M2.r pisze: ↑01 mar 2021, 13:22
"Plucie w twarz" katolikom również nie ma tu nic do rzeczy, jako wieloletni formalny członek KK miałem przyjemność poznać znaczenie słów "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Obrazek maryjny nie jest bogiem, tylko najzwyklejszym w świecie złotym cielcem, kolejnym przykładem jakiegoś fałszywego przeświadczenia, że można celebrować coś co całkiem zwyczajnie namalowała ręka ludzka.
Linkowałem już wcześniej tekst na temat kultu ikon.
Zresztą, spojrzyjcie krytycznym okiem na katechizm kk i sami sobie zdecydujcie, czy dosztukowanie tęczy obrazkowi przeświadcza o jakiejś obrazie bogów. Bóg jest miłosierny wobec wszystkich, Jezus otwarcie zbija sztamę z Marią Magdaleną - nie ocenia jej jako prostytutki w kategorii dobrodupstwa i złodupstwa.
Wątpliwe jest uznawanie Marii Magdaleny za prostytutkę - Pismo św. nic o tym nie mówi, to tylko zachodnia tradycja. Bóg jest miłosierny wobec wszystkich grzeszników, którzy żałują za swoje czyny. Jezus nie przyzwalał na grzech, do kobiety przyłapanej na cudzołóstwie powiedział "Idź,
a od tej chwili już nie grzesz!" (J 8,11). A Paweł w 1. liście do Koryntian niektóre czyny, w tym homoseksualizm, wyraźnie ocenia w takich kategoriach (1 Kor 6,9-10).
Jedynym uczuciem religijnym jakie powinniście propagować jest bezwarunkowe miłosierdzie wobec bliźniego swego, a mamy tutaj do czynienia z najniższymi możliwymi instynktami, niczym nieugruntowanej plemiennej walki o fałszywe poczucie oblężonej twierdzy.
Nie jest Pan nawet katolikiem, mimo to ma Pan władzę decydować, co wolno nam propagować, a co nie?
Chyba, że po prostu jesteście na tyle maluczcy i cyniczni, że staracie się wybić w półświadku na byciu ofiarami. Jak w tym dowcipie o celebracji w żydowskiej świątyni - "kimże on jest, żeby być nikim?" W tym wypadku, dupnijcie sobie lolka na uspokojenie, bo coś gwiazdorzycie, a poza półświadkiem podobnym Wam, raczej nikt tego nie kupuje, także to święte oburzenie nie przeniesie się na jakikolwiek wymierny efekt.
No cóż, nasze święte oburzenie wprawdzie raczej nie przeniesie się na jakikolwiek wymierny efekt (choć wspominałem o możliwości bojkotu ŚZF), ale święte oburzenie niektórych nieco nam podobnych dało już całkiem wymierne efekty na Zachodzie...
I powtarzam: nie podoba mi się, że dyskutujemy o realu, zamiast o sprawach mikronacyjnych. Faktem pozostaje wykorzystanie niezwykle ważnego i szanowanego elementu kultury mojej v-ojczyzny do prymitywnej prowokacji w sprawie, która nas nie dotyczy.