniu osób posiadających jedno obywatelstwo, choć, naturalnie, nie dysponuję twardymi danymi liczbowymi na poparcie tego odczucia).
Ekscelencja pochodzi ze spokojniejszych stron mikroświata i chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z zagrożeń, które czyhają na mniejsze mikronacji. Np. Michael Wolferine, będący prezydentem jednocześnie Bialenii i Unii Trzech Narodów (poprzednik Federacji Nordackiej), stworzył wspólne forum państw Nordaty (uczestniczyła w tym jeszcze Brodria), gdzie Bialenia była całkiem zmarginalizowana i ponoć upokorzona (tego nie wiem, bo nie byłem wówczas obecny w mikroświecie). Jest to jedna z naszych traum z okresu Wielkiej Smuty. Mikronacje są przeważnie na tyle małe, że jak ktoś energiczny przyjdzie z jeszcze dwoma kolegami, to jest w stanie doprowadzić do "wrogiego przejęcia".
Oczywiście — przy źle skonstruowanym modelu wrogie przejęcie jest najzupełniej możliwe (podejrzewam, że moja reakcja na słowo „lojalność” wynika z domyślnej niechęci do uderzania w zbyt wysokie tony w przestrzeni, która ma służyć, w pierwszej, drugiej i trzeciej kolejności, przyjemności i odpoczynkowi). Nie wydaje mi się jednak, aby istotę problemu stanowiło tutaj wieloobywatelstwo jako takie, a przyjęte rozwiązania natury ustrojowej. W mikronacjach, moim zdaniem, zbyt często bezrefleksyjnie przyjmuje się realne rozwiązania w nadziei, że „jakoś to będzie”, zupełnie ignorując słonia w salonie, którym jest demografia. Jeżeli pełna demokracja w warunkach kilku obywateli wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem, być może, po prostu, lepiej jej nie proklamować na samym początku?
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
(—) prokr. Hweltywk Romański, RkORF · LAN
Namiestnik № 2 Palatynatu Leocji
Dyniowy Padawan
LEOCKA PARTIA FASZYSTÓW JĘZYKOWYCH

Nikogo się nie ściga, ale wszystkich się poprawia, bo tak nakazują
wewnętrzna potrzeba, poczucie sprawiedliwości i wyznawany porządek rzeczy.

IGNATS IK RUTH

Nawet podczas realiozy sprawdzam skrzynkę helwetyk​@​gmail.com
ODPOWIEDZ

Wróć do „Rynek w Nowym Brzegu”