Przekonałeś mnie. Wnoszę o zamknięcie tych daremnych i nieudacznych tworów zwanych mikronacjami i żegnam Państwa.
Ciężko się odnieś do tak pustego komentarza, dlatego też dziwę się pojedynczemu poklaskowi jaki zebrał ten post do tej pory.
Zasadniczo cały mirkoświat jest nikomu niepotrzebny. Gdyby się tak zastanowić, to większość rzeczy w życiu jest nikomu niepotrzebna. Na tym polega jednak piękno życia, czy to realnego czy wirtualnego, że możemy robić rzeczy, które są piękne, a przy tym są kompletnie zbędne. Często właśnie ich piękno wynika z całkowitej zbędności.
Jak wyżej. Bogactwo mirkoświata polega na jego ciągłej zmianie. Gdybyśmy nie chcieli, żeby się zmieniał, to stworzylibyśmy sobie blogaski, na których każdy by pisał co mu ślina na język przyniesie i cieszył się, że napisał.
To z kolei duże uproszczenie. Dla jednych pięknym jest tworzenie kloningu i imitowanie dzięki temu życia w wirtualnym państwie, dla innych jest tworzenie organizacji, które wprowadzają niepotrzebny zamęt i dają pole do kolejnych kłótni osłabiających rolę mikroświata w naszych zainteresowaniach, dla jeszcze innych pięknym jest tworzenie wirtualnych świat w oparciu o współpracę na gruncie człowiek-człowiek, a nie państwo-państwo gdyż to właśnie od jednostki wychodzą najlepsze inicjatywy. A najpiękniejsze w tym wszystkim powinno być uszanowanie różnych zdań i powstrzymywanie się od komentarzy typu:
Kurwa koleś, jak nie chcesz się w to bawić, to się nie baw.
... gdyż trąca to trochę pewną tak bardzo piętnowaną tutaj osobą. Szkoda, że z jednej strony chcemy karać za to, a gdy pojawia się inna opozycja, to i sami nie umiemy powstrzymać się od agresywnych zachowań. To akurat pięknym nie jest, ale może i to kwestia podejścia.
Naprawdę jestem już zmęczony powtarzaniem oczywistości. Pozostaje jedynie ponownie podkreślić, że w mirkonacjach jest miejsce na różnego rodzaju aktywności. Dlaczego jednak zawsze pojawi się jeden lub dwóch malkontentów, którzy za wszelką cenę muszą obrzydzić innym to, co ich samych nie interesuje. Mogę was tylko wysłać tam, gdzie już jest rosyjski okręt wojenny.
Dobrze jest uczyć się na błędach i własnych, i cudzych. Jeśli więc skupimy się na tym, co napisałem wyżej należy zauważyć dwie sprawy. Jestem zwolennikiem każdej inicjatywy, która czerpie z kreatywności jednostek. Jestem pewien, że może ona urosnąć do rangi międzynarodowej, bez przyklejania do niej jakiejś organizacji. Jako przykład podałem RMAW, w który zaangażowana jest duża społeczność bez zamknięcia w klamrach organizacyjnych. Jednocześnie wskazuję na zagrożenie (opierając się na doświadczeniach przeszłości), iż tworzenie organizacji międzynarodowych jest według mojej opinii, niepotrzebnym utrudnieniem podczas dążenia do opisanych wyżej celów.
Jestem zwolennikiem tworzenia grup roboczych, które skupiają w sobie osoby zainteresowane działalnością kulturową i sportową. Jestem przeciwnikiem tworzenia biurokratycznych tworów, które prowadzą do wiecznych konfliktów i ostracyzmu.
Zachęcam również do większego otwarcia się na różne poglądy i rozbudowaną dyskusję, bez żadnych uszczypliwości, sarkazmu a przede wszystkim uprzedzeń względem wygłaszających je osób.